Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 lutego 2016
Skutki nie karmienia piersią dla dziecka.
Czy to mama powinna/może wybierać/decydować o tym, czy karmić dziecko piersią?
Uważam, że mama ma obowiązek karmić dziecko mlekiem z piersi.
http://karmicielka.pl/index.php/2016/01/29/skutki-nie-karmienia-piersia-u-dziecka/
środa, 16 grudnia 2015
Porównanie składu mleka modyfikowanego i mleka mamy
Zanim podasz sztuczną mieszankę zastanów się 1000 razy albo i więcej, przeczytaj wszystko na jej temat w mądrych, sprawdzonych i wiarygodnych źródłach np:
książka "Księga rodzicielstwa bliskości" Sears
książka " Księga dziecka" Sears str 238-241 POLECAM!
książka "Polityka karmienia piersią" Palmer
oraz np tu:
http://dziecisawazne.pl/porownanie-skladu-mleka-mamy-i-mleka-modyfikowanego/
http://mataja.pl/2015/02/o-nocnym-mleku-czy-karmienie-noca-jest-potrzebne/
http://femaltiker.pl/karmienie-piersia/praktyczne-porady/
Nie daj oszukać siebie i dziecka !!!
Nadal chcesz dawać dziecku to co słyszysz w reklamie - "to co najlepsze"?
Mleko następne jest w piersiach mamy!
Pamiętaj, że tego co jest w mleku produkowanym w nocy w organizmie kobiety nie zajdziesz w żadnej sztucznej mieszance !!! Nocne karmienia są bardzo ważne, nie rezygnuj z nich!
P.S.
Chłopcy nadal piją mleko z piersi :) Z w ich wieku też piła :)
W nocy budzą się od ok 1 do ok 5 razy każdy :) Po co? W zależności od potrzeb, aby: napić się mleka z piersi (którego potrzebuje ich mózg do prawidłowego rozwoju), wody, przytulić się do mamy, taty, Zosi, posłuchać bajki o rycerzach, uspokoić się po wybudzeniu w czasie "koszmarów" itd. To zupełnie naturalne, dzieci śpią zupełnie inaczej niż dorośli, ich fazy snu mają inna częstotliwość zmian - to biologia=natura, o ile nie zostanie zaburzona przez rodziców ...
książka "Księga rodzicielstwa bliskości" Sears
książka " Księga dziecka" Sears str 238-241 POLECAM!
książka "Polityka karmienia piersią" Palmer
oraz np tu:
http://dziecisawazne.pl/porownanie-skladu-mleka-mamy-i-mleka-modyfikowanego/
http://mataja.pl/2015/02/o-nocnym-mleku-czy-karmienie-noca-jest-potrzebne/
http://femaltiker.pl/karmienie-piersia/praktyczne-porady/
Nie daj oszukać siebie i dziecka !!!
Nadal chcesz dawać dziecku to co słyszysz w reklamie - "to co najlepsze"?
Mleko następne jest w piersiach mamy!
Pamiętaj, że tego co jest w mleku produkowanym w nocy w organizmie kobiety nie zajdziesz w żadnej sztucznej mieszance !!! Nocne karmienia są bardzo ważne, nie rezygnuj z nich!
P.S.
Chłopcy nadal piją mleko z piersi :) Z w ich wieku też piła :)
W nocy budzą się od ok 1 do ok 5 razy każdy :) Po co? W zależności od potrzeb, aby: napić się mleka z piersi (którego potrzebuje ich mózg do prawidłowego rozwoju), wody, przytulić się do mamy, taty, Zosi, posłuchać bajki o rycerzach, uspokoić się po wybudzeniu w czasie "koszmarów" itd. To zupełnie naturalne, dzieci śpią zupełnie inaczej niż dorośli, ich fazy snu mają inna częstotliwość zmian - to biologia=natura, o ile nie zostanie zaburzona przez rodziców ...
niedziela, 26 kwietnia 2015
Karmienie piersią i spanie z dzieckiem to obowiązek mamy chrześcijanki?
Dziś na Mszy Świętej usłyszałam pierwszy raz tak głośno i dobitnie:
" Obowiązkiem każdej matki jest karmienie swojego dziecka piersią i to najdłużej jak się da!
(ksiądz dodał jeszcze, że tym które nie chcą karmić piersią, bo takiego dokonały wyboru najchetniej nie dawałby rozgrzeszenia :)
Dziecko powinno spać przy swojej mamie, obok niej tak długo jak tego potrzebuje!
To jest podstawa zdrowia nie tylko fizycznego ale głównie, szczególnie psychicznego!
Zadaniem i powołaniem mamy nie jest praca i kariera poza domem ale praca i kariera przede wszystkim w domu!
Zadaniem mamy chrześcijanki jest wychowanie dzieci na dorosłych ludzi, którzy są mądrzy, wrażliwi i kochają swoją ojczyznę!
Kobieta która zdecydowała się na wychowywanie dzieci musi wziąć odpowiedzialność za ten proces, jeśli nie chce tego robić tak jak powinna, tak jak potrzebują tego dzieci powinna oddać je tej która zrobi to z miłością do nich, a nie tylko do siebie!"
Zgadzam się z tymi słowami w 100%
Cieszę się bardzo, że są odważni i mądrzy księża którzy mówią wprost o wartości karmienia piersią i spania z dziećmi ! ! !
Wspólne spanie ma szczególnie terapeutyczne znaczenie dla dzieci, które w nocy mogą doświadczać dodatkowej dawki dotyku i
częściej ssać pierś. Rodzinne łóżko sprawdzi się też podczas chorób
dziecka, bo śpiąc z chorym niemowlakiem możemy w nocy kontrolować jego
oddech i temperaturę ciała. Dziecko czując zapach mamy wydziela mniej hormonów stresu, dzięki czemu więcej energii w jego organizmie przeznaczone jest na rozwój min. mózgu.
A korzyść dla mamy? Zapach niemowlęcia pobudza wydzielanie się endorfin w jej organizmie, a to wpływa pozytywnie na jej nastrój.
A korzyść dla mamy? Zapach niemowlęcia pobudza wydzielanie się endorfin w jej organizmie, a to wpływa pozytywnie na jej nastrój.
Rozwinięcie informacji na powyższe tematy - wyniki badań naukowych znajdziecie w książce "Mądrzy rodzice" M. Sunderland
P.S.
Kiedyś usłyszałam w kilku miejscach np na Akademii Familijnej w Neokatechumenacie, że dzieci nie powinny spać z rodzicami. Nie przekonują mnie teorie, które są tylko czyjąś opinią. Przekonują mnie moje dzieci, ich zdrowie i potwierdzenie tego co ja widzę i czuję w badaniach medycznych i słowach mądrych osób duchownych :)
Cieszę się, że są w kościele katolickim ludzie którzy myślą ...
Małżeństwu nie zaszkodzi małe dziecko w ich łóżku-świętym ołtarzu, a dziecku i rodzicom pomoże to na całe ich życie ... Jestem pewna, że Bogu się to bardzo podoba :)
piątek, 24 kwietnia 2015
Rower biegowy + dwulatek = ...
A i J 2 lata i 4 miesiące
https://www.youtube.com/watch?v=x-6bY1w-63E&feature=youtu.be
Dbałość o rozwój motoryki dużej w wykonaniu taty :)
Podstawą do sukcesów edukacyjnych jest odpowiednia dawka ruchu na świeżym powietrzu każdego dnia. Ogromnie ważne jest dostosowanie do wieku dziecka odpowiednich sprzętów i zadbanie o bezpieczeństwo.
My proponujemy:
- hulajnoga mini micro od 16 miesiąca życia
- rowerek biegowy Pucy od 24 miesiąca
- wizyty na basenie
- codzienne wizyty na placach zabaw, z możliwością wykorzystania różnych sprzętów do ćwiczeń uaktywniających cały układ ruchu
- spacery w lesie (mieszkamy ok 200m od małego lasku, który odwiedzamy ok 1-2 razy w tygodniu)
- kopanie i rzucanie piłką
- taniec
- tunel + namiot
- trampolina (w ogródku lub salonie :)
http://dziecisawazne.pl/zdrowe-powietrze-lekarstwo-na-alergie/
http://dziecisawazne.pl/dzieci-potrzebuja-powietrza/
http://dziecisawazne.pl/choroby-bakterie-wirusy-alergeny-w-przedszkolu-jak-uchronic-swoje-dziecko/
https://www.youtube.com/watch?v=x-6bY1w-63E&feature=youtu.be
Podstawą do sukcesów edukacyjnych jest odpowiednia dawka ruchu na świeżym powietrzu każdego dnia. Ogromnie ważne jest dostosowanie do wieku dziecka odpowiednich sprzętów i zadbanie o bezpieczeństwo.
My proponujemy:
- hulajnoga mini micro od 16 miesiąca życia
- rowerek biegowy Pucy od 24 miesiąca
- wizyty na basenie
- codzienne wizyty na placach zabaw, z możliwością wykorzystania różnych sprzętów do ćwiczeń uaktywniających cały układ ruchu
- spacery w lesie (mieszkamy ok 200m od małego lasku, który odwiedzamy ok 1-2 razy w tygodniu)
- kopanie i rzucanie piłką
- taniec
- tunel + namiot
- trampolina (w ogródku lub salonie :)
http://dziecisawazne.pl/zdrowe-powietrze-lekarstwo-na-alergie/
http://dziecisawazne.pl/dzieci-potrzebuja-powietrza/
http://dziecisawazne.pl/choroby-bakterie-wirusy-alergeny-w-przedszkolu-jak-uchronic-swoje-dziecko/
sobota, 21 marca 2015
Nowy szkolny wirus
Znów mamy w domu ... wirusa, przyszedł z Z ze szkoły.
Dobrze, że są:
- 2 inhalatory i sól fizjologiczna
a do tego
- nowe książki, niezbędne do inhalowania :)
- we wtorek dostaniemy nową kolejną dostawę książek i audiobooków :)
- nowe odcinki bajki "Listonosz Pat", kolorowe koperty i znaczki oraz torby do dostarczania listów, niezbędne dla listonoszy :)
- ciastolina z foremkami i akcesoriami
- farby, pędzle, papier i kolorowanki
- tablica, kreda i pisaki
- nożyczki i kartki papieru
- klej, bibuła, dziurkacze itd
Właśnie skończyłam pierwszą nocną serię inhalacji i oczyszczania nosków. . . staramy się nie dopuścić do nadkażenia bakteryjnego, zapalenia oskrzeli lub zapalenia płuc.
Poprzednim razem udało się, mam nadzieję, że tym razem też tak będzie. To ogromnie dużo pracy przy dwójce lub trójce chorych w tym samym czasie dzieci ale wiem, że jest szansa i na pewno ją wykorzystamy, odpoczniemy po infekcji.
Dobrze, że są:
- 2 inhalatory i sól fizjologiczna
a do tego
- nowe książki, niezbędne do inhalowania :)
- we wtorek dostaniemy nową kolejną dostawę książek i audiobooków :)
- nowe odcinki bajki "Listonosz Pat", kolorowe koperty i znaczki oraz torby do dostarczania listów, niezbędne dla listonoszy :)
- ciastolina z foremkami i akcesoriami
- farby, pędzle, papier i kolorowanki
- tablica, kreda i pisaki
- nożyczki i kartki papieru
- klej, bibuła, dziurkacze itd
Właśnie skończyłam pierwszą nocną serię inhalacji i oczyszczania nosków. . . staramy się nie dopuścić do nadkażenia bakteryjnego, zapalenia oskrzeli lub zapalenia płuc.
Poprzednim razem udało się, mam nadzieję, że tym razem też tak będzie. To ogromnie dużo pracy przy dwójce lub trójce chorych w tym samym czasie dzieci ale wiem, że jest szansa i na pewno ją wykorzystamy, odpoczniemy po infekcji.
poniedziałek, 16 marca 2015
Czy są dobre szczepionki?
http://dobreszczepionki.pl/media.html
Zachęcam do przeczytania artykułu, tu jedynie fragment:
W historii tej szczególną uwagę zwrócić należy na procedurę pozyskania komórek. Często można usłyszeć argument, że skoro płód został abortowany, to po prostu skorzystano z materiału pozostałego po aborcji, by go użyć w szlachetnym celu - stworzenia szczepionki ratującej życie ludzkie. Jednak z diploidalnymi komórkami pochodzenia płodowego jest identycznie, jak z transplantacją organów, które można wykorzystać wyłącznie pod warunkiem, iż pozostają żywe. Organy do transplantacji pobiera się od osób znajdujących się w stanie tzw. śmierci mózgowej, kiedy ciało (poza mózgiem i rdzeniem mózgowym) funkcjonuje poprawnie. Organy pobiera się zanim ustanie praca serca. Tak samo, dla uzyskania tkanek płodowych na potrzeby stworzenia szczepionki konieczne jest odpowiednie przygotowanie aborcji i pobranie tkanek natychmiast po zabiegu (a najlepiej w trakcie), z zachowaniem maksymalnej sterylności. Lekarz musi przystąpić do aborcji przygotowany na celowe pozyskanie żywych taknek i starać się wydobyć je w jak najlepszym stanie. Współpraca Svena Garda z Leonardem Hayflickiem obejmowała nie tylko staranny wybór dziecka do aborcji, lecz taki sposób prowadzenia zabiegu, by uzyskać najlepszy jakościowo materiał do dalszych prac. Tkanki te były później ekspresowo transportowane do USA. Trudno więc mówić o "skorzystaniu z okazji" - można wręcz przypuszczać, że matkę odpowiedniego "materiału" przekonywano do decyzji o aborcji argumentem, że "produkty ciąży" zostaną wykorzystane do ratowania życia ludzkiego. A jak wynika ze współczesnych badań - argument taki popycha część wcześniej wahających się ciężarnych kobiet do decyzji o zabiciu dziecka ².
Druga linia komórek o niegodziwym pochodzeniu, nosząca nazwę MRC-5, została uzyskana w latach siedemdziesiątych z ciała angielskiego chłopca zabitego w 14. tygodniu życia płodowego. Aborcję uzasadniono "powodami psychiatrycznymi" (w ten sposób nazywano wtedy odbywające się de facto aborcję na życzenie), a więc "materiał", podobnie jak w przypadku linii WI-38, był w doskonałym stanie zdrowotnym. Obie linie: WI-38 i MRC-5 znajdują się w Swiatowym Banku Komórek, skąd pozyskują je koncerny farmaceutyczne, między innymi produkujące szczepionki. Stanowią one swoistą "grzybnię", na której hoduje się atentuowane wirusy.
Dla przykładu przeanalizujmy historię pierwszej szczepionki. W roku 1964 panowała w USA epidemia różyczki. Ponieważ choroba ta jest groźna dla zdrowia rozwijającego się dziecka (zwłaszcza w pierwszym trymestrze ciąży), niektórzy lekarze zalecali aborcję pacjentkom, które miały kontakt z chorobą. Uzyskany dzięki temu łańcuch wirusowy został zakodowany jako RA/27/3, gdzie R - oznacza chorobę (różyczkę - łac. rubella), A - sposób uzyskania materiału, czyli aborcję, 27 - źródło, tj. dwudziesty siódmy płód, a 3 - trzecie pobranie tkanki. Stworzenie właściwego preparatu z aktywnym wirusem poprzedziło w sumie 26 aborcji. Wirus hodowano dalej na linii komórkowej WI-38. Co ciekawe, nie istniała żadna praktyczna konieczność uzyskania wirusów przez aborcję. Można było po prostu pobrać wymaz z gardła chorego dziecka, a wirus wyhodować na innej, niebudzącej zastrzeżeń etycznych pożywce. W ten sposób postąpili, na przykład Japończycy. Co więcej, w roku 1964 istniały już dwie etyczne i efektywne szczepionki przeciw różyczce (Cendehill i Merck's HPV-77, obie z wciąż aktualną licencją), które można było w dowolnym momencie przywrocić na rynek, zwłaszcza że w pełni efektywna japońska szczepionka nie jest dostępna w USA i Europie. Trudno więc żywić wątpliwości, iż amerykańscy naukowcy celowo chcieli użyć tkanek płodu ludzkiego. Dlaczego?
Podczas przesłuchań podkomisji senatu USA, dotyczących badań nad komórkami macierzystymi pochodzenia embrionalnego, pojawiła się następująca argumentacja: po co wyrzucać na śmietnik "zbędne" embriony pozostałe po zapłodnieniu in vitro, skoro mogą one posłużyć wspólnemu dobru? Uniwersytet Stanu Nebraska wielokrotnie użył tego samego argumentu do usprawiedliwienia eksperymentów na tkance uzyskanej wskutek aborcji. Dr Drew Miller z uniwersyteckiego zespołu badawczego powiedział wręcz: Jestem prolife. Zgadzam się z biskupami katolickimi i innymi ludźmi uważającymi aborcję za zło. Ale gdy już dokonało się zło, nie chcę kolejnego zła - niszczenia czegoś, co może przyczynić się do ocalenia życia ludzkiego. Innymi słowy - zamiast zapewnić abortowanym dzieciom godny pochówek, powinno się je wykorzystać do eksperymentów medycznych w imię makiawelicznego "wyższego dobra". ³
Taka jest logika współczesnej cywilizacji śmierci. Akceptując zło - traktowanie poczętego dziecka jak przedmiotu czy wręcz towaru - otwieramy furtkę dalszemu uprzedmiotowianiu człowieka i usprawiedliwaniu eksperymentów kierujących nas z powrotem do praktyk medycznych Trzeciej Rzeszy.
Dla przykładu, Coriell Institute for Medical Research przygotował linię komórkową IMR-90 w sposób maksymalnie zbliżony do WI-38, by płynnie zastąpić WI-38 w trwających badaniach. Kolejną linią komórkową, stosowaną już jako podstawa do dalszych szczepionek i badań naukowych, jest PER.C6, stworzona przez holenderską firmę biomedyczną Crucell. "Materiałem" było tu zdrowe dzeicko abortowane w 18. tygodniu życia płodowego po prostu - jak piszą jej twórcy - dlatego, że kobieta chciała się pozbyć płodu.⁴ Licencję na PER.C6 wykupiło już ponad 50 firm farmaceutycznych.
Jednak już dokument Papieskiej Akademii Pro Vita z roku 2005 podkreślał, że choć korzystanie ze szczepionek niegodziwego pochodzenia jest usprawiedliwione w przypadku, gdy brakuje dostępnej alternatywy, należy podjąć starania w kierunku uzyskania takich alternatyw. Problem doprecyzował dokument Dignitas Personae z roku 2008, w którym możemy jednoznacznie przeczytać:
Do badań naukowych oraz produkcji szczepionek lub innych produktów bywają niekiedy wykorzystywane linie komórkowe, powstałe w wyniku niegodziwego zabiegu, wymierzonego przeciwko ludzkiemu życiu lub fizycznej integralności bytu ludzkiego. (...) Tak więc, na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, niemniej jednak pozostaje obowiązkiem wszystkich, by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek.
Zatem każdy katolicki rodzic ma obowiązek moralny domagać się etycznych alternatyw i aktywnie wyrażać swój sprzeciw panującego obecnie moralnego terroryzmu.
Co zatem można zrobić? Z jednej strony, istnieją etyczne szczepionki pojedyncze (przeciw odrze i śwince). Różyczka przebyta w dzieciństwie ma łagodny przebieg, a główny powód szczepień stanowi zagrożenie, jakie choroba ta niesie dla kobiety w ciąży. Zakażenie w pierwszych trzech miesiącach ciąży jest fatalne w skutkach dla rozwijającego się dziecka. Dlatego doradza się, by przed ciążą zbadać odporność przyszłej matki na różyczkę i w razie potrzeby zaszczepić (nie później niż 3 miesiące przed planowanym poczęciem). Jeżeli mimo to dochodzi do kontaktu z chorobą, mamie w ciąży podaje się natychmiast gamma-globulinę (IGIM), dającą odporność na 3-5 miesięcy a nieszkodliwą dla dziecka. Dlatego rozsądną alternatwyą na dzisiaj byłoby wprowadzenie obowiązkowych badań na odporność przeciw różyczce na początku ciąży i ewentualne podawanie gammaglobulin. W tym momencie można by zlikwidować obowiązek szczepień przeciw różyczce.
Nie chcę być posądzona o namawianie rodziców do odmowy szczepień, dlatego w mojej ocenie na obecnym etapie dobrym rozwiązaniem jest każdorazowe składanie pisemnego protestu przeciw zmuszaniu do korzystania ze szczepionek niegodziwego pochodzenia i włączanie się w akcje mające na celu zmianę tego stanu. Jak już pisałam - istnieje na przykład bardzo dobra japońska szczepionka, niestety nie dystrybuowana w Polsce.
W przypadkach pozostałych szczepień etyczne alternatywy daje się wynegocjować, ponieważ lekarzy kontroluj Sanepid, wydciągając przykre dla nich konsekwencje w sytaucji, gdy znajdujące się pod ich opieką dzieci nie zostaną terminowo zaszczepione. Dlatego dostępność etycznej szczepionki leży również w ich interesie.
Jak piszą autorzy raportu Children of God for Life - jak długo przemysł farmaceutyczny będzie odnosił korzyści finansowe z publicznej akceptacji szczepionek niegodziwego pochodzenia, sytuacja będzie się tylko pogarszać. Historia już to udowodniła.
2 Canadian Medical Association Journal, nr 153, 1995, s. 545-552,
3 http://www.drewmiller.com/complicity.html
4 http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/01/transcripts/3750t1_01.pdf
http://dobreszczepionki.pl/informacje.html
- Szczepionki stosowane w Polsce - informacja o szczepionkach oraz etycznych alternatywach.
- Informacja o liniach komórkowych.
- Kalendarz szczepień.
sobota, 14 marca 2015
Co może zdziałać bliskość ciała mamy, dotyk skóra do skóry ...
http://www.newsner.com/en/2015/03/the-doctor-said-she-lost-her-baby-but-the-mom-hugs-the-child-and-shocks-everyone-this-is-a-miracle/
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/przytulili-swoje-dziecko-by-je-pozegnac-wtedy-serce-zabilo-mocniej,524033.html
Bliskość ciała mamy jest niezbędna do prawidłowego rozwoju, do życia ...
środa, 25 lutego 2015
7 dni z wirusem i gorączką! 9 dni w domu
A i J 26 miesięcy
Z 6 lat i 4 miesiące
Odpowiadając na pytania: Co u nas, jak przetrwać tyle dni z 3 chorych dzieci i rodziców, co robimy kiedy dzieci chorują, jak leczymy przeziębienie itd?
Jeden z naszych 7 dni z wirusem:
Po przebudzeniu (chłopcy budzą się pewnie ok 1,5 godziny, piją wtedy moje mleko i bardzo powoli spada im stężenie hormonów snu, a ja śpię, Z budzi się zwykle o tej samej godzinie co chłopcy
1. Oczyszczamy wszystkie nosy i noski. Odciągamy katar "Katarkiem", natychmiast po odciągnięciu do każdego otworu nosowego wlewamy 1 fiolkę soli fizjologicznej i po chwili znów odciągamy zalegającą wydzielinę. Wszystkie noski są już idealnie czyste, wystarcza to na ok 30-40 min, po tym czasie zabieg powtarzamy na 3 noskach = 6 otworach nosowych
2. zmieniam pieluszki, piżamy, zakładam jeśli chłopcy pozwolą ubrania dzienne, jeśli nie pozwolą pozostają w pieluchach lub na golasa :)
- po bardzo dokładnym oczyszczeniu nosków można oddychać pełną piersią :) tnz. wdychać zwyczajną 0,9% sól fizjologiczną przez ok 15-20 min lub sól fizjologiczną z Mucosolwanem, a po niej kolejna inhalacja ze stężonej soli fizjologicznej. Z inhaluje się sama.
3. Najpierw inhaluję A 15-20 min, po nim J 15-20 min. W tym czasie A zjada śniadanie które przygotowuje S, ja nie mam takiej możliwości, nie mogę być w 2 miejscach w tym samym czasie. Inhalacje są priorytetem! Po inhalacji J kolej na 2 inhalację A, J w tym czasie je śniadanie. Po 2 inhalacji A kolej na 2 inhalację J.
Po inhalacjach dokładne oklepywanie pleców i boków klatki piersiowej, tak mija pierwsze 2-2,5 godziny od wstania z łóżek.
4. po inhalacjach kolejny raz oczyszczamy noski, tak jak w punkcie 1 :) i tak do godz ok 10-11 zużywamy ok 25 fiolek soli fizjologicznej :) Dlaczego aż tyle? Przy każdorazowym oczyszczaniu noska, każde z dzieci dostaje jedną fiolkę soli do wypicia to takie przekupstwo aby pozwolili na wlanie soli do ich nosków. W praktyce wygląda to tak: trzymam na rękach malucha lub Z przechylam głowę do tyłu, otwieram jedna fiolkę soli i mówię: teraz kilka kropelek trafi do buzi, buzia jest już otwarta i czeka na kropelki, na buzi dziecka uśmiech :) zakraplam do buzi ok 2-3 krople, a teraz kropelki do noska, wlewam pozostałą część fiolki do 1 otworu nosowego. Odciągam wydzielinę, a następnie powtarzam tę czynność z każdym otworem nosowym całej 3 naszych dzieci :) Wszyscy kochają sól fizjologiczną, sama wpadłam na ten pomysł i chyba go opatentuję ;) Po zabiegu lub przed każdy dostaje swoją otwartą fiolkę soli na własny użytek :)
5. Teraz, tj ok godz 11 czas na moje szybkie śniadanie, chwilowo mam wolne ręce od zabawek, książek i inhalatora ;)
W tym samym czasie pracują 2 inhalatory, nie wyobrażam sobie posiadania 1 inhalatora przy chorej równocześnie trójce dzieci.
W między czasie mierzę chłopakom temperaturę (termometrem rtęciowym pod pachą) i podaję leki przeciw gorączkowe (w początkowej fazie infekcji najczęściej co ok 4-5 godzin, po tym jak temp przekroczy 38,5 stopnia).
Z sama trzyma termometr pod pachą patrzy na zegarek i po 15 min przynosi go do sprawdzenia :)
Naprawdę nie wyobrażam sobie mniejszej różnicy czasu między ciążami niż 4 lata :)
6. W czasie zabawy z chłopakami, rozmowy z Z, po włączeniu bajki na ok 30 min mogę zdjąć piżamę i założyć coś dziennego, w międzyczasie tj. około godz 12 podgrzewam zupę ugotowaną przez S i jeśli zdążę nastawiam pranie. Zjadamy zupę i po chwili słyszę już zawołania mamo czytaj, mamo oć, auto bam, oznacza to jedno rozpoczął się czas zabaw :)
7. Kolejny raz oczyszczamy noski.
8. Ok godz 13 mamy czas czytana książek, siadam na łóżku, po moich 2 stronach chłopcy, obok nich Z i czytam im książki, uwielbiam ten czas :) trwa on ok 30-50 min najczęściej do momentu kiedy jeden z nich lub obydwaj mówią: Mamo psii, mleko- czytaj mamo chce mi się spać, chcę napić się mleka :)
Z słucha audiobooka, czyta lub przegląda książki, rysuje lub maluje w swoim pokoju a ja z chłopakami leżymy, chłopcy piją mleko i czekają na sen ... Zakończenie może mieć 3 warianty: zasypiają obydwaj, zasypia jeden z nich lub nie zasypia nikt, a najchętniej zasnęła bym ja :)
9. Pozostała część dnia podporządkowana jest temu co zdarzyło się w końcówce punktu 7, ale najczęściej bywa tak:
Zajadamy drugą część obiadu, ugotowana przez S. Kiedy chłopcy śpią cały ten czas poświęcam na czytanie Z lub zabawę z nią: rysujemy, bawimy się ciastoliną, lalkami itd. Kiedy jest chora najczęściej chce słuchać audiobooków lub mojego czytania.
10. Dokładne oczyszczanie nosków (po drzemce), mierzenie temperatury, podawanie leku przeciwgorączkowego.
11. Po drzemce, oczyszczeniu nosków i obiedzie rozpoczyna się 2 seria inhalacji, dokładnie jak w punkcie 3. (od godz 14-15 do ok 16)
12. Po inhalacji dokładne oczyszczanie nosków i oklepywanie pleców.
13. Chłopcy i Z rozpoczynają czas zabaw z tatą. Ja mam czas na przygotowane kolacji i sprzątnięcie - takie aby dało się przejść przez mieszkanie bez większego uszczerbku na zdrowiu.
14. Kąpiel, oczyszczanie nosków, inhalacje z samej soli fizjologicznej, mierzenie temperatury, lek przeciwgorączkowy.
Noc:
budzik dzwoni co ok 4 godziny, mierzę całej trójce temperaturę i podaję lek przeciwgorączkowy, w przypadku zgłaszania sygnałów zatkanego nosa i braku możliwości oddychania odciągam katar, w czasie uporczywego kaszlu dodatkowo inhaluję samą solą fizjologiczną. W między czasie karmię na życzenie 2 chłopaków moim lekiem lub jeśli o to proszą podaję wodę do picia.
Dobrze, że śpią po moich 2 bokach, nie muszę wstawać do karmienia :)
W czasie 7 dni choroby dzieci osłuchane były przez 3 lekarzy w 1, 4 i 6 dobie choroby, miały dwukrotnie zrobione badania: mocz, CRP, morfologia z rozmazem w 1 i 4 dobie choroby.
Zero kontaktu ze światem zewnętrznym poza kilkoma wyjściami S do sklepu po owoce i podstawowe produkty żywnościowe, żadnych przychodni, sklepów, odwiedzin itd.
P.S.
S obowiązkowo pierwsze 5 dni na L4 z nami w domu, nie wyobrażam sobie samotnej skutecznej walki z wirusem. Rozpoczęliśmy spacery, a Z do szkoły pójdzie dopiero w poniedziałek.
Koszt ok 400zł (leki, badania i wizyty lekarskie)
Z 6 lat i 4 miesiące
Odpowiadając na pytania: Co u nas, jak przetrwać tyle dni z 3 chorych dzieci i rodziców, co robimy kiedy dzieci chorują, jak leczymy przeziębienie itd?
Jeden z naszych 7 dni z wirusem:
Po przebudzeniu (chłopcy budzą się pewnie ok 1,5 godziny, piją wtedy moje mleko i bardzo powoli spada im stężenie hormonów snu, a ja śpię, Z budzi się zwykle o tej samej godzinie co chłopcy
1. Oczyszczamy wszystkie nosy i noski. Odciągamy katar "Katarkiem", natychmiast po odciągnięciu do każdego otworu nosowego wlewamy 1 fiolkę soli fizjologicznej i po chwili znów odciągamy zalegającą wydzielinę. Wszystkie noski są już idealnie czyste, wystarcza to na ok 30-40 min, po tym czasie zabieg powtarzamy na 3 noskach = 6 otworach nosowych
2. zmieniam pieluszki, piżamy, zakładam jeśli chłopcy pozwolą ubrania dzienne, jeśli nie pozwolą pozostają w pieluchach lub na golasa :)
- po bardzo dokładnym oczyszczeniu nosków można oddychać pełną piersią :) tnz. wdychać zwyczajną 0,9% sól fizjologiczną przez ok 15-20 min lub sól fizjologiczną z Mucosolwanem, a po niej kolejna inhalacja ze stężonej soli fizjologicznej. Z inhaluje się sama.
3. Najpierw inhaluję A 15-20 min, po nim J 15-20 min. W tym czasie A zjada śniadanie które przygotowuje S, ja nie mam takiej możliwości, nie mogę być w 2 miejscach w tym samym czasie. Inhalacje są priorytetem! Po inhalacji J kolej na 2 inhalację A, J w tym czasie je śniadanie. Po 2 inhalacji A kolej na 2 inhalację J.
Po inhalacjach dokładne oklepywanie pleców i boków klatki piersiowej, tak mija pierwsze 2-2,5 godziny od wstania z łóżek.
4. po inhalacjach kolejny raz oczyszczamy noski, tak jak w punkcie 1 :) i tak do godz ok 10-11 zużywamy ok 25 fiolek soli fizjologicznej :) Dlaczego aż tyle? Przy każdorazowym oczyszczaniu noska, każde z dzieci dostaje jedną fiolkę soli do wypicia to takie przekupstwo aby pozwolili na wlanie soli do ich nosków. W praktyce wygląda to tak: trzymam na rękach malucha lub Z przechylam głowę do tyłu, otwieram jedna fiolkę soli i mówię: teraz kilka kropelek trafi do buzi, buzia jest już otwarta i czeka na kropelki, na buzi dziecka uśmiech :) zakraplam do buzi ok 2-3 krople, a teraz kropelki do noska, wlewam pozostałą część fiolki do 1 otworu nosowego. Odciągam wydzielinę, a następnie powtarzam tę czynność z każdym otworem nosowym całej 3 naszych dzieci :) Wszyscy kochają sól fizjologiczną, sama wpadłam na ten pomysł i chyba go opatentuję ;) Po zabiegu lub przed każdy dostaje swoją otwartą fiolkę soli na własny użytek :)
5. Teraz, tj ok godz 11 czas na moje szybkie śniadanie, chwilowo mam wolne ręce od zabawek, książek i inhalatora ;)
W tym samym czasie pracują 2 inhalatory, nie wyobrażam sobie posiadania 1 inhalatora przy chorej równocześnie trójce dzieci.
W między czasie mierzę chłopakom temperaturę (termometrem rtęciowym pod pachą) i podaję leki przeciw gorączkowe (w początkowej fazie infekcji najczęściej co ok 4-5 godzin, po tym jak temp przekroczy 38,5 stopnia).
Z sama trzyma termometr pod pachą patrzy na zegarek i po 15 min przynosi go do sprawdzenia :)
Naprawdę nie wyobrażam sobie mniejszej różnicy czasu między ciążami niż 4 lata :)
6. W czasie zabawy z chłopakami, rozmowy z Z, po włączeniu bajki na ok 30 min mogę zdjąć piżamę i założyć coś dziennego, w międzyczasie tj. około godz 12 podgrzewam zupę ugotowaną przez S i jeśli zdążę nastawiam pranie. Zjadamy zupę i po chwili słyszę już zawołania mamo czytaj, mamo oć, auto bam, oznacza to jedno rozpoczął się czas zabaw :)
7. Kolejny raz oczyszczamy noski.
8. Ok godz 13 mamy czas czytana książek, siadam na łóżku, po moich 2 stronach chłopcy, obok nich Z i czytam im książki, uwielbiam ten czas :) trwa on ok 30-50 min najczęściej do momentu kiedy jeden z nich lub obydwaj mówią: Mamo psii, mleko- czytaj mamo chce mi się spać, chcę napić się mleka :)
Z słucha audiobooka, czyta lub przegląda książki, rysuje lub maluje w swoim pokoju a ja z chłopakami leżymy, chłopcy piją mleko i czekają na sen ... Zakończenie może mieć 3 warianty: zasypiają obydwaj, zasypia jeden z nich lub nie zasypia nikt, a najchętniej zasnęła bym ja :)
9. Pozostała część dnia podporządkowana jest temu co zdarzyło się w końcówce punktu 7, ale najczęściej bywa tak:
Zajadamy drugą część obiadu, ugotowana przez S. Kiedy chłopcy śpią cały ten czas poświęcam na czytanie Z lub zabawę z nią: rysujemy, bawimy się ciastoliną, lalkami itd. Kiedy jest chora najczęściej chce słuchać audiobooków lub mojego czytania.
10. Dokładne oczyszczanie nosków (po drzemce), mierzenie temperatury, podawanie leku przeciwgorączkowego.
11. Po drzemce, oczyszczeniu nosków i obiedzie rozpoczyna się 2 seria inhalacji, dokładnie jak w punkcie 3. (od godz 14-15 do ok 16)
12. Po inhalacji dokładne oczyszczanie nosków i oklepywanie pleców.
13. Chłopcy i Z rozpoczynają czas zabaw z tatą. Ja mam czas na przygotowane kolacji i sprzątnięcie - takie aby dało się przejść przez mieszkanie bez większego uszczerbku na zdrowiu.
14. Kąpiel, oczyszczanie nosków, inhalacje z samej soli fizjologicznej, mierzenie temperatury, lek przeciwgorączkowy.
Noc:
budzik dzwoni co ok 4 godziny, mierzę całej trójce temperaturę i podaję lek przeciwgorączkowy, w przypadku zgłaszania sygnałów zatkanego nosa i braku możliwości oddychania odciągam katar, w czasie uporczywego kaszlu dodatkowo inhaluję samą solą fizjologiczną. W między czasie karmię na życzenie 2 chłopaków moim lekiem lub jeśli o to proszą podaję wodę do picia.
Dobrze, że śpią po moich 2 bokach, nie muszę wstawać do karmienia :)
W czasie 7 dni choroby dzieci osłuchane były przez 3 lekarzy w 1, 4 i 6 dobie choroby, miały dwukrotnie zrobione badania: mocz, CRP, morfologia z rozmazem w 1 i 4 dobie choroby.
Zero kontaktu ze światem zewnętrznym poza kilkoma wyjściami S do sklepu po owoce i podstawowe produkty żywnościowe, żadnych przychodni, sklepów, odwiedzin itd.
Mamy ogromny sukces !!! Udało się, wszyscy są zdrowi bez nad każenia bakteryjnego i podania antybiotyku, mimo iż dostaliśmy 3 recepty w 1 dobie choroby :)
Zdjęcia z naszych zabaw w czasie 9 dni w domu dodam jutro, teraz jest już trochę późno ;)P.S.
S obowiązkowo pierwsze 5 dni na L4 z nami w domu, nie wyobrażam sobie samotnej skutecznej walki z wirusem. Rozpoczęliśmy spacery, a Z do szkoły pójdzie dopiero w poniedziałek.
Koszt ok 400zł (leki, badania i wizyty lekarskie)
czwartek, 19 lutego 2015
Gorący czas ...
Z 40,5
S 39,5
A i J ok 39,6
Ja 38,4
to nasze ostatnie temperatury ...
Obiecuję, że wszystkie zobowiązania zostaną spełnione ale niestety z opóźnieniem ...
S 39,5
A i J ok 39,6
Ja 38,4
to nasze ostatnie temperatury ...
Obiecuję, że wszystkie zobowiązania zostaną spełnione ale niestety z opóźnieniem ...
czwartek, 12 lutego 2015
szczepionki a autyzm
https://marucha.wordpress.com/2014/03/06/zwiazek-szczepien-z-autyzmem-udowodniony/
Po
wielu latach przepychanek, oszustw i kłamstw, przemysł szczepionkowy
musiał przyznać, że związek pomiędzy szczepionkami a autyzmem istnieje.
Dane ujawnił PRWEB.com 19 lutego 2014 roku.
Na nic się zdały zaprzeczenia, szkalowanie lekarzy i naukowców. Ujawnione dokumenty udowadniają niezbicie, że już od 20 lat zainteresowani sprzedawcy wiedzieli o tym, że zawarty w szczepionkach preparat rtęciowy uszkadza mózg i jest jednoznaczną przyczyną zaburzeń, zwanych autyzmem.
Jak podała prasa medyczna, po prawie 10 latach niezwykle upartych starań dr Briana Hookera, profesora na Uniwersytecie Simson, przy pomocy senatorów Stanów Zjednoczonych, słynne CDC (Centers for Disease Control and Prevention) MUSIAŁO UJAWNIĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BADAŃ NAD WPŁYWEM SZCZEPIONEK NA DZIECI.
Dopiero oparcie się na ustawie o wolności informacji, słynnym Freedom Act – FOIA, pozwoliło na ujawnienie, że środek zwany tiomersalem, nadal używany np. w szczepionkach grypowych, ba, podawany nawet kobietom w ciąży i małym dzieciom, może spowodować autyzm i inne zaburzenia rozwojowe układu nerwowego.
Dr Hooker, dzięki pomocy dwóch senatorów, otrzymał po 10 latach starań dane dotyczące 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy 1991-1997 rokiem. Dane te były przeanalizowane przez epidemiologów z CDC, z dr Thomasem Verstraetenem na czele. Analiza tego materiału dowodzi jednoznacznie, że urzędnicy CDC wiedzieli o bardzo wysokim ryzyku zachorowań na autyzm, na zaburzenia snu, zaburzenia mowy i o innych poważnych uszkodzeniach Centralnego Układu Nerwowego, związanych z rtęcią, zawartą w preparacie zwanym tiomersal.
Wyniki analizy udowadniają niezbicie, że autyzm występował aż 7,6 razy częściej u dzieci narażonych na działanie tiomersalu w okresie niemowlęcym. Już w 1999 roku raport CDC uzasadniał twierdzenie, że istnieje związek pomiędzy zwiększonym ryzykiem rozwoju zaburzeń neurologicznych, a wysoką ekspozycją w pierwszym miesiącu życia na szczepionki zawierające tiomersal.
Dane te zostały utajnione przez najwyższych rangą urzędników CDC.
Rtęć stanowi wagowo 50% tiomersalu, wykorzystywanym w szczepionkach dziecięcych do 2000 roku i obecnie np. w grypowych. Ostatnio pediatrzy ponownie wyrazili zgodę na dopuszczenie dodawania rtęci do szczepionek. Oparli się przy tym na raporcie defraudanta z CDC, niejakiego Paula Torsena. W Polsce ten raport jest przedstawiany jako tzw. „Raport duński”. Torsen jest ścigany listem gończym za malwersacje ponad miliona dolarów, rzekomo wydanych na badanie związku pomiędzy rtęcią i autyzmem. I co ciekawe, wszelkiej maści reklamówki przemysłu farmakologicznego w Polsce wciąż powołują się na ten raport. A pediatrzy, naśladując konsultantów, bezmyślnie to powtarzają.
Karygodne i oburzające są wypowiedzi dyrektorów CDC, twierdzących jeszcze w 2005 roku, że rtęć nie ma znaczenia. Jak wiemy, w Polsce grupa związana z Towarzystwem Wakcynologicznym i niektórzy pediatrzy, szczególnie tzw. konsultanci, twierdzili tak jeszcze w 2013 roku. Mało tego, robili specjalne szkolenia, typowe pranie mózgu, dla pielęgniarek i samorządowców, w celu zwiększenia sprzedaży szczepionek. Twierdzenia te wypowiadali wbrew faktom naukowym, znanym CDC, a opartym na analizie bazy danych, posiadanych przez tę rządową instytucję. [Zakładali nawet załgane „niezależne” witryny internetowe, zwalczające „przesądy” odnośnie szczepionek – admin]
Przypomnę, że w Polsce od 1964 roku nie jest realizowana ustawa zobowiązująca PZH, obecnie przekształcony w Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, do ewidencjonowania wszelkich powikłań poszczepiennych.
Na stronach internetowych, tej jeszcze państwowej instytucji, nadal nie można znaleźć danych, dotyczących zachorowań w kontekście szczepień i powikłań. Wręcz oszukuje się społeczeństwo, podając jako jedną jednostkę statystyczną, np. grypę i zapalenia płuc. Jest to kompromitacja medyczna. Rozróżniania zapalenia płuc od grypy uczy się na 3 roku medycyny. Zupełnie inne leczenie jest w tych dwóch jednostkach chorobowych.
A PZH powołuje FluForum p. profesor magister Lidii Brydak [a swoją drogą, kto finansuje takie forum, przejazdy, konferencje, spotkania?] w skład którego wchodzi dwóch lekarzy, a resztę stanowią dziennikarze i przedstawiciele zawodów z pogranicza medycyny, którzy chcą występować w roli ekspertów medycznych, wymuszających strachem na społeczeństwie chęć szczepienia. Przykładem jest typowe żółte dziennikarstwo Gazety Wyborczej w tej dziedzinie.
Dlaczego CDC nie przyznawała się do związku pomiędzy rtęcią w szczepionkach, a uszkodzeniem mózgu, wyjaśnia przewodnicząca CDC, dr Marie McCormick: „Nigdy nie przyznamy, że istnieje związek pomiędzy rtęcią, a szczepieniami”. Obecnie jest ona prezesem działu firmy Merck, jednego z głównych producentów szczepionek, np. MMR wartości 4 000 000 000 [cztery miliardy dolarów wyciągane z worka zwanego ubezpieczeniami przymusowymi].
Trzeba przypomnieć, że znaczny wkład w ten zysk koncernu mają polscy urzędnicy, bezmyślnie wymuszając ustawowo szczepienie dzieci na nieistniejące choroby, już w pierwszej dobie życia. Oczywiście, urzędnicy, jak wszyscy mądrzy inaczej, zabezpieczają się, powołując się na ekspertów, których sami stworzyli. Od 1990 roku wszystkie towarzystwa, nie tylko medyczne, służą trzymaniu ludzi w szachu. Chodzi o kontrolowanie ich w taki sposób, aby nie powodowali zamieszania w wyciąganiu pieniędzy z tego worka, zwanego przymusowymi ubezpieczeniami, pod pretekstem czynienia dobra. Cała działalność tzw. zdrowia publicznego jest jednym wielkim hochsztaplerstwem. Nigdy nie można wszystkich ludzi zaszufladkować według jednego schematu, a do tego sprowadzają się wszelkiego rodzaju dyrektywy NFZ.
I jeszcze kolejne pytania. Kiedy ta informacja zostanie przekazana do PT Kolegów Pediatrów, że przez co najmniej 20 lat, zamiast leczyć, truli dzieci? Kiedy te reklamówki medyczne i Biuletyny Izb lekarskich zajmą się rzetelną informacją PT Lekarzy? Kiedy prokuratura zajmie się sprawą trucia polskich dzieci?
Od lat 1960. szczepionka przeciw polio, rozprowadzana „za darmo” w Polsce, była skażona rakotwórczym wirusem SV-40. Podawano ją dzieciom co najmniej do połowy lat 1980. Salk zeznając przed Komisją Kongresu USA w 1960 roku przewidywał, że w krajach Europy Środkowej wybuchnie prawdziwa epidemia nowotworów. A nasi wakcynolodzy zamiatają tą informację pod dywan. Liczy się biznes, Szanowni Czytelnicy, a „Wy jesteście tylko pionkami dla naszych zysków”.
Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla „Wolnych Mediów”
BIBLIOGRAFIA I LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA
1. http://www.prweb.com/releases/ASOT/Thimerosal/prweb11598819.htm
2. http://healthimpactnews.com/2013/can-we-trust-the-cdc-claim-that-there-is-no-link-between-vaccines-and-autism/
3. http://www.ageofautism.com/2012/12/brian-hookers-testimony-autism.html
4. http://www.courthousenews.com/2012/08/24/49635.htm
5. http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/rtec-a-autyzm/6-hviiddania/
6. http://www.jim.org/czytnik/nowyrok
7. http://www.autyzm-szczepienia.eu/uploads/List_do_wakcynologow_poprawiony%5B3%5D%20adobe.pdf
8. http://www.biomedical.pl/aktualnosci/grypa-podczas-ciazy-zwieksza-ryzyko-autyzmu-8677.html
9. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dunscy-naukowcy-ustalili-ze-szczepionki-grype-nie-dzialaja-tak-sie-tego-oczekuje
10. http://www.polskiportal.net/classifieds/2901/151/szczepionka-mmr-wywolala-autyzm
11. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11972&Itemid=53
12. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11797&Itemid=53
13. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11461&Itemid=53
14. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11547&Itemid=53
15. http://www.polishclub.org/2013/10/08/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-5/
16. http://www.polishclub.org/2013/04/10/dr-jerzy-jaskowski-dofinansowywani-przez-koncerny-szczepionkarskie-czesc-2/
17. http://kefir2010.wordpress.com/2014/02/02/dr-piotr-zwolinski-lekarz-ktory-przelamal-zmowe-milczenia/
http://wolnemedia.net/
Związek szczepień z autyzmem udowodniony!
Posted by Marucha w dniu 2014-03-06 (czwartek)
Po
wielu latach przepychanek, oszustw i kłamstw, przemysł szczepionkowy
musiał przyznać, że związek pomiędzy szczepionkami a autyzmem istnieje.Dane ujawnił PRWEB.com 19 lutego 2014 roku.
Na nic się zdały zaprzeczenia, szkalowanie lekarzy i naukowców. Ujawnione dokumenty udowadniają niezbicie, że już od 20 lat zainteresowani sprzedawcy wiedzieli o tym, że zawarty w szczepionkach preparat rtęciowy uszkadza mózg i jest jednoznaczną przyczyną zaburzeń, zwanych autyzmem.
Jak podała prasa medyczna, po prawie 10 latach niezwykle upartych starań dr Briana Hookera, profesora na Uniwersytecie Simson, przy pomocy senatorów Stanów Zjednoczonych, słynne CDC (Centers for Disease Control and Prevention) MUSIAŁO UJAWNIĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BADAŃ NAD WPŁYWEM SZCZEPIONEK NA DZIECI.
Dopiero oparcie się na ustawie o wolności informacji, słynnym Freedom Act – FOIA, pozwoliło na ujawnienie, że środek zwany tiomersalem, nadal używany np. w szczepionkach grypowych, ba, podawany nawet kobietom w ciąży i małym dzieciom, może spowodować autyzm i inne zaburzenia rozwojowe układu nerwowego.
Dr Hooker, dzięki pomocy dwóch senatorów, otrzymał po 10 latach starań dane dotyczące 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy 1991-1997 rokiem. Dane te były przeanalizowane przez epidemiologów z CDC, z dr Thomasem Verstraetenem na czele. Analiza tego materiału dowodzi jednoznacznie, że urzędnicy CDC wiedzieli o bardzo wysokim ryzyku zachorowań na autyzm, na zaburzenia snu, zaburzenia mowy i o innych poważnych uszkodzeniach Centralnego Układu Nerwowego, związanych z rtęcią, zawartą w preparacie zwanym tiomersal.
Wyniki analizy udowadniają niezbicie, że autyzm występował aż 7,6 razy częściej u dzieci narażonych na działanie tiomersalu w okresie niemowlęcym. Już w 1999 roku raport CDC uzasadniał twierdzenie, że istnieje związek pomiędzy zwiększonym ryzykiem rozwoju zaburzeń neurologicznych, a wysoką ekspozycją w pierwszym miesiącu życia na szczepionki zawierające tiomersal.
Dane te zostały utajnione przez najwyższych rangą urzędników CDC.
Rtęć stanowi wagowo 50% tiomersalu, wykorzystywanym w szczepionkach dziecięcych do 2000 roku i obecnie np. w grypowych. Ostatnio pediatrzy ponownie wyrazili zgodę na dopuszczenie dodawania rtęci do szczepionek. Oparli się przy tym na raporcie defraudanta z CDC, niejakiego Paula Torsena. W Polsce ten raport jest przedstawiany jako tzw. „Raport duński”. Torsen jest ścigany listem gończym za malwersacje ponad miliona dolarów, rzekomo wydanych na badanie związku pomiędzy rtęcią i autyzmem. I co ciekawe, wszelkiej maści reklamówki przemysłu farmakologicznego w Polsce wciąż powołują się na ten raport. A pediatrzy, naśladując konsultantów, bezmyślnie to powtarzają.
Karygodne i oburzające są wypowiedzi dyrektorów CDC, twierdzących jeszcze w 2005 roku, że rtęć nie ma znaczenia. Jak wiemy, w Polsce grupa związana z Towarzystwem Wakcynologicznym i niektórzy pediatrzy, szczególnie tzw. konsultanci, twierdzili tak jeszcze w 2013 roku. Mało tego, robili specjalne szkolenia, typowe pranie mózgu, dla pielęgniarek i samorządowców, w celu zwiększenia sprzedaży szczepionek. Twierdzenia te wypowiadali wbrew faktom naukowym, znanym CDC, a opartym na analizie bazy danych, posiadanych przez tę rządową instytucję. [Zakładali nawet załgane „niezależne” witryny internetowe, zwalczające „przesądy” odnośnie szczepionek – admin]
Przypomnę, że w Polsce od 1964 roku nie jest realizowana ustawa zobowiązująca PZH, obecnie przekształcony w Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, do ewidencjonowania wszelkich powikłań poszczepiennych.
Na stronach internetowych, tej jeszcze państwowej instytucji, nadal nie można znaleźć danych, dotyczących zachorowań w kontekście szczepień i powikłań. Wręcz oszukuje się społeczeństwo, podając jako jedną jednostkę statystyczną, np. grypę i zapalenia płuc. Jest to kompromitacja medyczna. Rozróżniania zapalenia płuc od grypy uczy się na 3 roku medycyny. Zupełnie inne leczenie jest w tych dwóch jednostkach chorobowych.
A PZH powołuje FluForum p. profesor magister Lidii Brydak [a swoją drogą, kto finansuje takie forum, przejazdy, konferencje, spotkania?] w skład którego wchodzi dwóch lekarzy, a resztę stanowią dziennikarze i przedstawiciele zawodów z pogranicza medycyny, którzy chcą występować w roli ekspertów medycznych, wymuszających strachem na społeczeństwie chęć szczepienia. Przykładem jest typowe żółte dziennikarstwo Gazety Wyborczej w tej dziedzinie.
Dlaczego CDC nie przyznawała się do związku pomiędzy rtęcią w szczepionkach, a uszkodzeniem mózgu, wyjaśnia przewodnicząca CDC, dr Marie McCormick: „Nigdy nie przyznamy, że istnieje związek pomiędzy rtęcią, a szczepieniami”. Obecnie jest ona prezesem działu firmy Merck, jednego z głównych producentów szczepionek, np. MMR wartości 4 000 000 000 [cztery miliardy dolarów wyciągane z worka zwanego ubezpieczeniami przymusowymi].
Trzeba przypomnieć, że znaczny wkład w ten zysk koncernu mają polscy urzędnicy, bezmyślnie wymuszając ustawowo szczepienie dzieci na nieistniejące choroby, już w pierwszej dobie życia. Oczywiście, urzędnicy, jak wszyscy mądrzy inaczej, zabezpieczają się, powołując się na ekspertów, których sami stworzyli. Od 1990 roku wszystkie towarzystwa, nie tylko medyczne, służą trzymaniu ludzi w szachu. Chodzi o kontrolowanie ich w taki sposób, aby nie powodowali zamieszania w wyciąganiu pieniędzy z tego worka, zwanego przymusowymi ubezpieczeniami, pod pretekstem czynienia dobra. Cała działalność tzw. zdrowia publicznego jest jednym wielkim hochsztaplerstwem. Nigdy nie można wszystkich ludzi zaszufladkować według jednego schematu, a do tego sprowadzają się wszelkiego rodzaju dyrektywy NFZ.
I jeszcze kolejne pytania. Kiedy ta informacja zostanie przekazana do PT Kolegów Pediatrów, że przez co najmniej 20 lat, zamiast leczyć, truli dzieci? Kiedy te reklamówki medyczne i Biuletyny Izb lekarskich zajmą się rzetelną informacją PT Lekarzy? Kiedy prokuratura zajmie się sprawą trucia polskich dzieci?
Od lat 1960. szczepionka przeciw polio, rozprowadzana „za darmo” w Polsce, była skażona rakotwórczym wirusem SV-40. Podawano ją dzieciom co najmniej do połowy lat 1980. Salk zeznając przed Komisją Kongresu USA w 1960 roku przewidywał, że w krajach Europy Środkowej wybuchnie prawdziwa epidemia nowotworów. A nasi wakcynolodzy zamiatają tą informację pod dywan. Liczy się biznes, Szanowni Czytelnicy, a „Wy jesteście tylko pionkami dla naszych zysków”.
Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla „Wolnych Mediów”
BIBLIOGRAFIA I LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA
1. http://www.prweb.com/releases/ASOT/Thimerosal/prweb11598819.htm
2. http://healthimpactnews.com/2013/can-we-trust-the-cdc-claim-that-there-is-no-link-between-vaccines-and-autism/
3. http://www.ageofautism.com/2012/12/brian-hookers-testimony-autism.html
4. http://www.courthousenews.com/2012/08/24/49635.htm
5. http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/rtec-a-autyzm/6-hviiddania/
6. http://www.jim.org/czytnik/nowyrok
7. http://www.autyzm-szczepienia.eu/uploads/List_do_wakcynologow_poprawiony%5B3%5D%20adobe.pdf
8. http://www.biomedical.pl/aktualnosci/grypa-podczas-ciazy-zwieksza-ryzyko-autyzmu-8677.html
9. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dunscy-naukowcy-ustalili-ze-szczepionki-grype-nie-dzialaja-tak-sie-tego-oczekuje
10. http://www.polskiportal.net/classifieds/2901/151/szczepionka-mmr-wywolala-autyzm
11. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11972&Itemid=53
12. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11797&Itemid=53
13. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11461&Itemid=53
14. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11547&Itemid=53
15. http://www.polishclub.org/2013/10/08/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-5/
16. http://www.polishclub.org/2013/04/10/dr-jerzy-jaskowski-dofinansowywani-przez-koncerny-szczepionkarskie-czesc-2/
17. http://kefir2010.wordpress.com/2014/02/02/dr-piotr-zwolinski-lekarz-ktory-przelamal-zmowe-milczenia/
http://wolnemedia.net/
poniedziałek, 9 lutego 2015
Na co można pozwolć dziecku, a na co nie? Gdzie jest granica wolności, samodzielności?
A i J 25 miesięcy
Z 6 lat i 3 miesiące
Możemy, pozwolić na wszystko, co nie zagraża zdrowiu i życiu dziecka.
To bardzo ogólne stwierdzenie i dla każdego może oznaczać zupełnie inną postawę wobec tego samego zachowania dziecka.
Czy ostra obieraczka do warzyw jest dozwolona, czy stanie na stoliku do karmienia jest bezpieczne, czy samodzielne jedzenie łyżeczką, widelcem od ok 9 -10 miesiąca jest bezpieczne i wygodne dla dziecka i rodzica? Samodzielne wchodzenie i schodzenie po schodach (ok 20 stopni) od ok 10 miesiąca życia jest bezpieczne (w naszym mieszkaniu są kręte strome schody bez barierek zabezpieczających)? Czy spanie z 3 dzieci i kotem w jednym łóżku, bez stosowania łóżeczek, kojców, chodzików i innych ograniczeń jest bezpieczne? Nasze dzieci biegają boso no dworze w czasie deszczu i kąpią się w kałużach, zjadają trawę i koniczynę, liżą kamyki i zjadają piasek :) Czy to jest normalne, bezpieczne i nie zagraża życiu?
W naszej rodzinie tak (od 6 lat praktykujemy powyższe zachowania z powodzeniem) oczywiście praktykując rodzicielstwo bliskości bez żadnych wyjątków od 7 filarów.

Nie wyręczajcie dziecka w każdej czynności w której uważacie, że wy - rodzice zrobicie to lepiej, np szybciej, sprawniej, dokładniej, pozwólcie dziecku na samodzielność.
Możecie mu pomóc jeśli o to poprosi lub widzicie irytację spowodowaną niemocą dziecka. Rozwój mózgu trwa bardzo długo po urodzeniu, koordynacja ruchowa kształtuje się każdego dnia - powstają nowe połączenia nerwowe, niczego nie przyspieszajmy na siłę tnz. nie wymagajmy od 2-3 latka zakładania rajstop w 5 minut, a może w ogóle powinniśmy mu je założyć kiedy widzimy, że nie jest jeszcze na to gotowy, bez upominania, zawstydzania, komentowania i poganiania.
Nie mogę wyobrazić sobie jak wyglądałby rozwój naszych dzieci pod opieką kogoś innego niż my-rodzice. Czy jest ktoś kto pozwoliłby im na to wszystko, czy ktoś inny wspierał by ich rozwój i pewność siebie w tych wszystkich "niebezpiecznych" sytuacjach ...
Nie wyobrażam sobie naszych dzieci w żłobku, w przedszkolu do 4 lat, z opiekunką, nianią, babcią dłużej niż 3-4 godziny dziennie (maksymalnie 3-4 razy w tygodniu)... tyle mogłyby stracić, a czy coś zyskać? Tak, zyskują to w chwilach spędzanych z wymienionymi wyżej osobami ale w takim czasie i z takimi osobami które znają, akceptują i praktykują nasz sposób postępowania z dziećmi :)
Z 6 lat i 3 miesiące
Możemy, pozwolić na wszystko, co nie zagraża zdrowiu i życiu dziecka.
To bardzo ogólne stwierdzenie i dla każdego może oznaczać zupełnie inną postawę wobec tego samego zachowania dziecka.
Czy ostra obieraczka do warzyw jest dozwolona, czy stanie na stoliku do karmienia jest bezpieczne, czy samodzielne jedzenie łyżeczką, widelcem od ok 9 -10 miesiąca jest bezpieczne i wygodne dla dziecka i rodzica? Samodzielne wchodzenie i schodzenie po schodach (ok 20 stopni) od ok 10 miesiąca życia jest bezpieczne (w naszym mieszkaniu są kręte strome schody bez barierek zabezpieczających)? Czy spanie z 3 dzieci i kotem w jednym łóżku, bez stosowania łóżeczek, kojców, chodzików i innych ograniczeń jest bezpieczne? Nasze dzieci biegają boso no dworze w czasie deszczu i kąpią się w kałużach, zjadają trawę i koniczynę, liżą kamyki i zjadają piasek :) Czy to jest normalne, bezpieczne i nie zagraża życiu?
W naszej rodzinie tak (od 6 lat praktykujemy powyższe zachowania z powodzeniem) oczywiście praktykując rodzicielstwo bliskości bez żadnych wyjątków od 7 filarów.
Nie wyręczajcie dziecka w każdej czynności w której uważacie, że wy - rodzice zrobicie to lepiej, np szybciej, sprawniej, dokładniej, pozwólcie dziecku na samodzielność.
Możecie mu pomóc jeśli o to poprosi lub widzicie irytację spowodowaną niemocą dziecka. Rozwój mózgu trwa bardzo długo po urodzeniu, koordynacja ruchowa kształtuje się każdego dnia - powstają nowe połączenia nerwowe, niczego nie przyspieszajmy na siłę tnz. nie wymagajmy od 2-3 latka zakładania rajstop w 5 minut, a może w ogóle powinniśmy mu je założyć kiedy widzimy, że nie jest jeszcze na to gotowy, bez upominania, zawstydzania, komentowania i poganiania.
Nie mogę wyobrazić sobie jak wyglądałby rozwój naszych dzieci pod opieką kogoś innego niż my-rodzice. Czy jest ktoś kto pozwoliłby im na to wszystko, czy ktoś inny wspierał by ich rozwój i pewność siebie w tych wszystkich "niebezpiecznych" sytuacjach ...
Nie wyobrażam sobie naszych dzieci w żłobku, w przedszkolu do 4 lat, z opiekunką, nianią, babcią dłużej niż 3-4 godziny dziennie (maksymalnie 3-4 razy w tygodniu)... tyle mogłyby stracić, a czy coś zyskać? Tak, zyskują to w chwilach spędzanych z wymienionymi wyżej osobami ale w takim czasie i z takimi osobami które znają, akceptują i praktykują nasz sposób postępowania z dziećmi :)
sobota, 24 stycznia 2015
Szczepienia
Najlepiej przeczytajcie tu:
https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/07/31/neurobiolog-w-dzieci-wpompowuje-sie-skandaliczna-ilosc-szczepionek-tylko-po-to-zeby-mogly-zarabiac-koncerny-farmaceutyczne/
Ciekawe są też komentarze.
Polski kalendarz szczepień nie jest w żaden sposób uzasadniony, wpompowuje się w dzieci niesamowitą dawkę szczepionek, po to tylko, żeby zarabiały koncerny farmaceutyczne. Podawanie dzieciom takich ilości szczepionek to zbrodnia – mówiła w Telewizji Republika neurobiolog, prof. Maria Czajkowska-Majewska.
https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/07/31/neurobiolog-w-dzieci-wpompowuje-sie-skandaliczna-ilosc-szczepionek-tylko-po-to-zeby-mogly-zarabiac-koncerny-farmaceutyczne/
Ciekawe są też komentarze.
Polski kalendarz szczepień nie jest w żaden sposób uzasadniony, wpompowuje się w dzieci niesamowitą dawkę szczepionek, po to tylko, żeby zarabiały koncerny farmaceutyczne. Podawanie dzieciom takich ilości szczepionek to zbrodnia – mówiła w Telewizji Republika neurobiolog, prof. Maria Czajkowska-Majewska.
Prof. Czajkowska-Majewska przybliżyła
zatrważające statystyki, które pokazują, że szczepienia wywołują u
dzieci liczne powikłania, a nierzadko prowadzą do zgonów. Nawiązała
również, do tworzącego się ruchu przeciwników szczepień małych dzieci.
– Ruch szczepionkowy jest ruchem
międzynarodowym, który zrodził się z doświadczeń rodziców dzieci, które
miały powikłania poszczepienne – mówiła. – Takie powikłania zdarzają się
bardzo często – dodała.
Według statystyk, na które powołała się
ekspertka „w ciągu 20 lat w USA, od kiedy zaczęto monitorować tego typu
powikłania, było ponad 100 tys. Zgonów, ciężkie powikłania dochodzą
nawet do 10 mln przypadków”.
Podkreśliła również, że propagowanie szczepień w mediach i środowiskach lekarskich jest „propagandą”.
– Szczepienia na tak wielką skalę są
największą pomyłką medycyny – podkreśliła prof. Maria
Czajkowska-Majewska. – Doprowadziły do kalectwa ogromną ilość dzieci –
dodała.
Takim efektom szczepień winna jest między innymi rtęć, dodawana do nich w celach konserwacyjnych.
– Związek rtęci dodawany do szczepionek
jest naprawdę groźny – zaznaczała ekspertka. – Bezpłatne szczepionki w
Polsce zawierają rtęć – dodała.
– Podawanie niemowlakom po urodzeniu
szczepionki przeciwko żółtaczce typu B to po prostu zbrodnia. Takie
dzieci chorują potem na autyzm, mają powikłania neurologiczne –
podkreślała.
Zdaniem prof. Marii
Czajkowskiej-Majewskiej, szczepionki są również przyczyną innych
dolegliwości, takich jak cukrzyca, czy alergie.
– Alergie, na które chorują teraz prawie wszystkie dzieci też są wynikiem przyjmowania szczepionek – stwierdziła.mg
telewizja republika
http://telewizjarepublika.pl/ wtorek, 16 grudnia 2014
Nasza edukacyjno - zabawowa codzienność
Z 6 lat i 1-2 miesiące
A i J 23-24 miesiące
Zaległy jesienno-zimowy post :)
Nauka pisania liter.
Najpierw paluszkiem wskazującym w piasku, mące, kaszy mannie lub soli. Ten etap mamy już za sobą. Obecnie Z wodzi paluszkiem przed pisaniem po szorstkich literkach (Montessori) zakupionych u dziadka :)
http://dodziecizpasja.blogspot.com/p/dziadkowe-pomoce.html
Aby jej kaligrafowanie wiązało się z naszymi codziennymi jesiennymi aktywnościami kupiłam wspaniałą książeczkę.
Polecam na przyszłoroczną jesień :)
Matematyka
Z utrwala dodawanie i odejmowanie do 20 oraz -nastki.
Część drewnianych pomocy kupiliśmy u wyżej wymienionego "dziadka", a część na allegro.
Jakość zdjęć jest niestety kiepska, wykonałam je późnym wieczorem. Z jest idealnym przykładem typu sowy, szczyt jej aktywności naukowej przypada w okolicach godziny 22-23 :)
Mamy kolejną wspaniałą zabawę która pozwala mi inhalować chłopaków nawet 2x 20 min !!! Bawimy się wszyscy w odgrywanie scenek z bajek i wymyślanie nowych.
Ja oczywiście nie jestem biernym obserwatorem, w jednej ręce inhalator, a w drugiej figurka :)
Jestem: tatą świnką który prowadzi auto, madam Gazellą prowadzącą zajęcia z baletu, panią królik sprzedającą lody (najczęściej :)
A i J 23-24 miesiące
Zaległy jesienno-zimowy post :)
Nauka pisania liter.
Najpierw paluszkiem wskazującym w piasku, mące, kaszy mannie lub soli. Ten etap mamy już za sobą. Obecnie Z wodzi paluszkiem przed pisaniem po szorstkich literkach (Montessori) zakupionych u dziadka :)
http://dodziecizpasja.blogspot.com/p/dziadkowe-pomoce.html
Aby jej kaligrafowanie wiązało się z naszymi codziennymi jesiennymi aktywnościami kupiłam wspaniałą książeczkę.
Polecam na przyszłoroczną jesień :)
Matematyka
Z utrwala dodawanie i odejmowanie do 20 oraz -nastki.
Część drewnianych pomocy kupiliśmy u wyżej wymienionego "dziadka", a część na allegro.
Jakość zdjęć jest niestety kiepska, wykonałam je późnym wieczorem. Z jest idealnym przykładem typu sowy, szczyt jej aktywności naukowej przypada w okolicach godziny 22-23 :)
Mamy kolejną wspaniałą zabawę która pozwala mi inhalować chłopaków nawet 2x 20 min !!! Bawimy się wszyscy w odgrywanie scenek z bajek i wymyślanie nowych.
Ja oczywiście nie jestem biernym obserwatorem, w jednej ręce inhalator, a w drugiej figurka :)
Jestem: tatą świnką który prowadzi auto, madam Gazellą prowadzącą zajęcia z baletu, panią królik sprzedającą lody (najczęściej :)
Świąteczne inhalacje z tatą :)
Inhalacje uratowały chłopaków przed zapaleniem oskrzeli! ! ! :)
Zapraszam na facebook https://www.facebook.com/wodzirejefreakfrak?fref=photo
Jedną z ulubionych zabaw jest składanie i rozkładanie drewnianych torów oraz tworzenie bardzo długich kolejek.
Dużej precyzji i skupienia wymaga łączenie drewnianych elementów oraz poruszanie ciuchcią tak aby wszystkie wagoniki podążały za nią nawet po moście ;)
S uwielbia bawić się z nimi ;)
Chłopcy ćwiczą mięśnie dłoni oraz chwyt pensetowy, to bardzo ważne ćwiczenia przygotowujące do kaligrafowania.
Znalazłam idealne miejsce na nasze mięciutkie samogłoski, a do tego można dopasowywać je kolorami do uchwytów :)
piątek, 5 grudnia 2014
Moje kompetentne dzieci
A i J 23 miesiąca
Od kilku dni chłopcy, Z i my również mieliśmy infekcję wirusową, okropny, męczący katar, u niektórych z nas konsekwencją był kaszel i chrypka.
Pierwszego dnia chłopcy meli bardzo męczący cieknący non stop katar, prosili nas o prawie nieustanne odciąganie "Katarkem"
http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/2014/09/katar-i-katarek.html
W nocy budzili się na zmianę co ok 20-30 min i również prosili o odciąganie kataru. To była dłłłłłuuuuuggggaaa noc. Były momenty kiedy wydawało mi się, że przed chwilą odciągałam katar A, a on znów się obudził, płacze i pokazuje kierunek wskazujący drogę do odkurzacza, kiedy A zasypia, po chwili to samo robi J itd.
To trudne doświadczenie, postępować wbrew swojej logice, wbrew sobie, zaufać dziecku mimo, że ma ono dopiero albo już dwa latka. Kiedy dziecko (dzieci) nie mówi wszystkich słów wyraźnie, a gestem lub płaczem prosi o coś, co dla rodzica wydaje się być fanaberią, bezsensowną zachcianką, złośliwością itp pomimo tego zrobić to, o co ono prosi ... Czasami jest to woda, mleko, mleko z piersi, przytulenie, podanie ręki ...
Następnej nocy J spał już spokojnie tnz obudził się ok 2 razy aby wypić trochę mleka z piersi. Za to A budził się częściej, pił mleko, pokasływał i nie mógł spokojnie spać, wskazywał kierunek odkurzacza ale po kilku próbach odciągania kataru okazało się, że go już nie ma w nosku ... On nadal się budził i wskazywał ten sam kierunek ... Poszłam z nim we wskazanym kierunku po raz nie wiem który ... zobaczyłam, że obok odkurzacza na kanapie stoi inhalator, spytałam, czy chce aby go inhalować, a on skiną główką ... Inhalowałam go siedzącego na moich kolanach i przytulającego się do moich piersi, zasnął.
Po kilku godzinach znów się obudził, cała sytuacja powtórzyła się w taki sam sposób. Kiedy jednak sól w inhalatorze skończyła się A przebudził się i powiedział "jej" co oznacza jeszcze. Nalałam 2 kolejne fiolki soli fizjologicznej i inhalowałam go kolejne 20 minut, po tej inhalacji zasnął na moich rękach, położyłam go obok siebie na łóżku (tak jak to jest zawsze :) i spał spokojnie do rana ...
Dzieci są kompetentne.
Płacz dziecka zawsze coś oznacza, nigdy nie jest złośliwością skierowaną przeciwko rodzicowi, jest raczej wołaniem o pomoc, nie wolno go lekceważyć, zabujać w wózku, zamknąć się przed nim drzwi, aby go nie słyszeć...
Czasami wystarczy tylko, albo aż być blisko, wziąć w ramiona, przytulić, pogłaskać ... odciągnąć katar, inhalować ... Zrobić coś wbrew logice, zaufać kompetentnemu dziecku mimo, że ma kilka miesięcy. Pozwolić mu wierzyć we własne siły, umiejętności i wierzyć w to, że rodzic mu pomoże nawet kiedy prosi o coś po raz 20 w środku nocy ...
Ne wierzę w prawdziwość tak popularnego stwierdzenia "Małe dzieci muszą płakać, one tak mają, nie trzeba zbytnio się tym przejmować".
Przeczytajcie: "Twoje kompetentne dziecko" i "Twoja kompetentna rodzina"

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/102016/twoje-kompetentne-dziecko-dlaczego-powinnismy-traktowac-dzieci-powazniej
http://koralowamama.blogspot.com/2012/01/twoje-kompetentne-dziecko.html
Od kilku dni chłopcy, Z i my również mieliśmy infekcję wirusową, okropny, męczący katar, u niektórych z nas konsekwencją był kaszel i chrypka.
Pierwszego dnia chłopcy meli bardzo męczący cieknący non stop katar, prosili nas o prawie nieustanne odciąganie "Katarkem"
http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/2014/09/katar-i-katarek.html
W nocy budzili się na zmianę co ok 20-30 min i również prosili o odciąganie kataru. To była dłłłłłuuuuuggggaaa noc. Były momenty kiedy wydawało mi się, że przed chwilą odciągałam katar A, a on znów się obudził, płacze i pokazuje kierunek wskazujący drogę do odkurzacza, kiedy A zasypia, po chwili to samo robi J itd.
To trudne doświadczenie, postępować wbrew swojej logice, wbrew sobie, zaufać dziecku mimo, że ma ono dopiero albo już dwa latka. Kiedy dziecko (dzieci) nie mówi wszystkich słów wyraźnie, a gestem lub płaczem prosi o coś, co dla rodzica wydaje się być fanaberią, bezsensowną zachcianką, złośliwością itp pomimo tego zrobić to, o co ono prosi ... Czasami jest to woda, mleko, mleko z piersi, przytulenie, podanie ręki ...
Następnej nocy J spał już spokojnie tnz obudził się ok 2 razy aby wypić trochę mleka z piersi. Za to A budził się częściej, pił mleko, pokasływał i nie mógł spokojnie spać, wskazywał kierunek odkurzacza ale po kilku próbach odciągania kataru okazało się, że go już nie ma w nosku ... On nadal się budził i wskazywał ten sam kierunek ... Poszłam z nim we wskazanym kierunku po raz nie wiem który ... zobaczyłam, że obok odkurzacza na kanapie stoi inhalator, spytałam, czy chce aby go inhalować, a on skiną główką ... Inhalowałam go siedzącego na moich kolanach i przytulającego się do moich piersi, zasnął.
Po kilku godzinach znów się obudził, cała sytuacja powtórzyła się w taki sam sposób. Kiedy jednak sól w inhalatorze skończyła się A przebudził się i powiedział "jej" co oznacza jeszcze. Nalałam 2 kolejne fiolki soli fizjologicznej i inhalowałam go kolejne 20 minut, po tej inhalacji zasnął na moich rękach, położyłam go obok siebie na łóżku (tak jak to jest zawsze :) i spał spokojnie do rana ...
Dzieci są kompetentne.
Płacz dziecka zawsze coś oznacza, nigdy nie jest złośliwością skierowaną przeciwko rodzicowi, jest raczej wołaniem o pomoc, nie wolno go lekceważyć, zabujać w wózku, zamknąć się przed nim drzwi, aby go nie słyszeć...
Czasami wystarczy tylko, albo aż być blisko, wziąć w ramiona, przytulić, pogłaskać ... odciągnąć katar, inhalować ... Zrobić coś wbrew logice, zaufać kompetentnemu dziecku mimo, że ma kilka miesięcy. Pozwolić mu wierzyć we własne siły, umiejętności i wierzyć w to, że rodzic mu pomoże nawet kiedy prosi o coś po raz 20 w środku nocy ...
Ne wierzę w prawdziwość tak popularnego stwierdzenia "Małe dzieci muszą płakać, one tak mają, nie trzeba zbytnio się tym przejmować".
Przeczytajcie: "Twoje kompetentne dziecko" i "Twoja kompetentna rodzina"
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/102016/twoje-kompetentne-dziecko-dlaczego-powinnismy-traktowac-dzieci-powazniej
http://koralowamama.blogspot.com/2012/01/twoje-kompetentne-dziecko.html
piątek, 28 listopada 2014
Moja obowiązkowa lista lektur dla rodziców - Must have
Lista książek ułożona została nie przypadkowo. Uważam, że najlepiej czytać je właśnie w takiej kolejności.
Pierwsze 11 pozycji najlepiej przeczytać jeszcze przed narodzinami pierwszego dziecka :)
Moim subiektywnym zdaniem są to idealne lektury na czas przygotowywania się na pojawienie się dziecka/dzieci w rodzinie zarówno dla rodziców biologicznych jak i adopcyjnych.
Czytając je macie pewność, że nie zostały napisane przez treserów dzieci.
1. Księga Rodzicielstwa Bliskości. Sears
2. W głębi kontinuum. Jean Liedloff
3. Psychologiczne portrety człowieka. Anna Brzezińska
4. Mądrzy rodzice. Margot Sunderland
5. Być rodzicami. Honegger Fresco
6. Zasypianie bez płaczu. Sears
7. Nosimy nasze dziecko. Claude Didjerjean - Jouveau
8. Śpimy z naszym dzieckiem. Claude Didjerjean - Jouveau
9. Warto karmić piersią. Magdalena Nehring- Gugulska
10. Polityka karmienia piersią. Ideologia, biznes i szemrane interesy. Gabrielle Palmer
11. Droga mleczna. Claude Didjerjean - Jouveau
12. Rozwiązywanie konfliktów poprzez porozumienie bez przemocy. M. Rosenberg
13. Księga dziecka. Sears
14. Bobas lubi wybór.
15. Dziecko z bliska. A. Stein
16. Rodzicielstwo przez zabawę.
17. Więź daje siłę. Emocjonalne bezpieczeństwo na dobry początek.
18. Przestrzeń dla rodziny.
19. Moje kompetentne dziecko.
20. Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko.
21. Wymarzone dzieciństwo.
22. Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły.
23. Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat.
24. Rodzinne gniazdo. Vitus B. Droscher
25. "Co mówią dzieci zanim nauczą się mówić" Paul Holinger
26. Nie przydeptuj małych skrzydeł. K. Wnęk-Joniec
27. Domy dziecięce. M. Montessori
28. Naucz małe dziecko myśleć i czuć. K. Rojkowska
29. Naucz mnie samodzielności. M. Pitamic
30. M. Montessori - Poszukiwanie życia razem z dzieckiem H. K. Berg
31. Każde dziecko myśl inaczej.
32. Rozwój dziecka na co dzień.
Wszystkie przeczytałam, dzięki nim stałam się bardziej asertywną, pewną siebie i mądrzejszą mamą. Zrozumiałam, że moje kontinuum, które zostało zachowane po przodkach jest bardzo cenne i chcę je przekazywać następnym pokoleniom. Bez względu na opinię innych osób.
Polecam Wam wszystkie, przeczytajcie koniecznie.
33. Wychowanie chłopców Steve Biddulph
Powyższą pozycje przeczytałam, ale zdecydowanie, nie wszystko co tam jest opisane akceptuję i stosuję.Znalazłam tam jednak wiele cennych informacji.
Czekaja na mnie w najbliższym czasie:
34. "Dzikie stwory" David Thomas
35. "Odkrycie dziecka" M. Montessori
36. "Jak wspierać rozwój dziecka w wieku 6-13 lat?" Natalia Minge
37. "Rodzeństwo bez rywalizacji" Elaine Mazlish
38. Książki z serii Katecheza Dobrego Pasterza.
39. Dziecko z bliska idzie w świat. A Stein
Chciałabym przeczytać też wiele książek wydawnictw: Mamania oraz Palatum
wtorek, 18 listopada 2014
Szczepienia ...
Szczepienia można zaliczyć do jesiennych tematów ;)
Szczepicie?
Tu wywiad w youtube
https://www.youtube.com/watch?v=d3BUgYXtJ10
https://www.youtube.com/watch?v=S7R5LpsaL5I
http://dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska
Rozmowa z prof. Marią Dorotą Majewską - neurobiolożką, która
zajmuje się badaniem wpływu szczepień na Centralny Układ Nerwowy.
W jaki sposób zainteresowała się Pani naukowo tematyką szczepień?
Autyzm jest dziś najpowszechniejszą chorobą neurorozwojową, która w USA dotyka już ok 1 na 50 dzieci (1 na 30 chłopców); mówi się wręcz o jego epidemii. Tematyką powikłań poszczepiennych, a szczególnie związkiem autyzmu ze szczepieniami, zainteresowałam się po przeczytaniu kilku artykułów, które pojawiły się po pionierskiej publikacji wybitnego brytyjskiego gastroenterologa pediatrycznego, dra Andrew Wakefielda. W 1989 r. opublikował on wspólnie z kolegami w Lancet pracę opisującą zapalenia i owrzodzenia jelit u dzieci, które – według doniesień rodziców – zachorowały na autyzm regresywny wkrótce po szczepieniach MMR (przeciw odrze, śwince, różyczce). Badacze znaleźli odszczepienne szczepy wirusów odry w jelitach chorych dzieci.
Publikacja ta wzbudziła ogromne poruszenie w społeczeństwie, gdyż od połowy lat 80-tych dramatycznie wzrastała liczba dzieci autystycznych i nikt wcześniej nie proponował żadnego wyjaśnienia tego zjawiska, nie pojawiły się nawet hipotezy. Wreszcie rodzice zaczęli kojarzyć wystąpienie autyzmu ze szczepieniami i wielu zrezygnowało z dalszych szczepień. To zmniejszyło dochody producentów szczepionek i zapoczątkowało brutalną nagonkę koncernów farmaceutycznych, korporacyjnych mediów i establiszmentu medycznego na doktora Wakefielda. W rezultacie stracił on pracę oraz licencję lekarską w Wielkiej Brytanii i został praktycznie wygnany z kraju. Obecnie mieszka w Teksasie, USA, pracuje naukowo, publikuje, zajmuje się edukacją społeczną. Za karę (bez merytorycznego uzasadnienia) po latach wydawca wycofał z druku jego publikację, choć nadal pozostaje ona w publicznych rekordach. Współautor tej pracy, prof. J.A. Walker-Smith, który też był atakowany i pozbawiony licencji, pozwał do sądu brytyjski General Medical Council i wygrał proces o zniesławienie. Udowodnił, że oskarżenia przeciw niemu były sfabrykowane, by zdyskredytować przełomowe odkrycie związku autyzmu ze szczepieniami. Badania niezależnych naukowców i doświadczenia tysięcy rodziców potwierdziły występowanie zapalenia jelit u znacznego odetka dzieci autystycznych.
Dodatkowym bodźcem do zajęcia się tematyką szczepień była dla mnie publikacja Roberta Kennedy’ego Juniora, ujawniająca spisek establiszmentu medycznego i producentów szczepionek z 2000 r., którego celem było zafałszowanie i ukrycie przed społeczeństwem wyników badań wykazujących, że szczepionki zawierające rtęć powodują autyzm i inne choroby neurorozwojowe. Informacje o powikłaniach poszczepiennych pozwoliły mi też rozumieć własne oraz mojej rodziny negatywne doświadczenia ze szczepieniami.
Prowadziła Pani w ramach grantu od Komisji Europejskiej
własny program badawczy dotyczący wpływu szczepień na schorzenia
neurologiczne, w tym autyzm. Proszę opowiedzieć nam o tych pracach i ich
wynikach.
W 2006 r. wygrałam europejski konkurs na projekt badawczo-edukacyjny i otrzymałam grant Katedry Marii Curie (z Unii Europejskiej) na przeprowadzenie badań nad biologią autyzmu. Prowadziłam je wspólnie z kolegami z Zakładu Farmakologii oraz z Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Podjęliśmy badania nad udziałem rtęciowego związku tiomersalu (thimerosalu), dodawanego do szczepionek w charakterze konserwantu, w etiologii autyzmu i innych zaburzeń rozwoju mózgu. Prowadziliśmy zarówno badania kliniczne na dzieciach jak i przedkliniczne na zwierzętach. Podanie oseskom szczurów iniekcji różnych dawek tiomersalu (z których jedna odpowiadała dawkom stosowanym u dzieci w szczepieniach) powodowało wiele anomalii neuro-rozwojowych: niewydolność ruchową, upośledzenie reakcji bólowych, nasilenie reakcji lękowych, zaburzenia interakcji społecznych, jak również istotne zmiany biochemiczne i neuropatologiczne w mózgu. Uszkodzenia mózgu u szczurów przypominały zmiany obserwowane u dzieci autystycznych; niektóre były wywoływane przez dawki stosowane w szczepionkach. Ponieważ szczury są mniej wrażliwe od ludzi na działanie większości toksyn, to znaczy, że tiomersal powoduje większe spustoszenia w mózgach dzieci niż u szczurów.
Badania przeprowadzone na dzieciach autystycznych wykazały pośrednio, że mają one niewydolne mechanizmy eliminowania rtęci z tkanek, dzięki czemu ten toksyczny metal dłużej utrzymuje się w ich organizmach i silniej je zatruwa niż dzieci zdrowe; podobne były obserwacje innych badaczy. Nasze badania wykazały także, że dzieci autystyczne mają silnie naruszoną gospodarkę hormonalną i produkują nadmierne ilości sterydowych hormonów androgenów, co może być skutkiem ich zatrucia szczepionkową rtęcią. Wysoki poziom androgenów przyczynia się do wielu zaburzeń zachowania u dzieci autystycznych.
Powołując się na różnorakie badania, wskazuje Pani w swych wystąpieniach na wpływ szczepień na rozwój autyzmu u dzieci. Jakie są Pani argumenty?
Większość wiarygodnych badań (kilkadziesiąt) przeprowadzonych przez naukowców niezależnych od firm farmaceutycznych w różnych krajach wykazało wpływ szczepień lub pewnych ich składników na rozwój autyzmu. Jedynie kilka publikacji sponsorowanych przez producentów szczepionek i obarczonych konfliktem interesu zaprzeczyło tym związkom. Z czasem ujawniono fałszerstwa naukowe tychże publikacji i dziś wiemy, że zostały napisane na zamówienie przemysłu farmaceutycznego i establiszmentu medycznego w celu zabezpieczenia wielomiliardowych zysków z handlu szczepionkami, jak i osłony urzędników, którzy tworzyli i egzekwowali programy szczepień.
Ważnym źródłem informacji o wpływie szczepień na rozwój autyzmu są też dane zebrane w amerykańskiej bazie danych VAERS (zarządzanej przez rządową agencję CDC – Centrum Kontroli Chorób), do której lekarze i rodzice dobrowolnie zgłaszają niepożądane powikłania poszczepienne (NOPy). Z szacunków FDA (amerykańskiej Agencji Leków i Żywności) wiadomo, że zgłaszanych jest nie więcej niż 5% wszystkich powikłań, co znaczy, że liczby zgłoszonych przypadków należy pomnożyć przez ok. 20, aby otrzymać szacunkowe liczby wszystkich prawdopodobnych NOPów. Od 1990 r. do VAERS zgłoszono 2432 przypadków autyzmu (x20 = ok. 40 000) oraz 1857 (x20 = ponad 30 000) przypadków zapalenia mózgu i encefalopatii. Autyzm to forma chronicznej encefalopatii.
Również analiza częstości zachorowań dzieci na autyzm wskazuje na korelację z liczbami stosowanych szczepień. Od roku 1975 do 2012 wprowadzono do kalendarza szczepień dla niemowląt w USA co najmniej 10 nowych szczepionek i w tym czasie zachorowalność na autyzm wzrosła 100-krotnie. W 1975 r. chorowało 1 dziecko na 5000, a w 2012 już 1 na 50.
Najważniejsze informacje pochodzą jednak od rodziców. Tysiące rodziców z całego świata donoszą poprzez Internet o tym, że ich normalnie rozwijające się dzieci cofnęły się w rozwoju i zachorowały na autyzm/encefalopatię wkrótce po jakichś szczepieniach. Najczęściej obserwowali te zmiany po szczepieniach DTP i MMR. Wiemy z badań, że inne szczepienia (zwłaszcza WZW-B) również mogą wywoływać autyzm. Z obserwacji rodziców i lekarzy wiemy też, że autyzm nie występuje wśród dzieci nieszczepionych (jedną z takich nieszczepionych populacji w USA jest społeczność Amiszów). Na związek autyzmu oraz wielu innych chronicznych chorób pediatrycznych ze szczepieniami wskazuje też niemieckie badanie sondażowe przeprowadzone na kilkunastu tysiącach dzieci.
Nie ma dowodów, by jakiekolwiek inne czynniki tak silnie jak szczepienia korelowały z epidemią autyzmu. Zaprzeczanie tym faktom przez establiszment farmaceutyczno-medyczny wskazuje albo na jego ignorancję i arogancję, albo na świadome okaleczanie dzieci dla zysków oraz w celu chronienia swych posad. Jedno i drugie jest niewybaczalne w obliczu milionów trwale okaleczonych lub zabitych przez szczepienia dzieci. Proszczepieniowy establiszment bezpodstawnie zaprzecza związkom autyzmu ze szczepieniami, lecz odmawia przeprowadzenia niezależnych, wiarygodnych badań porównujących zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, a nawet blokuje takie badania. To świadczy, że boi się ich wyników, bo doskonale zdaje sobie sprawę, iż one ostatecznie wykażą, że toksyczne, nadmierne szczepienia są odpowiedzialne za epidemię autyzmu, i to stanie się ich oskarżeniem.
Autyzm może wywołać zarówno indywidualna szczepionka, jak i kombinacje. Im liczniejsze i wcześniejsze szczepienia, tym większe ryzyko. Jak pokazują dane VAERS, nie ma szczepionek całkowicie bezpiecznych, każda może powodować NOPy i zgony, choć niektóre wyróżniają się szczególną toksycznością. Dlatego amerykański Sąd Najwyższy zawyrokował, że „szczepienia są nieuchronnie niebezpieczne”.
Oponenci zarzucają Pani nierzetelność, mylenie hipotez z dowodami, etc. Jak Pani ocenia te zarzuty? Ktoś podjął z Panią rzetelną dyskusję, czy skończyło się na epitetach?
Zacznijmy od pytania – kim są ci oponenci? Są nimi wakcynolodzy, producenci szczepionek oraz lobbyści, którzy żyją z reklam i handlu szczepionkami. Na całym świecie tacy ludzie są sowicie wynagradzani przez koncerny farmaceutyczne za szczepieniową propagandę. Żaden z nich nie jest w stanie przedstawić dowodu czy racjonalnego argumentu obalającego dane o NOPach (które przytaczam), bo są one dobrze udokumentowane, pochodzą z rządowych baz i statystyk, wiarygodnych publikacji naukowych oraz zeznań tysięcy rodziców. Dlatego ci oponenci posługują się wyłącznie epitetami. Podobnie jak ja atakowani są wszyscy naukowcy czy lekarze na świecie, którzy kwestionują bezpieczeństwo szczepień.
Jeśli chodzi o doświadczenie i rzetelność naukową, to jestem pewna, że żaden z tych oponentów nie dorównuje mi dorobkiem naukowym w postaci przełomowych odkryć i publikacji w naukach biomedycznych, które doczekały się wielu tysięcy cytowań w światowej literaturze naukowej i były podstawą do dwukrotnej nominacji przez zachodnich uczonych mojej kandydatury do Nagrody Nobla. Zarzucanie mi, że nie odróżniam hipotez od dowodów jest po prostu śmieszne i świadczy, że moi krytycy nie mają pojęcia, czym jest nauka i jak sprawdza się hipotezy. O hipotezie związku szczepień z autyzmem można było mówić 20 lat temu, kiedy pojawiły się na ten temat pierwsze publikacje (począwszy od pracy Wakefielda). Dziś ta hipoteza została potwierdzona na wiele sposobów: licznymi niezależnymi badaniami, testami i publikacjami naukowymi, ponad 2 dekadami doświadczeń, zeznaniami tysięcy rodziców i lekarzy, ogromną bazą danych o NOPach, obserwacjami i badaniami populacji dzieci nieszczepionych, wśród których autyzm nie występuje, a także decyzjami sądów. W samych USA przyznały one prawie 3 miliardy dolarów odszkodowań za NOPy włączające encefalopatię poszczepienną, czyli autyzm. Relegowanie przez lobby szczepionkowe licznych dowodów na związek autyzmu ze szczepieniami do kategorii permanentnych hipotez wskazuje na świadome fałszerstwo. Nauka stale ewoluuje i w miarę pojawiania się nowych odkryć zmieniają się nasze poglądy, lecz na dziś nie ma bardziej przekonujących i liczniejszych dowodów wyjaśniających przyczyny autyzmu niż poszczepienne uszkodzenie mózgu u dzieci.
Dlaczego lobby szczepionkowe jak ognia boi się prawdy o NOPach i ukrywa te dane przed społeczeństwem? Dlaczego stygmatyzuje i atakuje lekarzy, naukowców, dziennikarzy i rodziców, którzy szerzą tę wiedzę? Sądzę, że każdy bez trudu odpowie sobie na te pytania w myśl maksymy: podążaj tropem pieniądza.
Kierowała Pani także listy do różnych polskich instytucji i organów władzy. Czy ktoś na nie odpowiedział?
Kiedy pani premier Kopacz była Ministrem Zdrowia, zaproszono mnie do MZ na wygłoszenie wykładu o NOPach. Odniosłam wrażenie, że potem coś się pozytywnie zmieniło i obiecano wycofanie z Polski szczepionek z rtęcią. Obawiam się jednak, że są one nadal w użyciu, ponieważ Światowa Organizacja Zdrowia poparła ich stosowanie w krajach ubogich, zaś Narodowy Instytut Zdrowia (PZH) usankcjonował używanie rtęciowych szczepionek w Polsce. MZ konsultowało się ze mną też w sprawie toksycznych szczepionek przeciw wymyślonej „pandemii” świńskiej grypy w 2009 r. Być może moje opinie pomogły premier Kopacz podjąć wówczas słuszną decyzję odmowy ich nabycia, co uratowało Polaków przed ciężkimi powikłaniami i zgonami poszczepiennymi. Swą przezornością i odwagą przeciwstawienia się presji karteli farmaceutycznych premier Kopacz zyskała sobie potem światowe uznanie.
Śledzi Pani i opisuje debatę wokół szczepień toczącą się w krajach anglosaskich i w USA. Jakie są jej najważniejsze elementy, osie sporu pomiędzy zwolennikami zmasowanych szczepień a ich przeciwnikami?
W USA dyskusje społeczne o masowych szczepieniach toczą się wokół kilku głównych kwestii. Pierwsza dotyczy nielegalnego przymusu szczepień. W USA szczepienia są dobrowolne, lecz koncerny korumpują pediatrów, urzędników federalnych oraz stanowych i przymuszają rodziców do szczepienia swoich dzieci, strasząc, że nie będą przyjęte do szkół publicznych, jeśli nie będą zaszczepione. Świadomi, wykształceni rodzice, którzy chcą uchronić swe dzieci przed NOPami, nie szczepią, choć nierzadko muszą toczyć walki ze skorumpowanymi urzędami. Rodzice żądają pełni praw rodzicielskich i obywatelskich w podejmowaniu decyzji dotyczących szczepień.
Druga oś dyskusji to domaganie się od urzędów medycznych, lekarzy, przemysłu farmaceutycznego i mediów wiarygodnych informacji o NOPach. Te informacje są w USA (podobnie jak w Polsce) ukrywane przed społeczeństwem i fałszowane, by stwarzać pozory, że szczepienia są bezpieczne. Rodzice sami muszą je zdobywać i się nimi dzielą, lecz spotykają się z zastraszaniem i pogróżkami ze strony establiszmentu medycznego i dilerów szczepionek.
Rodzice, naukowcy i lekarze przedstawiający dowody poszczepiennych okaleczeń dzieci żądają, by decydenci, którzy ustalają programy szczepień i zatwierdzają szczepionki, przyznali się do swych błędów. To ułatwi rodzicom ubieganie się o odszkodowania niezbędne dla opieki na chorymi dziećmi. Domagają się również obalenia korupcyjnej ustawy, która zapewnia producentom szczepionek immunitet wobec skarg o wyrządzone krzywdy.
Dyskutuje się też kwestię racjonalności masowych szczepień. Ich zwolennicy posługują się błędną teorią z początków XX w. tzw. odporności stadnej, która zakłada, że gdy 95% osobników populacji będzie zaszczepionych, to choroby zakaźne nie będą występować. Tą teorią fałszywie tłumaczono spadek zachorowań i śmiertelności z powodu chorób zakaźnych w drugiej połowie XX w. Dane demograficzne wielu krajów wykazały, że zachorowania i zgony z powodu tych chorób zmniejszały się systematycznie od początku XX w., i że wprowadzenie masowych szczepień nie miało na nie praktycznie żadnego wpływu. Decydującą rolę odegrały: polepszenie higieny i warunków życia ludności, upowszechnienie kanalizacji i dostępu do czystej wody, poprawa odżywienia i edukacji społeczeństwa oraz produkcja antybiotyków.
Proponenci masowych szczepień straszą, że dzieci będą nagminnie umierać, jeśli nie będą szczepione. Dalekie jest to od prawdy. Statystyki historyczne ujawniły, że w miastach Anglii, gdzie stosowano przymus szczepień przeciw ospie, więcej ludzi umierało podczas jej epidemii, niż w Leicester, gdzie zniesiono ten przymus. W USA i w Polsce w latach 1950-1960 po wprowadzeniu masowych szczepień przeciw polio szczepionkami zawierającymi żywe wirusy tysiące dzieci zostało sparaliżowanych. Współczesne statystyki z Niemiec, Holandii i innych krajów Europy Zachodniej, gdzie stosuje się 2-3 razy mniej szczepień niż w USA czy w Polsce i gdzie są one dobrowolne (a znaczny odsetek rodziców wcale nie szczepi) pokazują, że wskaźniki umieralności niemowląt są tam co najmniej 2 razy niższe niż w krajach intensywnie szczepiących. Ponadto badania pokazują, że dzieci nieszczepione znacznie rzadziej chorują na różne choroby chroniczne, neurologiczne i neurorozwojowe niż te szczepione. Zarówno nieszczepione jak i szczepione dzieci czasem zapadają na choroby zakaźne, przeciw którym się szczepi. Podobnie jest w Polsce – mimo ponad 98% wyszczepialności tysiące dzieci rocznie nadal chorują na te choroby, lecz nikt od nich dziś nie umiera. W naszych czasach są to choroby łagodne i łatwo uleczalne.
Podsumowując, zarówno dane historyczne, jak i współczesne badania i obserwacje wykazują, że w XXI w. przy dostępnej dobrej opiece medycznej masowe szczepienia nie są potrzebne, gdyż przynoszą więcej szkód niż korzyści. Także w ubogich krajach Afryki pewne szczepienia nie tylko nie chronią przed chorobami, ale zwiększają umieralność dzieci.
Opisuje Pani przeróżne machlojki, kłamstwa, które stały się udziałem koncernów farmaceutycznych walczących o rynek szczepień. Proszę opisać naszym Czytelnikom kilka przykładów.
Informacje o systemowej korupcji koncernów farmaceutycznych coraz częściej pojawiają się w światowych mediach. Szacuje się, że około 20% przestępstw korporacyjnych jest popełnianych przez te firmy. Mamy tu do czynienia z fałszowaniem wyników badań, publikowaniem sfabrykowanych, kłamliwych publikacji – często z badań, które nie zostały wykonane, z oszukiwaniem urzędów zatwierdzających leki, lekarzy i pacjentów co do bezpieczeństwa i skuteczności leków, ukrywaniem dowodów ich szkodliwości, wręczaniem łapówek lekarzom i urzędnikom medycznym, by przepisywali i zalecali konkretne leki, z oszukiwaniem ubezpieczycieli, przekupywaniem i niszczeniem producentów tańszych leków, terroryzowaniem lekarzy, naukowców, dziennikarzy, którzy ośmielają się krytykować te praktyki, itd.
Wikipedia zamieszcza listę najważniejszych procesów i odszkodowań, które koncerny farmaceutyczne musiały zapłacić w latach 2004-2012. Łączna ich suma przekroczyła 17 miliardów dolarów, co stanowi tylko ułamek kosztów wyrządzonych szkód. Jednym z najgłośniejszych przykładów korupcji był skandal związany z lekiem przeciw chorobom reumatycznym, Vioxxem. Jego producent (Merck) miał dowody z własnych badań, że lek ten jest kardiotoksyczny i wywołuje zawały serca oraz udary mózgu, lecz ukrył te dane przed agencją zatwierdzającą leki. Vioxx wypuszczono na rynek w 1999 r. i wycofano w 2004 po tym, kiedy zabił ponad 60 000 osób. Firma zapłaciła blisko 6 miliardów dolarów odszkodowań i kosztów prawnych za spowodowane okaleczenia i zgony, lecz zarobiła na sprzedaży leku netto ponad miliard dolarów. Żaden z dyrektorów firmy nie poszedł do więzienia za tę zbrodnię, która firmie się nawet opłaciła.
Dr Diane Harper, która prowadziła badania kliniczne ze szczepionką HPV (przeciw wirusowi brodawczaka), ujawniła korupcyjny skandal związany z wypuszczeniem jej na rynek i agresywnym promowaniem stosowania jej u dziewcząt. Od 2007 r. do 10.2014 do VAERS zgłoszono 171 zgonów, 1188 przypadków trwałych okaleczeń, 11 885 wizyt w pogotowiu i ok 100 przypadków raka szyjki macicy u dziewcząt i młodych kobiet po szczepieniach HPV (te liczby powinny być pomnożone przez ok. 20, aby otrzymać przybliżone liczby wszystkich prawdopodobnych NOPów). Dr Harper podkreśla szkodliwość i absurd podawania tych szczepień dziewczętom, gdyż nie ma żadnych dowodów, że chronią one przed rakiem i istnieją skuteczne, bezpieczne metody zabezpieczenia się przed nim. Ostatnio firma GSK została skazana w Chinach na zapłacenie 297 milionów funtów kary za przekupywanie urzędników medycznych. Podobne procesy przeciw koncernom farmaceutycznym toczą się w innych krajach.
Warto tu zacytować słowa papieża Franciszka nt. systemowej korupcji, typowej dla współczesnego kapitalizmu. „Korupcja jest większym złem niż grzech. Nie da jej się zwalczyć przebaczeniem, to zło musi być wyleczone…. Korupcja stała się naturalnym sposobem docierania do urzędów państwowych, osobistym i społecznym zwyczajem powszechnie praktykowanym w transakcjach handlowych i finansowych, przy zamówieniach publicznych, w jakichkolwiek negocjacjach z urzędami państwowymi. (…) Wiele międzynarodowych konwencji i traktatów jest poświęconych w tej sprawie (…) lecz nie są one nastawione na ochronę obywateli, którzy są ostatecznymi ofiarami korupcji – w szczególności tych najbardziej poszkodowanych – tylko na to, by chronić interesy operatorów rynków gospodarczych i spółek finansowych”. Nie ulega wątpliwości, że korupcja w medycynie i w przemyśle rolniczym jest najbardziej szkodliwa, gdyż stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia całych narodów, a nawet dla przetrwania naszego gatunku.
W całej propagandzie szczepieniowej chodzi przede wszystkim o zyski koncernów?
„Idź tropem pieniądza” – mówi prawnicza maksyma. Jak w każdej reklamie czy propagandzie, chodzi tu przede wszystkim o zyski. Bez wysokich korporacyjnych „honorariów” dla lobbystów nikt by tak agresywnie i kłamliwie nie reklamował szczepień w mediach, ani Sanepidy nie terroryzowałyby rodziców rezygnujących ze szczepień. Oskarżenia wysuwane przeciw osobom nieszczepionym, jakoby zagrażały one zdrowiu szczepionych roznosząc choroby zakaźne, są nielogiczne i fałszywe. Jeśli szczepienia są cokolwiek warte i chronią przed chorobami (na co nie ma dowodów), to szczepieni nie powinni się obawiać, że się zarażą. Skoro się boją, to okazują, że sami nie wierzą w skuteczność szczepień. Po co się w takim razie szczepią? Statystyki i badania wykazują, że szczepieni równie często, niekiedy częściej, zapadają na choroby zakaźne niż nieszczepieni, i że przeciwciała wyprodukowane pod wpływem szczepień utrzymują się w organizmie najwyżej kilka lat. Szczepienia nie dają długotrwałej odporności, więc wiara w ich ochronną moc jest złudna.
Podobno USA są jednym z nielicznych państw posiadających w miarę rzetelną bazę NOP. Jak kształtowały się te dane w ostatnich latach?
Na żądanie Kongresu stworzono w USA bazę danych VAERS, w której rejestruje się NOPy od 1990 r. Udokumentowane medycznie przypadki mogą być tam zgłaszane zarówno przez pacjentów jak i lekarzy. Baza jest publicznie dostępna przez Internet i służy pacjentom, lekarzom, naukowcom, agencjom medycznym i prawnikom do oceny szkodliwości różnych szczepionek. Jak wcześniej wspomniałam, zgłaszanych jest nie więcej niż 5% przypadków powikłań, więc liczby zarejestrowanych NOPów należy pomnożyć przez ok. 20, by otrzymać przybliżone liczby wszystkich prawdopodobnych przypadków.
Ogólne wejrzenie w dane VAERS ukazuje prawdziwe pobojowisko poszczepienne. Od 1990 r. zgłoszono 471 242 NOPów, co znaczy, że było ich (x 20) prawdopodobnie ponad 9 milionów; 5723 zgonów (x20 = ok. 100 000); 10 800 trwałych uszkodzeń/okaleczeń (x 20 = ponad 200 000); 50 029 hospitalizacji (x 20 = rzędu miliona); 162 182 wizyty w pogotowiu (x 20 = przeszło 3 miliony). Najwięcej zgonów poszczepiennych zanotowano wśród niemowląt do 6 miesiącu życia i osób po 65 r. Te liczby przerażają, zwłaszcza w zestawieniu ze znikomą liczą zgonów lub ich brakiem (mimo zachorowań) z powodu chorób zakaźnych, przeciw którym się szczepi. Jeśli dodamy do tego choroby chroniczne, w tym nowotworowe, będące skutkiem szczepień, obraz staje się jeszcze bardziej tragiczny. Dziś w USA ok. 60% dzieci cierpi na jakąś chorobę chroniczną, a ok. 20% miało lub ma zdiagnozowaną chorobę mózgu. Liczby chorych, ułomnych dzieci stale rosną, a inteligencja tych dzieci stale się obniża. Nietrudno sobie wyobrazić przyszłość kraju, w którym większość ludzi będzie upośledzona, a wszystko ku temu zmierza. Choć nie można całej winy za to masowe upośledzenie społeczeństwa zrzucać tylko na szczepienia, to niewątpliwie odgrywają tu one dominującą rolę, gdyż są pierwszymi toksynami wstrzykiwanymi niemowlętom.
Jak wygląda w USA kwestia odszkodowań dla osób poszkodowanych w wyniku szczepień?
Systemowa korupcja w legislaturze polega m.in. na tym, że bogate koncerny piszą sobie ustawy służące ich interesom, które Kongres posłusznie przegłosowuje. Jedna z nich dotyczy immunitetu dla producentów szczepionek. Niezależnie od tego, ile milionów ludzi firmy zabiją lub okaleczą szczepionkami, nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. By uspokoić nastroje społeczne, w 1986 r. stworzono Narodowy Sąd Szczepień, który zajmuje się rozważaniem pozwów i przyznawaniem odszkodowań za NOPy. Sąd ten jest bardzo restrykcyjny i tylko niewielki procent pozwów jest rozpatrywanych pozytywnie, niemniej przyznał już ok. 3 miliardów dolarów odszkodowań. Pieniądze są wypłacane z publicznej kasy, a producenci szkodliwych szczepionek pozostają bezkarni, dlatego nie mają żadnej motywacji, by wytwarzać bezpieczne produkty. Rodzice okaleczonych przez szczepienia dzieci domagają się umożliwienie im bezpośredniego skarżenia koncernów.
Zaproponowała Pani zmiany w polskim programie szczepień obowiązkowych, tak by uczynić go bardziej rozsądnym. Jakie są główne wady obecnego programu szczepień? Na co chciałaby Pani uwrażliwić polskich rodziców?
Polska jest członkiem Unii Europejskiej i w wielu aspektach przyjęła unijne prawa. Dlaczego więc w kwestii szczepień nadal stosuje się u nas totalitarny obowiązek lub przymus szczepień? W Europie Zachodniej, a także na Litwie i w Estonii, szczepienia są tylko dobrowolne i to powinno być wzorcem dla Polski. Obowiązek szczepień stosuje się wyłącznie w paru najbiedniejszych krajach postsocjalistycznych. Nie wątpię, że wiąże się to z rozbuchaną korupcją. Jak wykazują doświadczenia krajów zachodnich, oddanie rodzicom decyzji odnośnie szczepień dzieci nie skutkuje bynajmniej masowymi zgonami i chorobami, wprost przeciwnie. Wskaźniki umieralności niemowląt są tam 2-3-krotnie niższe niż w Polsce i tamtejsze dzieci są ogólnie zdrowsze. Również badania dowodzą, że w krajach, gdzie stosuje się mniej szczepień, umieralność dzieci jest mniejsza. Na Zachodzie jedni rodzice (zwłaszcza ci najlepiej wykształceni) całkiem rezygnują ze szczepień, inni szczepią selektywnie jedną lub kilkoma szczepionkami w wybranym okresie życia dziecka. Jeśli ono zachoruje, to się je zwyczajnie leczy. I w żadnym kraju zachodnim nie szczepi się noworodków, z wyjątkiem dzieci matek będących nosicielkami wirusa żółtaczki B. Większość rodziców preferuje kilkudniową pielęgnację dziecka, które zapadło na chorobę zakaźną, od ciężaru opiekowania się okaleczonym przez szczepienia potomkiem przez cale życie.
Groźnym elementem polskiego programu szczepień jest też stosowanie archaicznych niebezpiecznych szczepionek, takich jak pełnokomórkowa szczepionka przeciw krztuścowi i doustna przeciw polio (OPV) zawierająca żywe wirusy. Nie stosuje się ich już nigdzie w UE. Pełnokomórkowa szczepionka przeciw krztuścowi (w DTP) nierzadko zawiera aktywne bakterie i powoduje krztusiec u zaszczepionych dzieci i ich rodzin. Jest ona prawdopodobnie odpowiedzialna za tysiące zachorowań na tę chorobę w Polsce, jak i za wiele przypadków śmierci łóżeczkowej. Szczepionka OPV spowodowała setki tysięcy przypadków paraliżu na świecie. Ile ich było w Polsce? Nie wiadomo, bo te dane są ukrywane. Jest ona niebezpieczna nie tylko dla szczepionych dzieci, ale i dla ich otoczenia, bo zaszczepieni przez wiele dni rozsiewają wirusy polio. Obie szczepionki powinny być całkowicie wyeliminowane z użycia w Polsce. Przypuszczam, że ich stosowanie jest podyktowane głównie komercyjnymi interesami ich producentów.
Uważam, że ryzyko poważnych powikłań lub zgonu po szczepieniach jest obecnie dużo większe niż ryzyko zachorowania na którąś z łagodnych i łatwo uleczalnych chorób zakaźnych. Dlatego sama dziś niczym bym nie szczepiła własnego dziecka, najwyżej szczepionką WZW-B przed pójściem do szkoły. Nie udzielam rodzicom porad – szczepić czy nie. Te decyzje muszą należeć wyłącznie do nich i powinny być dobrze przemyślane, oparte na samodzielnie zdobytej wiedzy zarówno nt. NOPów, jak i chorób zakaźnych. Jedni zdecydują się na szczepienia, inni z nich zrezygnują, i te wybory powinno się akceptować, bo to rodzice ponoszą odpowiedzialność za swoje dzieci. Tym, którzy chcą szczepić, radzę tylko rozważyć opóźnienie szczepień i stosowanie stosunkowo bezpieczniejszych szczepionek (bez rtęci i możliwie bez adiuwantów).
Nikt nie powinien godzić się na szczepienie, zanim nie przeczyta pełnej firmowej ulotki o składzie danej szczepionki i o NOPach, jakie może ona powodować. Żaden urząd nie ma prawa zmuszać rodziców do zabiegów medycznych, które mogą trwale okaleczyć lub zabić ich dzieci. Przed tym broni polskich obywateli Konstytucja. W Polsce rodzi się zbyt mało dzieci, więc każde jest na wagę złota nie tylko dla rodziców, ale i dla całego społeczeństwa. Gdyby dzięki zredukowaniu NOPów (przez ograniczenie szczepień) udało się zmniejszyć wskaźnik umieralności niemowląt do 3 lub poniżej na 1000 zdrowych urodzeń, to ocaliłoby się od 1000 do 1500 polskich dzieci rocznie.
Szczepicie?
Tu wywiad w youtube
https://www.youtube.com/watch?v=d3BUgYXtJ10
https://www.youtube.com/watch?v=S7R5LpsaL5I
http://dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska
Masowe szczepienia nie są potrzebne. Rozmowa z prof. Marią Dorotą Majewską
W jaki sposób zainteresowała się Pani naukowo tematyką szczepień?
Autyzm jest dziś najpowszechniejszą chorobą neurorozwojową, która w USA dotyka już ok 1 na 50 dzieci (1 na 30 chłopców); mówi się wręcz o jego epidemii. Tematyką powikłań poszczepiennych, a szczególnie związkiem autyzmu ze szczepieniami, zainteresowałam się po przeczytaniu kilku artykułów, które pojawiły się po pionierskiej publikacji wybitnego brytyjskiego gastroenterologa pediatrycznego, dra Andrew Wakefielda. W 1989 r. opublikował on wspólnie z kolegami w Lancet pracę opisującą zapalenia i owrzodzenia jelit u dzieci, które – według doniesień rodziców – zachorowały na autyzm regresywny wkrótce po szczepieniach MMR (przeciw odrze, śwince, różyczce). Badacze znaleźli odszczepienne szczepy wirusów odry w jelitach chorych dzieci.
Publikacja ta wzbudziła ogromne poruszenie w społeczeństwie, gdyż od połowy lat 80-tych dramatycznie wzrastała liczba dzieci autystycznych i nikt wcześniej nie proponował żadnego wyjaśnienia tego zjawiska, nie pojawiły się nawet hipotezy. Wreszcie rodzice zaczęli kojarzyć wystąpienie autyzmu ze szczepieniami i wielu zrezygnowało z dalszych szczepień. To zmniejszyło dochody producentów szczepionek i zapoczątkowało brutalną nagonkę koncernów farmaceutycznych, korporacyjnych mediów i establiszmentu medycznego na doktora Wakefielda. W rezultacie stracił on pracę oraz licencję lekarską w Wielkiej Brytanii i został praktycznie wygnany z kraju. Obecnie mieszka w Teksasie, USA, pracuje naukowo, publikuje, zajmuje się edukacją społeczną. Za karę (bez merytorycznego uzasadnienia) po latach wydawca wycofał z druku jego publikację, choć nadal pozostaje ona w publicznych rekordach. Współautor tej pracy, prof. J.A. Walker-Smith, który też był atakowany i pozbawiony licencji, pozwał do sądu brytyjski General Medical Council i wygrał proces o zniesławienie. Udowodnił, że oskarżenia przeciw niemu były sfabrykowane, by zdyskredytować przełomowe odkrycie związku autyzmu ze szczepieniami. Badania niezależnych naukowców i doświadczenia tysięcy rodziców potwierdziły występowanie zapalenia jelit u znacznego odetka dzieci autystycznych.
Dodatkowym bodźcem do zajęcia się tematyką szczepień była dla mnie publikacja Roberta Kennedy’ego Juniora, ujawniająca spisek establiszmentu medycznego i producentów szczepionek z 2000 r., którego celem było zafałszowanie i ukrycie przed społeczeństwem wyników badań wykazujących, że szczepionki zawierające rtęć powodują autyzm i inne choroby neurorozwojowe. Informacje o powikłaniach poszczepiennych pozwoliły mi też rozumieć własne oraz mojej rodziny negatywne doświadczenia ze szczepieniami.
W 2006 r. wygrałam europejski konkurs na projekt badawczo-edukacyjny i otrzymałam grant Katedry Marii Curie (z Unii Europejskiej) na przeprowadzenie badań nad biologią autyzmu. Prowadziłam je wspólnie z kolegami z Zakładu Farmakologii oraz z Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Podjęliśmy badania nad udziałem rtęciowego związku tiomersalu (thimerosalu), dodawanego do szczepionek w charakterze konserwantu, w etiologii autyzmu i innych zaburzeń rozwoju mózgu. Prowadziliśmy zarówno badania kliniczne na dzieciach jak i przedkliniczne na zwierzętach. Podanie oseskom szczurów iniekcji różnych dawek tiomersalu (z których jedna odpowiadała dawkom stosowanym u dzieci w szczepieniach) powodowało wiele anomalii neuro-rozwojowych: niewydolność ruchową, upośledzenie reakcji bólowych, nasilenie reakcji lękowych, zaburzenia interakcji społecznych, jak również istotne zmiany biochemiczne i neuropatologiczne w mózgu. Uszkodzenia mózgu u szczurów przypominały zmiany obserwowane u dzieci autystycznych; niektóre były wywoływane przez dawki stosowane w szczepionkach. Ponieważ szczury są mniej wrażliwe od ludzi na działanie większości toksyn, to znaczy, że tiomersal powoduje większe spustoszenia w mózgach dzieci niż u szczurów.
Badania przeprowadzone na dzieciach autystycznych wykazały pośrednio, że mają one niewydolne mechanizmy eliminowania rtęci z tkanek, dzięki czemu ten toksyczny metal dłużej utrzymuje się w ich organizmach i silniej je zatruwa niż dzieci zdrowe; podobne były obserwacje innych badaczy. Nasze badania wykazały także, że dzieci autystyczne mają silnie naruszoną gospodarkę hormonalną i produkują nadmierne ilości sterydowych hormonów androgenów, co może być skutkiem ich zatrucia szczepionkową rtęcią. Wysoki poziom androgenów przyczynia się do wielu zaburzeń zachowania u dzieci autystycznych.
Powołując się na różnorakie badania, wskazuje Pani w swych wystąpieniach na wpływ szczepień na rozwój autyzmu u dzieci. Jakie są Pani argumenty?
Większość wiarygodnych badań (kilkadziesiąt) przeprowadzonych przez naukowców niezależnych od firm farmaceutycznych w różnych krajach wykazało wpływ szczepień lub pewnych ich składników na rozwój autyzmu. Jedynie kilka publikacji sponsorowanych przez producentów szczepionek i obarczonych konfliktem interesu zaprzeczyło tym związkom. Z czasem ujawniono fałszerstwa naukowe tychże publikacji i dziś wiemy, że zostały napisane na zamówienie przemysłu farmaceutycznego i establiszmentu medycznego w celu zabezpieczenia wielomiliardowych zysków z handlu szczepionkami, jak i osłony urzędników, którzy tworzyli i egzekwowali programy szczepień.
Ważnym źródłem informacji o wpływie szczepień na rozwój autyzmu są też dane zebrane w amerykańskiej bazie danych VAERS (zarządzanej przez rządową agencję CDC – Centrum Kontroli Chorób), do której lekarze i rodzice dobrowolnie zgłaszają niepożądane powikłania poszczepienne (NOPy). Z szacunków FDA (amerykańskiej Agencji Leków i Żywności) wiadomo, że zgłaszanych jest nie więcej niż 5% wszystkich powikłań, co znaczy, że liczby zgłoszonych przypadków należy pomnożyć przez ok. 20, aby otrzymać szacunkowe liczby wszystkich prawdopodobnych NOPów. Od 1990 r. do VAERS zgłoszono 2432 przypadków autyzmu (x20 = ok. 40 000) oraz 1857 (x20 = ponad 30 000) przypadków zapalenia mózgu i encefalopatii. Autyzm to forma chronicznej encefalopatii.
Również analiza częstości zachorowań dzieci na autyzm wskazuje na korelację z liczbami stosowanych szczepień. Od roku 1975 do 2012 wprowadzono do kalendarza szczepień dla niemowląt w USA co najmniej 10 nowych szczepionek i w tym czasie zachorowalność na autyzm wzrosła 100-krotnie. W 1975 r. chorowało 1 dziecko na 5000, a w 2012 już 1 na 50.
Najważniejsze informacje pochodzą jednak od rodziców. Tysiące rodziców z całego świata donoszą poprzez Internet o tym, że ich normalnie rozwijające się dzieci cofnęły się w rozwoju i zachorowały na autyzm/encefalopatię wkrótce po jakichś szczepieniach. Najczęściej obserwowali te zmiany po szczepieniach DTP i MMR. Wiemy z badań, że inne szczepienia (zwłaszcza WZW-B) również mogą wywoływać autyzm. Z obserwacji rodziców i lekarzy wiemy też, że autyzm nie występuje wśród dzieci nieszczepionych (jedną z takich nieszczepionych populacji w USA jest społeczność Amiszów). Na związek autyzmu oraz wielu innych chronicznych chorób pediatrycznych ze szczepieniami wskazuje też niemieckie badanie sondażowe przeprowadzone na kilkunastu tysiącach dzieci.
Nie ma dowodów, by jakiekolwiek inne czynniki tak silnie jak szczepienia korelowały z epidemią autyzmu. Zaprzeczanie tym faktom przez establiszment farmaceutyczno-medyczny wskazuje albo na jego ignorancję i arogancję, albo na świadome okaleczanie dzieci dla zysków oraz w celu chronienia swych posad. Jedno i drugie jest niewybaczalne w obliczu milionów trwale okaleczonych lub zabitych przez szczepienia dzieci. Proszczepieniowy establiszment bezpodstawnie zaprzecza związkom autyzmu ze szczepieniami, lecz odmawia przeprowadzenia niezależnych, wiarygodnych badań porównujących zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, a nawet blokuje takie badania. To świadczy, że boi się ich wyników, bo doskonale zdaje sobie sprawę, iż one ostatecznie wykażą, że toksyczne, nadmierne szczepienia są odpowiedzialne za epidemię autyzmu, i to stanie się ich oskarżeniem.
Autyzm może wywołać zarówno indywidualna szczepionka, jak i kombinacje. Im liczniejsze i wcześniejsze szczepienia, tym większe ryzyko. Jak pokazują dane VAERS, nie ma szczepionek całkowicie bezpiecznych, każda może powodować NOPy i zgony, choć niektóre wyróżniają się szczególną toksycznością. Dlatego amerykański Sąd Najwyższy zawyrokował, że „szczepienia są nieuchronnie niebezpieczne”.
Oponenci zarzucają Pani nierzetelność, mylenie hipotez z dowodami, etc. Jak Pani ocenia te zarzuty? Ktoś podjął z Panią rzetelną dyskusję, czy skończyło się na epitetach?
Zacznijmy od pytania – kim są ci oponenci? Są nimi wakcynolodzy, producenci szczepionek oraz lobbyści, którzy żyją z reklam i handlu szczepionkami. Na całym świecie tacy ludzie są sowicie wynagradzani przez koncerny farmaceutyczne za szczepieniową propagandę. Żaden z nich nie jest w stanie przedstawić dowodu czy racjonalnego argumentu obalającego dane o NOPach (które przytaczam), bo są one dobrze udokumentowane, pochodzą z rządowych baz i statystyk, wiarygodnych publikacji naukowych oraz zeznań tysięcy rodziców. Dlatego ci oponenci posługują się wyłącznie epitetami. Podobnie jak ja atakowani są wszyscy naukowcy czy lekarze na świecie, którzy kwestionują bezpieczeństwo szczepień.
Jeśli chodzi o doświadczenie i rzetelność naukową, to jestem pewna, że żaden z tych oponentów nie dorównuje mi dorobkiem naukowym w postaci przełomowych odkryć i publikacji w naukach biomedycznych, które doczekały się wielu tysięcy cytowań w światowej literaturze naukowej i były podstawą do dwukrotnej nominacji przez zachodnich uczonych mojej kandydatury do Nagrody Nobla. Zarzucanie mi, że nie odróżniam hipotez od dowodów jest po prostu śmieszne i świadczy, że moi krytycy nie mają pojęcia, czym jest nauka i jak sprawdza się hipotezy. O hipotezie związku szczepień z autyzmem można było mówić 20 lat temu, kiedy pojawiły się na ten temat pierwsze publikacje (począwszy od pracy Wakefielda). Dziś ta hipoteza została potwierdzona na wiele sposobów: licznymi niezależnymi badaniami, testami i publikacjami naukowymi, ponad 2 dekadami doświadczeń, zeznaniami tysięcy rodziców i lekarzy, ogromną bazą danych o NOPach, obserwacjami i badaniami populacji dzieci nieszczepionych, wśród których autyzm nie występuje, a także decyzjami sądów. W samych USA przyznały one prawie 3 miliardy dolarów odszkodowań za NOPy włączające encefalopatię poszczepienną, czyli autyzm. Relegowanie przez lobby szczepionkowe licznych dowodów na związek autyzmu ze szczepieniami do kategorii permanentnych hipotez wskazuje na świadome fałszerstwo. Nauka stale ewoluuje i w miarę pojawiania się nowych odkryć zmieniają się nasze poglądy, lecz na dziś nie ma bardziej przekonujących i liczniejszych dowodów wyjaśniających przyczyny autyzmu niż poszczepienne uszkodzenie mózgu u dzieci.
Dlaczego lobby szczepionkowe jak ognia boi się prawdy o NOPach i ukrywa te dane przed społeczeństwem? Dlaczego stygmatyzuje i atakuje lekarzy, naukowców, dziennikarzy i rodziców, którzy szerzą tę wiedzę? Sądzę, że każdy bez trudu odpowie sobie na te pytania w myśl maksymy: podążaj tropem pieniądza.
Kierowała Pani także listy do różnych polskich instytucji i organów władzy. Czy ktoś na nie odpowiedział?
Kiedy pani premier Kopacz była Ministrem Zdrowia, zaproszono mnie do MZ na wygłoszenie wykładu o NOPach. Odniosłam wrażenie, że potem coś się pozytywnie zmieniło i obiecano wycofanie z Polski szczepionek z rtęcią. Obawiam się jednak, że są one nadal w użyciu, ponieważ Światowa Organizacja Zdrowia poparła ich stosowanie w krajach ubogich, zaś Narodowy Instytut Zdrowia (PZH) usankcjonował używanie rtęciowych szczepionek w Polsce. MZ konsultowało się ze mną też w sprawie toksycznych szczepionek przeciw wymyślonej „pandemii” świńskiej grypy w 2009 r. Być może moje opinie pomogły premier Kopacz podjąć wówczas słuszną decyzję odmowy ich nabycia, co uratowało Polaków przed ciężkimi powikłaniami i zgonami poszczepiennymi. Swą przezornością i odwagą przeciwstawienia się presji karteli farmaceutycznych premier Kopacz zyskała sobie potem światowe uznanie.
Śledzi Pani i opisuje debatę wokół szczepień toczącą się w krajach anglosaskich i w USA. Jakie są jej najważniejsze elementy, osie sporu pomiędzy zwolennikami zmasowanych szczepień a ich przeciwnikami?
W USA dyskusje społeczne o masowych szczepieniach toczą się wokół kilku głównych kwestii. Pierwsza dotyczy nielegalnego przymusu szczepień. W USA szczepienia są dobrowolne, lecz koncerny korumpują pediatrów, urzędników federalnych oraz stanowych i przymuszają rodziców do szczepienia swoich dzieci, strasząc, że nie będą przyjęte do szkół publicznych, jeśli nie będą zaszczepione. Świadomi, wykształceni rodzice, którzy chcą uchronić swe dzieci przed NOPami, nie szczepią, choć nierzadko muszą toczyć walki ze skorumpowanymi urzędami. Rodzice żądają pełni praw rodzicielskich i obywatelskich w podejmowaniu decyzji dotyczących szczepień.
Druga oś dyskusji to domaganie się od urzędów medycznych, lekarzy, przemysłu farmaceutycznego i mediów wiarygodnych informacji o NOPach. Te informacje są w USA (podobnie jak w Polsce) ukrywane przed społeczeństwem i fałszowane, by stwarzać pozory, że szczepienia są bezpieczne. Rodzice sami muszą je zdobywać i się nimi dzielą, lecz spotykają się z zastraszaniem i pogróżkami ze strony establiszmentu medycznego i dilerów szczepionek.
Rodzice, naukowcy i lekarze przedstawiający dowody poszczepiennych okaleczeń dzieci żądają, by decydenci, którzy ustalają programy szczepień i zatwierdzają szczepionki, przyznali się do swych błędów. To ułatwi rodzicom ubieganie się o odszkodowania niezbędne dla opieki na chorymi dziećmi. Domagają się również obalenia korupcyjnej ustawy, która zapewnia producentom szczepionek immunitet wobec skarg o wyrządzone krzywdy.
Dyskutuje się też kwestię racjonalności masowych szczepień. Ich zwolennicy posługują się błędną teorią z początków XX w. tzw. odporności stadnej, która zakłada, że gdy 95% osobników populacji będzie zaszczepionych, to choroby zakaźne nie będą występować. Tą teorią fałszywie tłumaczono spadek zachorowań i śmiertelności z powodu chorób zakaźnych w drugiej połowie XX w. Dane demograficzne wielu krajów wykazały, że zachorowania i zgony z powodu tych chorób zmniejszały się systematycznie od początku XX w., i że wprowadzenie masowych szczepień nie miało na nie praktycznie żadnego wpływu. Decydującą rolę odegrały: polepszenie higieny i warunków życia ludności, upowszechnienie kanalizacji i dostępu do czystej wody, poprawa odżywienia i edukacji społeczeństwa oraz produkcja antybiotyków.
Proponenci masowych szczepień straszą, że dzieci będą nagminnie umierać, jeśli nie będą szczepione. Dalekie jest to od prawdy. Statystyki historyczne ujawniły, że w miastach Anglii, gdzie stosowano przymus szczepień przeciw ospie, więcej ludzi umierało podczas jej epidemii, niż w Leicester, gdzie zniesiono ten przymus. W USA i w Polsce w latach 1950-1960 po wprowadzeniu masowych szczepień przeciw polio szczepionkami zawierającymi żywe wirusy tysiące dzieci zostało sparaliżowanych. Współczesne statystyki z Niemiec, Holandii i innych krajów Europy Zachodniej, gdzie stosuje się 2-3 razy mniej szczepień niż w USA czy w Polsce i gdzie są one dobrowolne (a znaczny odsetek rodziców wcale nie szczepi) pokazują, że wskaźniki umieralności niemowląt są tam co najmniej 2 razy niższe niż w krajach intensywnie szczepiących. Ponadto badania pokazują, że dzieci nieszczepione znacznie rzadziej chorują na różne choroby chroniczne, neurologiczne i neurorozwojowe niż te szczepione. Zarówno nieszczepione jak i szczepione dzieci czasem zapadają na choroby zakaźne, przeciw którym się szczepi. Podobnie jest w Polsce – mimo ponad 98% wyszczepialności tysiące dzieci rocznie nadal chorują na te choroby, lecz nikt od nich dziś nie umiera. W naszych czasach są to choroby łagodne i łatwo uleczalne.
Podsumowując, zarówno dane historyczne, jak i współczesne badania i obserwacje wykazują, że w XXI w. przy dostępnej dobrej opiece medycznej masowe szczepienia nie są potrzebne, gdyż przynoszą więcej szkód niż korzyści. Także w ubogich krajach Afryki pewne szczepienia nie tylko nie chronią przed chorobami, ale zwiększają umieralność dzieci.
Opisuje Pani przeróżne machlojki, kłamstwa, które stały się udziałem koncernów farmaceutycznych walczących o rynek szczepień. Proszę opisać naszym Czytelnikom kilka przykładów.
Informacje o systemowej korupcji koncernów farmaceutycznych coraz częściej pojawiają się w światowych mediach. Szacuje się, że około 20% przestępstw korporacyjnych jest popełnianych przez te firmy. Mamy tu do czynienia z fałszowaniem wyników badań, publikowaniem sfabrykowanych, kłamliwych publikacji – często z badań, które nie zostały wykonane, z oszukiwaniem urzędów zatwierdzających leki, lekarzy i pacjentów co do bezpieczeństwa i skuteczności leków, ukrywaniem dowodów ich szkodliwości, wręczaniem łapówek lekarzom i urzędnikom medycznym, by przepisywali i zalecali konkretne leki, z oszukiwaniem ubezpieczycieli, przekupywaniem i niszczeniem producentów tańszych leków, terroryzowaniem lekarzy, naukowców, dziennikarzy, którzy ośmielają się krytykować te praktyki, itd.
Wikipedia zamieszcza listę najważniejszych procesów i odszkodowań, które koncerny farmaceutyczne musiały zapłacić w latach 2004-2012. Łączna ich suma przekroczyła 17 miliardów dolarów, co stanowi tylko ułamek kosztów wyrządzonych szkód. Jednym z najgłośniejszych przykładów korupcji był skandal związany z lekiem przeciw chorobom reumatycznym, Vioxxem. Jego producent (Merck) miał dowody z własnych badań, że lek ten jest kardiotoksyczny i wywołuje zawały serca oraz udary mózgu, lecz ukrył te dane przed agencją zatwierdzającą leki. Vioxx wypuszczono na rynek w 1999 r. i wycofano w 2004 po tym, kiedy zabił ponad 60 000 osób. Firma zapłaciła blisko 6 miliardów dolarów odszkodowań i kosztów prawnych za spowodowane okaleczenia i zgony, lecz zarobiła na sprzedaży leku netto ponad miliard dolarów. Żaden z dyrektorów firmy nie poszedł do więzienia za tę zbrodnię, która firmie się nawet opłaciła.
Dr Diane Harper, która prowadziła badania kliniczne ze szczepionką HPV (przeciw wirusowi brodawczaka), ujawniła korupcyjny skandal związany z wypuszczeniem jej na rynek i agresywnym promowaniem stosowania jej u dziewcząt. Od 2007 r. do 10.2014 do VAERS zgłoszono 171 zgonów, 1188 przypadków trwałych okaleczeń, 11 885 wizyt w pogotowiu i ok 100 przypadków raka szyjki macicy u dziewcząt i młodych kobiet po szczepieniach HPV (te liczby powinny być pomnożone przez ok. 20, aby otrzymać przybliżone liczby wszystkich prawdopodobnych NOPów). Dr Harper podkreśla szkodliwość i absurd podawania tych szczepień dziewczętom, gdyż nie ma żadnych dowodów, że chronią one przed rakiem i istnieją skuteczne, bezpieczne metody zabezpieczenia się przed nim. Ostatnio firma GSK została skazana w Chinach na zapłacenie 297 milionów funtów kary za przekupywanie urzędników medycznych. Podobne procesy przeciw koncernom farmaceutycznym toczą się w innych krajach.
Warto tu zacytować słowa papieża Franciszka nt. systemowej korupcji, typowej dla współczesnego kapitalizmu. „Korupcja jest większym złem niż grzech. Nie da jej się zwalczyć przebaczeniem, to zło musi być wyleczone…. Korupcja stała się naturalnym sposobem docierania do urzędów państwowych, osobistym i społecznym zwyczajem powszechnie praktykowanym w transakcjach handlowych i finansowych, przy zamówieniach publicznych, w jakichkolwiek negocjacjach z urzędami państwowymi. (…) Wiele międzynarodowych konwencji i traktatów jest poświęconych w tej sprawie (…) lecz nie są one nastawione na ochronę obywateli, którzy są ostatecznymi ofiarami korupcji – w szczególności tych najbardziej poszkodowanych – tylko na to, by chronić interesy operatorów rynków gospodarczych i spółek finansowych”. Nie ulega wątpliwości, że korupcja w medycynie i w przemyśle rolniczym jest najbardziej szkodliwa, gdyż stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia całych narodów, a nawet dla przetrwania naszego gatunku.
W całej propagandzie szczepieniowej chodzi przede wszystkim o zyski koncernów?
„Idź tropem pieniądza” – mówi prawnicza maksyma. Jak w każdej reklamie czy propagandzie, chodzi tu przede wszystkim o zyski. Bez wysokich korporacyjnych „honorariów” dla lobbystów nikt by tak agresywnie i kłamliwie nie reklamował szczepień w mediach, ani Sanepidy nie terroryzowałyby rodziców rezygnujących ze szczepień. Oskarżenia wysuwane przeciw osobom nieszczepionym, jakoby zagrażały one zdrowiu szczepionych roznosząc choroby zakaźne, są nielogiczne i fałszywe. Jeśli szczepienia są cokolwiek warte i chronią przed chorobami (na co nie ma dowodów), to szczepieni nie powinni się obawiać, że się zarażą. Skoro się boją, to okazują, że sami nie wierzą w skuteczność szczepień. Po co się w takim razie szczepią? Statystyki i badania wykazują, że szczepieni równie często, niekiedy częściej, zapadają na choroby zakaźne niż nieszczepieni, i że przeciwciała wyprodukowane pod wpływem szczepień utrzymują się w organizmie najwyżej kilka lat. Szczepienia nie dają długotrwałej odporności, więc wiara w ich ochronną moc jest złudna.
Podobno USA są jednym z nielicznych państw posiadających w miarę rzetelną bazę NOP. Jak kształtowały się te dane w ostatnich latach?
Na żądanie Kongresu stworzono w USA bazę danych VAERS, w której rejestruje się NOPy od 1990 r. Udokumentowane medycznie przypadki mogą być tam zgłaszane zarówno przez pacjentów jak i lekarzy. Baza jest publicznie dostępna przez Internet i służy pacjentom, lekarzom, naukowcom, agencjom medycznym i prawnikom do oceny szkodliwości różnych szczepionek. Jak wcześniej wspomniałam, zgłaszanych jest nie więcej niż 5% przypadków powikłań, więc liczby zarejestrowanych NOPów należy pomnożyć przez ok. 20, by otrzymać przybliżone liczby wszystkich prawdopodobnych przypadków.
Ogólne wejrzenie w dane VAERS ukazuje prawdziwe pobojowisko poszczepienne. Od 1990 r. zgłoszono 471 242 NOPów, co znaczy, że było ich (x 20) prawdopodobnie ponad 9 milionów; 5723 zgonów (x20 = ok. 100 000); 10 800 trwałych uszkodzeń/okaleczeń (x 20 = ponad 200 000); 50 029 hospitalizacji (x 20 = rzędu miliona); 162 182 wizyty w pogotowiu (x 20 = przeszło 3 miliony). Najwięcej zgonów poszczepiennych zanotowano wśród niemowląt do 6 miesiącu życia i osób po 65 r. Te liczby przerażają, zwłaszcza w zestawieniu ze znikomą liczą zgonów lub ich brakiem (mimo zachorowań) z powodu chorób zakaźnych, przeciw którym się szczepi. Jeśli dodamy do tego choroby chroniczne, w tym nowotworowe, będące skutkiem szczepień, obraz staje się jeszcze bardziej tragiczny. Dziś w USA ok. 60% dzieci cierpi na jakąś chorobę chroniczną, a ok. 20% miało lub ma zdiagnozowaną chorobę mózgu. Liczby chorych, ułomnych dzieci stale rosną, a inteligencja tych dzieci stale się obniża. Nietrudno sobie wyobrazić przyszłość kraju, w którym większość ludzi będzie upośledzona, a wszystko ku temu zmierza. Choć nie można całej winy za to masowe upośledzenie społeczeństwa zrzucać tylko na szczepienia, to niewątpliwie odgrywają tu one dominującą rolę, gdyż są pierwszymi toksynami wstrzykiwanymi niemowlętom.
Jak wygląda w USA kwestia odszkodowań dla osób poszkodowanych w wyniku szczepień?
Systemowa korupcja w legislaturze polega m.in. na tym, że bogate koncerny piszą sobie ustawy służące ich interesom, które Kongres posłusznie przegłosowuje. Jedna z nich dotyczy immunitetu dla producentów szczepionek. Niezależnie od tego, ile milionów ludzi firmy zabiją lub okaleczą szczepionkami, nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. By uspokoić nastroje społeczne, w 1986 r. stworzono Narodowy Sąd Szczepień, który zajmuje się rozważaniem pozwów i przyznawaniem odszkodowań za NOPy. Sąd ten jest bardzo restrykcyjny i tylko niewielki procent pozwów jest rozpatrywanych pozytywnie, niemniej przyznał już ok. 3 miliardów dolarów odszkodowań. Pieniądze są wypłacane z publicznej kasy, a producenci szkodliwych szczepionek pozostają bezkarni, dlatego nie mają żadnej motywacji, by wytwarzać bezpieczne produkty. Rodzice okaleczonych przez szczepienia dzieci domagają się umożliwienie im bezpośredniego skarżenia koncernów.
Zaproponowała Pani zmiany w polskim programie szczepień obowiązkowych, tak by uczynić go bardziej rozsądnym. Jakie są główne wady obecnego programu szczepień? Na co chciałaby Pani uwrażliwić polskich rodziców?
Polska jest członkiem Unii Europejskiej i w wielu aspektach przyjęła unijne prawa. Dlaczego więc w kwestii szczepień nadal stosuje się u nas totalitarny obowiązek lub przymus szczepień? W Europie Zachodniej, a także na Litwie i w Estonii, szczepienia są tylko dobrowolne i to powinno być wzorcem dla Polski. Obowiązek szczepień stosuje się wyłącznie w paru najbiedniejszych krajach postsocjalistycznych. Nie wątpię, że wiąże się to z rozbuchaną korupcją. Jak wykazują doświadczenia krajów zachodnich, oddanie rodzicom decyzji odnośnie szczepień dzieci nie skutkuje bynajmniej masowymi zgonami i chorobami, wprost przeciwnie. Wskaźniki umieralności niemowląt są tam 2-3-krotnie niższe niż w Polsce i tamtejsze dzieci są ogólnie zdrowsze. Również badania dowodzą, że w krajach, gdzie stosuje się mniej szczepień, umieralność dzieci jest mniejsza. Na Zachodzie jedni rodzice (zwłaszcza ci najlepiej wykształceni) całkiem rezygnują ze szczepień, inni szczepią selektywnie jedną lub kilkoma szczepionkami w wybranym okresie życia dziecka. Jeśli ono zachoruje, to się je zwyczajnie leczy. I w żadnym kraju zachodnim nie szczepi się noworodków, z wyjątkiem dzieci matek będących nosicielkami wirusa żółtaczki B. Większość rodziców preferuje kilkudniową pielęgnację dziecka, które zapadło na chorobę zakaźną, od ciężaru opiekowania się okaleczonym przez szczepienia potomkiem przez cale życie.
Groźnym elementem polskiego programu szczepień jest też stosowanie archaicznych niebezpiecznych szczepionek, takich jak pełnokomórkowa szczepionka przeciw krztuścowi i doustna przeciw polio (OPV) zawierająca żywe wirusy. Nie stosuje się ich już nigdzie w UE. Pełnokomórkowa szczepionka przeciw krztuścowi (w DTP) nierzadko zawiera aktywne bakterie i powoduje krztusiec u zaszczepionych dzieci i ich rodzin. Jest ona prawdopodobnie odpowiedzialna za tysiące zachorowań na tę chorobę w Polsce, jak i za wiele przypadków śmierci łóżeczkowej. Szczepionka OPV spowodowała setki tysięcy przypadków paraliżu na świecie. Ile ich było w Polsce? Nie wiadomo, bo te dane są ukrywane. Jest ona niebezpieczna nie tylko dla szczepionych dzieci, ale i dla ich otoczenia, bo zaszczepieni przez wiele dni rozsiewają wirusy polio. Obie szczepionki powinny być całkowicie wyeliminowane z użycia w Polsce. Przypuszczam, że ich stosowanie jest podyktowane głównie komercyjnymi interesami ich producentów.
Uważam, że ryzyko poważnych powikłań lub zgonu po szczepieniach jest obecnie dużo większe niż ryzyko zachorowania na którąś z łagodnych i łatwo uleczalnych chorób zakaźnych. Dlatego sama dziś niczym bym nie szczepiła własnego dziecka, najwyżej szczepionką WZW-B przed pójściem do szkoły. Nie udzielam rodzicom porad – szczepić czy nie. Te decyzje muszą należeć wyłącznie do nich i powinny być dobrze przemyślane, oparte na samodzielnie zdobytej wiedzy zarówno nt. NOPów, jak i chorób zakaźnych. Jedni zdecydują się na szczepienia, inni z nich zrezygnują, i te wybory powinno się akceptować, bo to rodzice ponoszą odpowiedzialność za swoje dzieci. Tym, którzy chcą szczepić, radzę tylko rozważyć opóźnienie szczepień i stosowanie stosunkowo bezpieczniejszych szczepionek (bez rtęci i możliwie bez adiuwantów).
Nikt nie powinien godzić się na szczepienie, zanim nie przeczyta pełnej firmowej ulotki o składzie danej szczepionki i o NOPach, jakie może ona powodować. Żaden urząd nie ma prawa zmuszać rodziców do zabiegów medycznych, które mogą trwale okaleczyć lub zabić ich dzieci. Przed tym broni polskich obywateli Konstytucja. W Polsce rodzi się zbyt mało dzieci, więc każde jest na wagę złota nie tylko dla rodziców, ale i dla całego społeczeństwa. Gdyby dzięki zredukowaniu NOPów (przez ograniczenie szczepień) udało się zmniejszyć wskaźnik umieralności niemowląt do 3 lub poniżej na 1000 zdrowych urodzeń, to ocaliłoby się od 1000 do 1500 polskich dzieci rocznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















