Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie piersią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie piersią. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2016

Mam tę moc !


Mam tę moc od 7 lat (z przerwą ok 6 miesięcy ;), a teraz od 3 lat podwójną!



Myślę, że dość istotnym faktem posiadania tej mocy jest to, że nie mamy łóżeczek dla dzieci ;) śpimy w 5 + kot na łóżku 300cm / 200cm.

a dziś znalazłam jeszcze to:
http://www.rozamarzy.com/plusy-wspolnego-spania/

poniedziałek, 18 maja 2015

Moje ciało podarowało 3750 litrów mleka

http://mataja.pl/2015/05/mlekoteka/#comment-173321

 

Podarowałam do dziś ok 3750 litrów ciepłego świeżego i słodkiego mleka :) moim dzieciom, a karmienie chłopaków trwa nadal
Ile w tym zdrowia, miłości, więzi, i jakie oszczędności dla domowego budżetu :)

Nawiązując do poprzedniego posta, karmienie piersią to nie tylko dostarczanie mleka, to przede wszystkim zdrowie, fizyczne i psychiczne!!!!!! 

Dziękuję Bogu za możliwość karmienia, którą wykorzystuję :) 

niedziela, 17 maja 2015

Smoczek, kciuk, a może pierś ... część 1

http://www.przytulmniemamo.pl/vertical-rodzicielstwo-bliskosci/vertical-prawidlowy-rozwoj-noworodkow-i-niemowlat.html

Czy można rozpoznać ryzyko zaburzeń rozwojowych u noworodków i niemowląt?

Można. Pod warunkiem, że zapomnimy o mitach na temat rozwoju dziecka przekazywanych z pokolenia na pokolenie i odrzucimy współczesne teorie na temat „hodowli” i „tresury” geniuszy. Teorie stworzone przez cywilizację i intelekt, który głęboko ingeruje w instynkt. Ta ingerencja spowodowała, że bardzo głęboko naruszyliśmy nasze wrodzone zdolności. Tak bardzo, że zostały one niemal zapomniane.
Postęp, nowatorstwo, wydajność, prędkość powodują taką presję, że zaspokajanie naturalnych potrzeb coraz częściej uważamy za stratę czasu.

A noworodek i niemowlę stały się kimś w rodzaju wroga, który musi zostać pokonany przez matkę. Obecnie panuje przekonanie, że zaspokajanie potrzeb dziecka zepsuje je, a przeciwstawianie się mu służy jego poskromieniu - czyli pokazaniu, kto tu rządzi.
Rodzicielstwo to nie wojna
Młodzi rodzice toczą wewnętrzną walkę, miotają się między swoimi naturalnymi instynktami zaspokajania potrzeb dziecka, kolejnymi odkrywczymi teoriami i wynalazkami, a samym bezbronnym dzieckiem. W tym chaosie stają się niepewni, przestają wierzyć we własne kompetencje rodzicielskie. Pojawia się frustracja, konflikty rodzinne, wielki stres rodziców i dziecka. Dalej są już tylko kolejne komplikacje.

Po chwili zastanowienia widać, że to nielogiczne. Natura nie stworzyłaby w toku ewolucji takiego gatunku istot, którego potomstwo doprowadzałoby do szału swoich rodziców (por. J.Liedloff). To cywilizowane życie i intelekt zakłóciły naturalny tok i porządek.  Zmienił się świat, życie, zmieniły się obyczaje, zmieniły się możliwości techniki i medycyny. Ale przebieg rozwoju człowieka pozostał niezmienny. Przez miliony lat, w toku ewolucji, natura wykształciła w nas niezmienne mechanizmy, które pozwalają nam urodzić się, przetrwać i zaadaptować w środowisku, w którym żyjemy. Dzięki temu możemy uczyć się coraz trudniejszych umiejętności.
Według tych samych mechanizmów rozwijał się nasz prapradziad i będzie rozwijał się nasz praprawnuk.
Współczesna wiedza wprowadziła jednak wiele sposobów działania (np. "usprawniania" czy "ułatwiania" porodu), które zakłócają wrodzone instynkty, naturalny ład i porządek.
Frederick Leboyer, wielki francuski położnik i humanista, pilny obserwator i badacz rozwoju dziecka od poczęcia już w latach 70-tych XX w. powiedział – rzeczy są proste, to umysł je komplikuje.
Kilka słów o podstawowych instynktach
Kilka słów odświeżenia o tym, o czym wszyscy wiemy, tylko niektórzy zapomnieli.
Podstawowe instynkty przetrwania wykształcone na drodze ewolucji gatunku, to oddychanie, odżywianie i wydalanie. Ich obecność i jakość, czyli prawidłowe działanie podstawowych funkcji życiowych, wskazuje na dojrzałość i gotowość jednostki do samodzielnego życia i adaptacji w środowisku pozałonowym.
Jakakolwiek dysfunkcja tych funkcji życiowych, świadczy o zakłóceniach we wczesnym rozwoju i może zwiastować ryzyko późniejszych problemów lub nawet bardzo poważnych zaburzeń na kolejnych etapach życia.

W wyniku tych zakłóceń mogą więc pojawić się zaburzenia:
- w rozwoju mowy, logopedycznych, z jąkaniem
- trudności szkolnych -dysleksja, dysgrafia,
- koncentracji uwagi, zapamiętywania i uczeniem się,
- zaburzeń zachowania (ADHD),
- problemów ortopedycznych (wady postawy, choroby kręgosłupa, stawów, bioder),
- dolegliwości psychosomatycznych – znak naszych czasów (alergie, bóle głowy, bezsenność, choroby krążenia, ciśnienia),
- psychicznych problemów zdrowotnych – coraz częściej diagnozowanych już u dzieci (lęki, fobie, nerwice, depresja, bulimia, anoreksja),
- zaburzenia osobowości i relacji z ludźmi (problemy, a nawet patologie rodzinne i społeczne).

Pierwsze życiowe funkcje nie bez powodu pojawiają się w ustalonej kolejności - oddech, odżywianie i wydalanie.
Oddech
Funkcja dotlenienia każdej komórki organizmu znana jest wszystkim. Ewentualnymi medycznymi problemami z oddechem noworodka zajmą się lekarze.
Jednak oddech, to nie tylko sprawa życia i zdrowia. Rytm oddechu to początek wielu biologicznych rytmów. To rytm, który w kilka chwil po porodzie powinien skoordynować się ze ssaniem, później z połykaniem. Od koordynacji ssania, oddychania przez nos i połykania zależeć będzie sukces w naturalnym karmieniu. W konsekwencji wypracowanie rytmu głodu i sytości, regularności jedzenia i wydalania, a dzięki temu ustalenie regularności godzin snu i aktywności noworodka. Dalej to podstawa, bardzo ważnego dla większości rodziców, uporządkowanego rytmu dobowego – dnia i nocy. Stopniowa, spokojna adaptacja (indywidualna dla każdego dziecka), pozwala wyregulować indywidualne i osobnicze reakcje, rytmy i zachowania. Z czasem organizm osiąga biorytm zgodny z naturą środowiska, w którym żyje – zegarem, porami roku, kalendarzem.
Prawie wszyscy znamy kłopot z adaptacją po zmianie czasu zimowo-letniego, potrzebą kilku dni na adaptację po powrocie z urlopu itp. To zachwianie naszej stałości daje o sobie znać.
Spokój, kolejność zdarzeń, uporządkowanie i powtarzalność już noworodka uczy przewidywalności i zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu dziecko uczy się poczucia czasu – tego co było lub tego, co będzie się działo. To podstawa umiejętności planowania i podejmowania decyzji w przyszłości.
Zrytmizowanie pierwszych, instynktownych i powtarzalnych umiejętności, to pierwotna podstawa wielu życiowych rytmów i organizacji w szerokim znaczeniu.
Koordynacja fizyczna to zgrabność ruchowa konieczna przy każdej codziennej czynności. Wzrokowo-ruchowa konieczna przy chodzeniu, posługiwaniu się rękami, nauce czytania i pisania, uprawianiu sportów. Koordynacja słuchowa to warunek prawidłowego rozwoju mowy, intonacji i melodyki, nauki liczenia i czytania, nauki języków. A koordynacja słuchowo-ruchowa, to np. poczucie rytmu w ruchu i w tańcu.
To umiejętności osiągane stopniowo i hierarchicznie. Każda trudniejsza pojawia się dzięki opanowaniu łatwiejszej. W przyszłości umożliwiają radzenie sobie w coraz trudniejszych i coraz bardziej wymagających sytuacjach życiowych.
A jedyny moment dla dobrego startu tego procesu, to pierwsze chwile po porodzie. Już nigdy w życiu, na żadnym etapie rozwoju, nie pojawi się druga szansa na opanowanie prawidłowego, regularnego oddechu w biologicznym rytmie.
Biologiczny rytm oddychania jest dostosowany do aktualnych potrzeb organizmu. Raz bywa wolny, raz szybki. Głęboki lub płytki. Krótszy lub dłuższy.
Dlatego pierwsze, jakiekolwiek problemy noworodka z oddychaniem po porodzie, nawet te, które zostały szybko opanowane z medycznego punktu widzenia, mogą mieć znaczący wpływ na późniejsze umiejętności, stan zdrowia, zachowanie, rozwój mowy, koncentrację, pamięć, naukę czy rozwój fizyczny i ruchowy.
Rytm oddychania po porodzie w kilka lub kilkanaście minut powinien automatycznie skoordynować się ze ssaniem. Drugą życiową funkcją.

SSANIE

Wg niektórych źródeł (S. Goddard- Blythe) już od 12-go tygodnia rozwoju płodowego można zaobserwować próby ssania kciuka u dziecka płodowego. Po przyjściu na świat, to najsilniejszy, najbardziej aktywny i najważniejszych ze wszystkich odruchów. Najważniejsza instynktowna potrzeba to ssanie.
To król wśród instynktownych, odruchowych, najwcześniejszych umiejętności. Dziś potocznie niesłusznie kojarzony głównie z odżywianiem. Z powodu powszechnej gloryfikacji wokół naturalnego karmienia noworodka inne, ważniejsze funkcje odruchu ssania są niedoceniane i zostały całkiem zapomniane.
W przypadku problemów z naturalnym karmieniem z powodu dysfunkcji ssania, noworodka można odżywiać na różne inne sposoby – butelką, „po palcu”, strzykawką lub w końcu dojelitowo.  

Ale zadania odruchu ssania, to nie tylko odżywianie.
Zaczyna bardzo silnie działać najdalej kilkanaście minut po porodzie i ta jego pasja trwa kilka godzin, po czym zwykle zdecydowanie słabnie. Dlatego noworodki, które z konieczności muszą być rozdzielone z mamą w pierwszych godzinach po porodzie, często maja problem ze ssaniem piersi przy zbyt późnych próbach. Dlatego warto jak najszybciej pozwolić dziecku ssać pierś, wykorzystując jego naturalny instynkt. Aby wywołać laktację mama może stosować laktator, choć najlepszym sposobem jest jak  przystawianie do piersi dziecka. Karmić piersią mogą nie tylko biologiczne mamy, adopcyjne również. Dziecko może nauczyć się ssania z piersi nawet po 2-4 tygodniach stosowania ssania z butelki.
 Pierwsze ssanie nie służy jedzeniu. Noworodki po przyjściu na świat nie są głodne. Dlatego, że pierwszym zadaniem ssania jest uspokojenie. To jedyny, wrodzony sposób uspokojenia. Po przejściach i silnie stresujących przeżyciach okołoporodowych, zadaniem ssania jest wyciszenie i uregulowanie całego organizmu.
W tym momencie, gdy noworodek ssie pierś, z konieczności musi oddychać przez nos. Wtedy naturalnie organizuje się koordynacja ssania z oddychaniem przez nos. Dopiero w następnej kolejności pojawia się połykanie.
Prawidłowa koordynacja ssania, oddychania przez nos i połykania, to warunek naturalnego, spokojnego karmienia piersią.
Niemowlęta, które mają problem ze ssaniem piersi lub są przy tym niespokojne, to często dzieci z brakiem tej koordynacji.
Niedocenianą funkcją ssania jest regulacja całego organizmu. Od reakcji hormonalnych, przez fizjologiczne, pracę organów wewnętrznych, stan fizyczny, emocjonalny aż po zachowanie.
Ssanie ma szczególne znaczenie dla prawidłowego działania układu pokarmowego. Usprawnia i reguluje pracę przełyku, żołądka i jelit. Dlatego wiele dzieci po karmieniu potrzebuje dłużej possać pierś „na pusto”, bez jedzenia. To sytuacja, którą mamy nazywają „wiszeniem przy piersi”.
Niektóre niemowlęta w trakcie karmienia zaczynają zachowywać się niespokojnie. Z doświadczenia wynika, że jeśli na kilka chwil dostaną smoczek po to, żeby tylko possać, bez jedzenia, za chwilę spokojnie, i z własnej woli wracają do jedzenia jeśli go jeszcze nie zakończyły. W tej sytuacji odruch ssania wspomaga pracę układu pokarmowego – przełyku, żołądka i jelit. Dopiero po całkowitym nasyceniu się dziecko spokojnie puszcza pierś. W tym momencie zakończyło jedzenie, a zaczyna się proces odżywiania. I nie wolno mu w tym przeszkadzać.
Mało kiedy dziecko usypia bezpośrednio po jedzeniu. Ono leży w bezruchu z zamkniętymi oczkami, bo ogranicza wszelką aktywność na rzecz układu pokarmowego. Tam kieruje całą swoją energię, uwagę i siły. Zwykle nie ma potrzeby prowokowania go do tzw. „odbicia”, bo to zakłóca jego najważniejszy proces życiowy. Najlepiej pozwolić mu kilkanaście minut pozostać w błogostanie i bezruchu w czułych ramionach mamy do chwili, aż zaśnie lub spontanicznie zacznie delikatnie poruszać się, przeciągać i otwierać oczy. To bardzo ważny czas dla naturalnego, spokojnego przełykania, przyswajania pokarmu i trawienia.
Bardzo często w trakcie karmienia lub bezpośrednio po nim następuje wypróżnienie. To odruch ssania pobudza pracę jelit i ułatwia wydalanie.
Dzieci, które mają możliwość ssania według własnych, naturalnych potrzeb, zwykle nie mają problemu z powszechnymi dziś „kolkami”. Również zwykle nie wymagają tzw. „odbijania”, które wymyślili dorośli, zakłócając tym naturalne mechanizmy fizjologiczne.

Dlaczego lepsze jest karmienie piersią niż przez smoczek?

Nie tylko z powodu unikalnych wartości pokarmu matki. Ssanie piersi przy jedzeniu uruchamia ok. 220 drobnych mięśni ust, języka, podniebienia i gardła ale też twarzy, głowy, szyi, karku i klatki piersiowej, łącznie z przeponą. Te mięśnie poruszając się, mechanicznie stymulują nerwy czaszkowe, których 12 par wychodzących z mózgu, unerwia wszystkie główne organy wewnętrzne – serce, żołądek, śledzionę, wątrobę, trzustkę, nerki i inne. Dlatego aktywność odruchu ssania piersi przy jedzeniu ma radykalne znaczenie dla rozwoju, regulacji działania i stanu całego organizmu.
Karmienie przez smoczek uruchamia tylko ok. 40 mięsni głównie oralnych. Często słyszy się, że dziecko, które spróbowało łatwiejszego karmienia przez smoczek, nie chce lub niechętnie wraca do karmienia piersią. Ono nie dokonuje świadomie takiego wyboru. To łatwiejszy sposób jedzenia, który jednak zakłóca naturalne, fizjologiczne czynności organizmu.
Ssanie jest jedyną wrodzoną możliwością samouspokajania (T.Brazelton). To znaczy, że reguluje nie tylko fizjologiczne czynności ale również ma bezpośredni wpływ na stan emocjonalny.
Noworodek i niemowlę nie potrafi samo uspokoić się inaczej niż przez ssanie. Te dzieci, którym odmawia się tej możliwości, potrzebują do uspokojenia pomocy od opiekunów. Wtedy często zaczyna się błędne koło i wielka frustracja dziecka i rodziców. Na rękach nie „bo się przyzwyczai” (mit!), smoczek nie „ bo…… (proszę wstawić dowolny z wielu mitów na temat smoczka)”.
Dzieci nie potrzebują smoczka. One potrzebują ssania. Smoczek tylko im to umożliwia. Same go wypuszczają kiedy odruch ssania spełni swoją uspokajającą rolę.
Te niemowlęta, które śpią ze smoczkiem lub trzymają go w ustach bez potrzeby, szybko przyzwyczają się do niego. Ale przecież same tego nie wymyśliły. To rodzice przyzwyczają dzieci do smoczków.
Jeśli dziecko bardzo często potrzebuje ssać to raczej należy poszukać przyczyny jego niepokoju niż odbierać możliwość uspokojenia.
Usta i cała okolica oralna, to najbardziej unerwione części ciała noworodka. Doświadczenia płynące z ust przekazywane są jako informacje do mózgu i kształtują pierwszy obraz świata.
Odruch ssania ma trzy składowe elementy z różnymi zadaniami rozwojowymi :
- usta i czubek języka dla rozpoznawania obiektu – kształtu przedmiotu, jego wielkości, twardości, temperatury czy smaku. Dlatego często, rozpoczynając ssanie, niemowlę porusza główką, sprawdzając sytuację. Zwykle takie zachowanie niepokoi karmiące mamy, które niesłusznie odczytują je jako niepokój (mit!),
- środek języka do wyciskania pokarmu z sutka. Ta część języka masuje receptory na podniebieniu, które są bezpośrednio połączone z układem limbicznym. To ta część mózgu, od której zależy stan emocjonalny, zapamiętywanie, a w przyszłości planowanie, podejmowanie decyzji, jakość relacji z ludźmi, a nawet seksualność i emocje związane z seksem.
- tył języka służy przesuwaniu pokarmu do gardła lub odruchowi obronnemu.
Wszystkie czynności oralne służą w przyszłości rozwojowi mowy, bo ćwiczą:
- tor oddechowy i regulację wdechu/wydechu do mówienia,
- mięśnie oddechowe klatki piersiowej i przepony,
- mięśnie ust i języka,
- mięśnie mimiczne twarzy.
Dzięki przedniej części odruchu ssania kiedyś w przyszłości pojawią się głoski m, p, b. Środkowa część języka umożliwi głoski t, d, c. Tył języka to praca nad głoskami gardłowymi k, g, h.
Rewolucyjnym odkryciem francuskich badaczy, dosłownie z ostatnich lat, jest to, że niemowlęta potrafią nawet dokonywać wyboru właśnie sposobem ssania.
W naukowych badaniach podłączano smoczek do urządzenia, które przy ssaniu uruchamiało dźwięk ludzkiego głosu. Dzieci częściej wybierały silniejszy sposób ssania, który uruchamiał dźwięk głosu mamy, a nie obcego głosu.

Dlatego wszelkie nieprawidłowości odruchu ssania lub związane ze ssaniem, mogą być zwiastunem późniejszych problemów. Na bardzo wczesnym etapie rozwoju nie jest możliwe jednoznaczne ich określenie. Bo jeśli aktywność odruchu ssania jest miarą neurorozwojowej dojrzałości, a jego biologicznym zadaniem jest pobudzanie i stymulacja pracy mózgu, całego układu nerwowego, pracy organów wewnętrznych, sfery fizycznej, regulacja stanów emocjonalnych, to jego dysfunkcje lub zaburzenia mogą być poważnym sygnałem alarmowym o ryzyku zaburzeń na każdym etapie i poziomie rozwoju.
Przykład:
Niezaspokojony/niewygaszony odruch ssania może być przyczyną wzmożonego napięcia mięśni wokół stawów skroniowo-żuchwowych, i nieprawidłowego zgryzu. To sprawa estetyki i problemów ortodontycznych. Ale przez te stawy przebiega ok. 50% nerwów czaszkowych dlatego ten stan w przyszłości może być przyczyną niewyjaśnionych bólów głowy, nudności czy trudno leczących się problemów laryngologicznych.
Ponieważ wzmożone napięcie mięśniowe żuchwy przenosi się na mięśnie karku, dalej na mięśnie barków, z czasem przenosi się na mięśnie pleców wzdłuż kręgosłupa. Długotrwałe, nieświadome napięcie całego łańcucha mięśniowego może być pierwotną przyczyną późnych problemów ortopedycznych.
W konsekwencji utajonych zmian mięśniowych, zmienia się też ustawienie kości miednicy, która w nieprawidłowym ułożeniu naciska na mięśnie odbytu, z czasem powodując np. zaparcia i hemoroidy.
Zmiana ustawienia miednicy powoduje dysfunkcje i bóle bioder, problemy ze swobodnym poruszaniem się, bóle stawów kolanowych, nieprawidłowe ustawienie stawów skokowych czyli zaburza statykę i reakcje posturalne całego ciała.
Trudno skojarzyć te dolegliwości wieku dojrzałego z problemami ze ssaniem w okresie niemowlęcym.

Objawy dysfunkcji odruchu ssania i okolicy oralnej:
- brak lub słaby odruch ssania u noworodka (brak reakcji na dotyk ust),
- problemy ze ssaniem piersi,
- szarpanie lub gryzienie sutka,
- krztuszenie się przy karmieniu,
- powtarzający się odruch wymiotny,
- stale uchylone usta,
- wysunięty język,
- częste lub stałe poruszanie językiem,
- silne ślinienie się (jeszcze przed ząbkowaniem),
- płytki odruch ssania,
- zaciskanie ust,
- niechęć do ssania smoczka.
Noworodek nie wie, że na świece zastanie cudowną pierś mamy, smoczek lub własny paluszek. Ale ma bardzo silny instynkt ssania. Jeśli wszystkie noworodki na świecie robią wszystko, żeby ssać to znaczy, że natura wyposażyła je w ten mechanizm. Ponieważ w naturze nic nie dzieje się przypadkiem, to każda wrodzona czynność ma swoje wyspecjalizowane zadania.
To intelekt dorosłych wymyślił, żeby dzieci wychowywać bez ssania (również smoczków), a pozwalać im ssać tylko przy jedzeniu i najlepiej co 3 godziny.
TAM, GDZIE PRZESTAJE BYĆ ZASPOKAJANA NATURALNA, WRODZONA I EWOLUCYJNIE ZAKODOWANA POTRZEBA, TAM ZATRZYMUJE SIĘ ROZWÓJ. (Jane Liedloff)

Już u noworodków i niemowląt można obserwować takie dysfunkcje, które zaburzają rozwój emocjonalny i psychiczny, umiejętność budowania więzi i relacji z ludźmi i światem zewnętrznym.
DOTYK
Wszystkie noworodki są bardzo wrażliwe sensorycznie. Raptowne lub nadmierne dźwięki, światło, nawet zapachy lub zmiany temperatury czy pozycji, mogą wywołać niepokój. Ale dotyk, to pierwszy, osobisty kontakt ze światem zewnętrznym. Nadmierne reakcje i niespokojne zachowania w odpowiedzi na dotyk, to ryzyko problemów emocjonalnych lub psychicznych w przyszłości.
Są dzieci, które nie lubią przytulania, prężą się trzymane na rękach, sztywnieją dotykane, odpychają się w odpowiedzi na bliskość fizyczną, wydaje się, że wolą samotnie spędzać czas w łóżeczku niż wtulać się w ramionach rodziców, trudniej uspokajają się przytulane niż odłożone. One nie mają wrodzonej przytulności (T. Brazelton) z powodu nadwrażliwości na dotyk (Jane Ayres). To często dzieci, które z czasem okazują się mieć wzmożone napięcie mięśniowe. To napięcie zwykle jest objawem stresu związanego z nadwrażliwością dotykową, a nie dysfunkcją mięśniową. Dlatego często niesłuszne jest kierowanie ich na rehabilitację.
W skrajnym przypadku ta nadwrażliwość przybiera postać obronności dotykowej (J. Ayres), która powoduje permanentny stres i może być przyczyną niezrozumiałych zachowań, dolegliwości niemowlęcych (np. alergia, kolki, problemy ze snem) oraz pierwotną przyczyną chorób, które ujawniają się nawet w dojrzałym wieku jako choroby psychosomatyczne lub nawet psychiczne.
Paradoksem tej sytuacji jest to, że dziecko z obronnością dotykową niczego bardziej nie potrzebuje niż dotyku i niczego bardziej nie unika niż właśnie dotyku. Chaos w komunikacji z dzieckiem prowadzi do tego, że matka nie rozumie jego sygnałów, traci poczucie pewności i wiary w swoje kompetencje macierzyńskie. Często nabiera przekonania, że jest złą matką, bo nie umie przytulać swojego dziecka. Z wielkim bólem i rozczarowaniem przestaje je przytulać i zajmować się nim z czułością, a konsekwencją tego może być zaburzona jej więź z dzieckiem.
Nadwrażliwość na dotyk i obronność dotykowa mają ogromny wpływ na cechy osobowości i relacje społeczne. Najbardziej zaburzają rozwój emocjonalny i psychiczny.

Pierwsze prawidłowe relacje społeczne to kontakt wzrokowy.
Już bezpośrednio po porodzie noworodki potrafią długo i głęboko wpatrywać się w twarz mamy. Z każdym dniem ta potrzeba jest coraz większa, bardziej doskonała, trwa coraz częściej i coraz dłużej. Badania zachowań noworodków wskazują, że one zdecydowanie preferują widok ludzkiej twarzy niż martwego przedmiotu.
Niemowlę, które nie szuka kontaktu wzrokowego, nie potrafi go choć krótko utrzymać, ucieka wzrokiem w bok lub lepiej utrzymuje wzrok na przedmiotach niż w ożywionym kontakcie, to dziecko ryzyka późniejszych zaburzeń emocjonalnych lub nawet psychicznych.
Mózg noworodka i niemowlęcia jest bardzo plastyczny. Rozwija się intensywnie i w każdej chwili - minucie, godzinie, tworzy nowe możliwości. Szczególnie pierwsze doświadczenia zostawiają trwały ślad w nieświadomej jeszcze pamięci. To wielka szansa dla celowego działania na rzecz rozwoju. Zapewniając noworodkowi i niemowlęciu otoczenie stosowne do jego potrzeb i możliwości oraz bardzo łagodną stymulację można wspierać jego rozwój. Takie działania szczególnie wskazane są dla dzieci ryzyka zaburzeń.
Dlatego tak ważne, by w pełni zaspokajać naturalne potrzeby noworodka i niemowlęcia. Współczesne tendencje do traktowania dziecka jak małego dorosłego są przyczyną wielu problemów wymagających interwencji medycznych lub terapeutycznych .
Im wcześniej zostaną rozpoznane objawy dysfunkcji i zostanie włączona wczesna, łagodna stymulacja, tym mniejsze ryzyko późniejszych zaburzeń rozwojowych. Proste działania, dostosowane do indywidualnych możliwości dziecka, które wykonują rodzice pod kierunkiem terapeuty, wspierają rozwój układu nerwowego. Dlatego wskazane są dla wszystkich dzieci, bez względu na to, w jakiej kondycji przyszły na świat. Nawet noworodki z widoczną niepełnosprawnością fizyczną czy psychiczną, odpowiednio stymulowane, będą wzmacniać swoje silne strony w rozwoju.
Wczesna stymulacja to szansa na uniknięcie lub zmniejszenie takich problemów zdrowotnych, które w przyszłości wymagają specjalistycznego leczenia - alergie, problemy ortodontyczne, ortopedyczne, neurologiczne, choroby psychosomatyczne, trudności wychowawcze czy problemy szkolne.
Jednak najtrudniejsze komplikacje życiowe wynikające z wczesnej niedojrzałości neurorozwojowej, to problemy emocjonalne i psychiczne. To one zdecydowanie obniżają jakość życia, zakłócają więzi i relacje społeczne, są przyczyną wielu osobistych niepowodzeń i porażek życiowych.
Zwykle w szkołach rodzenia i w licznych mediach przekazuje się informacje optymistyczne, często oparte na utrwalonych przez pokolenia mitach o zdrowych, pulchnych i różowych noworodkach, które śpią, jedzą i uśmiechają się, nie przygotowując rodziców na ewentualność pokonywania trudności. Taki wyidealizowany obraz rodzicielstwa i noworodka może kształtować fałszywy obraz rzeczywistości. Konfrontacja z trudnościami dnia codziennego bywa przyczyną wielu rozczarowań, frustracji, depresji poporodowych i całej rzeszy niezrozumianych niemowląt.
Jeśli młodym rodzicom urodzi się dziecko wymagające szczególnej opieki, nie dość, że muszą poradzić sobie z kompletną zmianą swoich wyobrażeń i oczekiwań, to po wyjściu ze szpitala położniczego czują się zagubieni, osamotnieni, nawet bez pomysłu, do kogo mają zwrócić się o specjalistyczną pomoc. A jeśli już trafią w tryby opieki medycznej, terapeutycznej i rehabilitacyjnej, to zwykle skupiają się na tym, że mają problemy z dzieckiem zapominając, że mają DZIECKO z problemami.
Intuicja rodziców, poparta ich naturalnym instynktem zaspokajania potrzeb dziecka, to najlepszy poradnik. Dlatego warto mniej skupienia poświęcić technikom „obsługi” dziecka i wyposażania go w komercyjne wynalazki, a więcej na czułości, bliskości i więzi.


BIBLIOGRAFIA
1. Ayres J. Uczenie się przez zmysły, wyd. PZWL 1998
2. Brazelton T.Berry – Emocjonalny i fizyczny rozwój twojego dziecka przez pierwsze lata życia: punkty zwrotne, wyd. Amber, 2002
3. Goddard-Blythe S. – Harmonijny rozwój dziecka, wyd. Świat Książki, 2006
4. Klein M. – Dlaczego niemowlęta płaczą, wyd. KDC, 2009
5. Liedloff J. – W głębi kontinuum, wyd. Kos, 2010
6. Maris D. – Zrozumieć niemowlę, wyd. KiW, 1996
7. Sunderland M. – Mądrzy rodzice. Zadbaj o prawidłowy rozwój emocjonalny swojego dziecka, wyd. Świat Książki, 2008

niedziela, 26 kwietnia 2015

Karmienie piersią i spanie z dzieckiem to obowiązek mamy chrześcijanki?


Dziś na Mszy Świętej usłyszałam pierwszy raz tak głośno i dobitnie:

" Obowiązkiem każdej matki jest karmienie swojego dziecka piersią i to najdłużej jak się da!

(ksiądz dodał jeszcze, że tym które nie chcą karmić piersią, bo takiego dokonały wyboru najchetniej nie dawałby rozgrzeszenia :)

Dziecko powinno spać przy swojej mamie, obok niej tak długo jak tego potrzebuje!

To jest podstawa zdrowia nie tylko fizycznego ale głównie, szczególnie psychicznego!

Zadaniem i powołaniem mamy nie jest praca i kariera poza domem ale praca i kariera przede wszystkim w domu!

Zadaniem mamy chrześcijanki jest wychowanie dzieci na dorosłych ludzi, którzy są mądrzy, wrażliwi i kochają swoją ojczyznę!

Kobieta która zdecydowała się na wychowywanie dzieci musi wziąć odpowiedzialność za ten proces, jeśli nie chce tego robić tak jak powinna, tak jak potrzebują tego dzieci powinna oddać je tej która zrobi to z miłością do nich, a nie tylko do siebie!"

Zgadzam się z tymi słowami w 100%

Cieszę się bardzo, że są odważni i mądrzy księża którzy mówią wprost o wartości karmienia piersią i spania z dziećmi ! ! !

 

 Wspólne spanie ma szczególnie terapeutyczne znaczenie dla dzieci, które w nocy mogą doświadczać dodatkowej dawki dotyku i częściej ssać pierś. Rodzinne łóżko sprawdzi się też podczas chorób dziecka, bo śpiąc z chorym niemowlakiem możemy w nocy kontrolować jego oddech i temperaturę ciała. Dziecko czując zapach mamy wydziela mniej hormonów stresu, dzięki czemu więcej energii w jego organizmie przeznaczone jest na rozwój min. mózgu.
A korzyść dla mamy? Zapach niemowlęcia pobudza wydzielanie się endorfin w jej organizmie, a to wpływa pozytywnie na jej nastrój.

Rozwinięcie informacji na powyższe tematy - wyniki badań naukowych znajdziecie w książce "Mądrzy rodzice" M. Sunderland

P.S.
Kiedyś usłyszałam w kilku miejscach np na Akademii Familijnej  w Neokatechumenacie, że dzieci nie powinny spać z rodzicami. Nie przekonują mnie teorie, które są tylko czyjąś opinią. Przekonują mnie moje dzieci, ich zdrowie i potwierdzenie tego co ja widzę i czuję w badaniach medycznych i słowach mądrych osób duchownych :)
Cieszę się, że są w kościele katolickim ludzie którzy myślą ...
Małżeństwu nie zaszkodzi małe dziecko w ich łóżku-świętym ołtarzu, a dziecku i rodzicom pomoże to na całe ich życie ... Jestem pewna, że Bogu się to bardzo podoba :)


wtorek, 14 kwietnia 2015

"Opowieści o karmieniu piersią. Przełamując bariery"



Polecam:
http://karm-nos-kochaj.blogspot.com/2015/04/opowiesci-o-karmieniu-piersia.html

Dodam jeszcze, że mężowie powinni wspierać matki swoich dzieci w karmieniu piersią! Jest to ich obowiązek! Co to dla mnie oznacza? Otóż: DAĆ MAMIE CZAS NA KARMIENIE
- zrobić śniadanie dla całej rodziny, ugotować obiad (poprosić o ugotowanie babcię lub go kupić)
- zająć zabawą, wycieczką, czytaniem starsze dziecko/dzieci
- w razie potrzeby opłacić konsultacje z doradcą laktacyjnym
- przygotować miejsce do spania dla dziecka blisko ciała mamy tak aby mama miała łatwy  szybki dostęp do maluszka w czasie nocnych karmeń
- nie objadać się przy żonie tym czego ona nie może jeść w początkowej fazie karmienia

https://www.facebook.com/karmmamo?ref=br_rs

poniedziałek, 16 marca 2015

Nie karmiłam ... Czy każda mama może karmić piersią?

Bardzo polecam do poczytania i przemyślenia, te mądre słowa: 

http://www.rozamarzy.com/nie-karmilam/#comment-65083

Często myślę dlaczego wiele kobiet tak szybko rezygnuje z karmienia piersią. Dla mnie szybko to po 6, 12 miesiącach.
Moje obserwacje:
- lęk przed utratą czasu tnz karmienie butelką jest szybsze, po nakarmieniu jeśli dziecko ma jeszcze potrzebę ssania można dać smoczka i je odłożyć, zawiązać w chustę. Mama nie musi siedzieć, leżeć i cierpliwie znosić potrzeby długiego ssania piersi ...
- lęk przed utratą wolności (zdaniem mamy zbytnim uwiązaniem), dziecko karmione do 6 miesiąca wyłącznie piersią raczej nie rozstaje się z mamą ... (myślę tu o rezygnacji ze smoczka i butelki)
- brak świadomości, tego co mamie i dziecku daje karmienie piersią (dla większości społeczeństwa karmienie to spożywanie pokarmu i nie ma znaczenia to czy będzie on spożywany z butelki, czy z piersi, od mamy, taty, czy od opiekunki ...
- niechęć do poświęcenia swojego ciała=piersi na karmienie, nie będą już takie jędrne, staną się bardziej zużyte ...
- karmienie piersią często wymaga wyrzeczeń, konsultacji z doradcą laktacyjnym, znoszenia bólu, cierpienia ...
- brak wsparcia ojca dziecka, jego świadomości, większej dostępności do piersi kobiety ...
- presja ze strony najbliższego otoczenia, czas już przerwać to przedłużające się karmienie, jeśli teraz tego nie zrobisz później będzie Ci jeszcze trudniej
- świadome macierzyństwo na skróty, mama ma świadomość roli karmienia piersią, znaczenia nawiązywania więzi ale świadomie wybiera: karminie butelką, uspokajanie i usypianie w wózku ze smoczkiem, niewielką ilość kontaktu fizycznego z dzieckiem, szybki powrót do pracy ...
- niekompetentne i nie wspierające w karmieniu piersią pielęgniarki i lekarze na oddziałach położniczych

Czy każda mama może karmić piersią?

Tak, każda mama może karmić piersią, nawet ta która nie urodziła swojego dziecka.
http://mataja.pl/2015/01/nie-mam-pokarmu-historia-o-piersiach-ktore-nie-produkuja-mleka/

http://www.elementarzmamy.pl/dwie-garscie-ciekawostek-o-idealnym-mleku-w-pieknym-opakowaniu/
 (...) 4. Mama jest w stanie wykarmić wyłącznie piersią (aż do szóstego miesiąca życia) swoje bliźnięta, a nawet trojaczki. Produkuje wówczas około 3 litrów mleka na dobę (to tylko 10 razy mniej niż wyspecjalizowana krowa:)
5. Mama ciężarna może bezpiecznie kontynuować karmienie piersią, o ile nie powoduje to skurczów. Po porodzie mleko „dostosowuje się” do potrzeb młodszego ssaka.(...)


Polecam książki:
"Księga rodzicielstwa bliskości" Sears
"Księga dziecka" Sears
"Polityka karmienia piersią" G. Palmer

 
 fotografia udostępniona na profilu Facebook Breastfeeding

Prawidłowa laktacja zależy od pozytywnego nastawienia, stosowania się do kilku podstawowych zasad oraz korzystania z pomocy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Laktacja to dar od natury i każda kobieta jest do niej świetnie przystosowana. Trzeba tylko zwrócić uwagę na czynniki sprzyjające a ograniczyć do minimum te wpływające niekorzystnie. I spróbować. Powodzenia!

Ja polecam doradcę laktacyjnego z Wrocławia, panią Annę Piekut - Nakielsą

piątek, 5 grudnia 2014

Moje kompetentne dzieci

A i J 23 miesiąca

Od kilku dni chłopcy, Z i my również mieliśmy infekcję wirusową, okropny, męczący katar, u niektórych z nas konsekwencją był kaszel i chrypka.
Pierwszego dnia chłopcy meli bardzo męczący cieknący non stop katar, prosili nas o prawie nieustanne odciąganie "Katarkem"
http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/2014/09/katar-i-katarek.html
W nocy budzili się na zmianę co ok 20-30 min i również prosili o odciąganie kataru. To była dłłłłłuuuuuggggaaa noc. Były momenty kiedy wydawało mi się, że przed chwilą odciągałam katar A, a on znów się obudził, płacze i pokazuje kierunek wskazujący drogę do odkurzacza, kiedy A zasypia, po chwili to samo robi J itd.
To trudne doświadczenie, postępować wbrew swojej logice, wbrew sobie, zaufać dziecku mimo, że ma ono dopiero albo już dwa latka. Kiedy dziecko (dzieci) nie mówi wszystkich słów wyraźnie, a gestem lub płaczem prosi o coś, co dla rodzica wydaje się być fanaberią, bezsensowną zachcianką, złośliwością itp pomimo tego zrobić to, o co ono prosi ... Czasami jest to woda, mleko, mleko z piersi, przytulenie, podanie ręki ...
Następnej nocy J spał już spokojnie tnz obudził się ok 2 razy aby wypić trochę mleka z piersi. Za to A budził się częściej, pił mleko, pokasływał i nie mógł spokojnie spać, wskazywał kierunek odkurzacza ale po kilku próbach odciągania kataru okazało się, że go już nie ma w nosku ... On nadal się budził i wskazywał ten sam kierunek ... Poszłam z nim we wskazanym kierunku po raz nie wiem który ... zobaczyłam, że obok odkurzacza na kanapie stoi inhalator, spytałam, czy chce aby go inhalować, a on skiną główką ... Inhalowałam go siedzącego na moich kolanach i przytulającego się do moich piersi, zasnął.
Po kilku godzinach znów się obudził, cała sytuacja powtórzyła się w taki sam sposób. Kiedy jednak sól w inhalatorze skończyła się A przebudził się i powiedział "jej" co oznacza jeszcze. Nalałam 2 kolejne fiolki soli fizjologicznej i  inhalowałam go kolejne 20 minut, po tej inhalacji zasnął na moich rękach, położyłam go obok siebie na łóżku (tak jak to jest zawsze :) i spał spokojnie do rana ...
Dzieci są kompetentne.

Płacz dziecka zawsze coś oznacza, nigdy nie jest złośliwością skierowaną przeciwko rodzicowi, jest raczej wołaniem o pomoc, nie wolno go lekceważyć, zabujać w wózku, zamknąć się przed nim drzwi, aby go nie słyszeć...
Czasami wystarczy tylko, albo aż być blisko, wziąć w ramiona, przytulić, pogłaskać ... odciągnąć katar, inhalować ... Zrobić coś wbrew logice, zaufać kompetentnemu dziecku mimo, że ma kilka miesięcy. Pozwolić mu wierzyć we własne siły, umiejętności i wierzyć w to, że rodzic mu pomoże nawet kiedy prosi o coś po raz 20 w środku nocy ...
Ne wierzę w prawdziwość tak popularnego stwierdzenia "Małe dzieci muszą płakać, one tak mają, nie trzeba zbytnio się tym przejmować".

Przeczytajcie: "Twoje kompetentne dziecko" i "Twoja kompetentna rodzina"

 

 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/102016/twoje-kompetentne-dziecko-dlaczego-powinnismy-traktowac-dzieci-powazniej 
 http://koralowamama.blogspot.com/2012/01/twoje-kompetentne-dziecko.html


poniedziałek, 10 listopada 2014

Czy na karmienie piersią może być za późno?


http://rodzimywdomu.blogspot.com/


http://forum.gazeta.pl/forum/w,13419,141797310,141797310,Poszukuje_mam_karmiacych_piersia.html?t=1415485933402

24.10.13, 22:30
Hej
Mojego syna Dominika :) ( rozszczep wargi, podniebienia i wyrostka- czyli wszystkiego) karmiłam piersią do 2,5 roku. Oczywiście do czasu pierwszej operacji odciągałam pokarm, bo nie jest to możliwe żeby dziecko z taką wadą zassało pierś. Po miesiącu od 1 operacji zszycia wargi i podniebienia, czyli w wieku 7 miesięcy Dominik zassał pierś.
Pierwsze 6 miesięcy nie były łatwe. Ogólnie stres , a stres wpływa negatywnie na laktacje.
Oto moje rady na to, aby dać radę przetrwać ten okres i nie stracić pokarmu:
1) trzeba mieć odciągacz elektryczny Medeli tzw. pompę , którą się wypożycza, pomaga ona odciągać pokarm z dwóćh piersi jednocześnie,
2) ja miałam kartkę na której pisałam godziny odciągania mleka i było to co 3 godziny maksymalnie, w nocy również,
3) brałam homeopatyczne tabletki na pobudzenie laktacji, pod język, w sytuacjach gdy pokarm zanika; piłam herbatki na laktacje,
Myślę, że jeżeli jest się zdeterminowanym to da się radę, ja byłam i się udało, moment kiedy syn zaczął ssać pierś był piękny, gdy mogłam odłożyć na półkę butelki, smoczki, odciągacze i podgrzewacze.
Jest to dla mnie już trochę historia, ponieważ Dominik ma prawie 7 lat i zaczynam zapominać o tym, że mój syn miał rozszczep. Wszystko udało się naprawić na 100 % i nie ma po rozszczepie śladu, (jest tylko mało widoczna blizna pod nosem).
Pozdrawiam wszystkich tych którzy teraz się martwią i płaczą po nocach, dacie radę jak ja i wiele innych osób.
Magda



27.10.13, 11:45
witam, ja karmiłam do 8 miesiąca, az do operacji. Córcia urodziła się o 23 a o 3 nad ranem pierwsze karmienie już miałyśmy z piersi. Dodam ze to moje drugie dziecko i że pierwsze karmiłam tylko półtorej tygodnia pomimo że było bez wady. Przy córci powiedziałam sobie że stanę na uszach a bede karmic i się udało. Pielegniarki dosłownie przychodziły podglądać jak mi się to udaje ;D
Szczezreze polecam się trochę pomeczyc i popróbować różnych ułożeń dziecka względem piersi, pamietac ze mleko musi spłuwać po przeciwnym policzku względem szczeliny rozszczepu i dziecko powinno byc jaknajbardziej pionowo zeby mleko nie spadało na tylną ścianę podniebienia bo wladnie do szczeliny. dotego tzrzeba domknąć dziurkę zeby wytworzyć podciśnienie i zeby udało się wyssac mleko. ja zasłaniałam piersią szczelinę rozszczepu i zatykałam jedną dziurkę od nosa tą nad rozszczepem zeby "zamknąć" buźkę. napewno karmi isę dużo dłużej i czesciej ale jest to wykonalne.
--

Po przeczytaniu 2 powyższych wypowiedzi popłakałam się, zmotywowałam i skończyło się karmienie mieszane u chłopaków. Od tego czasu, a było to ponad rok temu nie używam już laktatora, nie ma butelek jest tylko mleko wysysane na żądanie z piersi :)

Tak dużo lepiej rodzi się więź i przywiązanie, inwestycje długoterminowe, dożywotnie ...

Jak karmić piersią więcej niż jedno dziecko? 


środa, 5 listopada 2014

Nasza codzienność - Czy karmienie dziecka mlekiem to tylko dostarczanie jedzenia?

Tak jestem fanką karmienia piersią i to bez odstawiania dziecka, do czasu aż jego organizm sam powie dość.

Uważam, że karmienie piersią to nie tylko dostarczanie pożywienia dziecku ale zdecydowanie DUŻO więcej!!!!

Moim, marzeniem jest aby każde dziecko miało możliwość pić mleko z piersi swojej mamy i to bez znaczenia czy biologicznej czy adopcyjnej.

Potrzebna jest większa świadomość w społeczeństwie i rezygnacja z własnego wygodnictwa i egoizmu.

Przeczytajcie pięknie opisane znaczenie karmienia, sama lepiej bym tego nie nazwała:

http://karm-nos-kochaj.blogspot.com/2014/07/cycus-to-nie-tylko-karmienie.html


Polecam Wam 2 fora: Rodzicielstwo Bliskości
http://forum.gazeta.pl/forum/f,97998,Rodzicielstwo_Bliskosci.html
oraz forum Karmienie piersią powyżej roku
http://forum.gazeta.pl/forum/f,21000,Karmienie_piersia_powyzej_roku.html



Tu zajdziecie jeszcze wiele cennych informacji:
http://www.hafija.pl/2012/08/poltora-roku-na-drodze-mlecznej.html
http://www.hafija.pl/2014/01/do-tych-ktorzy-nie-rozumieja.html#comment-27131

 http://koralowamama.blogspot.com/2013/09/jak-przygotowac-sie-do-karmienia-piersia.html
 http://koralowamama.blogspot.com/2013/04/udao-mi-sie.html
 http://koralowamama.blogspot.com/2012/05/kiedy-pokarm-kobiecy-traci-swoje.html
 http://koralowamama.blogspot.com/2012/03/czy-karmienie-to-karmienie.html

środa, 27 sierpnia 2014

PRZEDPOŁUDNIE część 2

A i J 20 miesięcy
Z 5 lat i 10 miesięcy

Pobudka ok 7.30 - 8.30
Od ok 6.00 - 6.30 rozpoczyna się "pierwsze" śniadanie chłopaków (z Z było tak samo, tylko ona była jedna teraz wszystko razy 2:) tnz. piją mleko, każdy ok 2 razy przed ostatecznym przebudzeniem się. Co to oznacza dla mnie, otóż oznacza przerywany sen ok 3-4 razy między 6.00 a 8.00. Czy boleję nad tym i staram się zmienić ich zachowanie? Nie! Ktoś mógłby zapytać po co ja budzę się tyle razy, przecież inne dzieci w tym wieku śpią i dają też pospać mamie. Odpowiedź jest taka: pijąc mleko z piersi które zostało wyprodukowane przez organizm matki w nocy jest bardzo bogate w wiele związków chemicznych które powodują nieodwracalne pozytywne zmiany w organizmie człowieka na całe życie min. kwasy tłuszczowe OMEGA-3, poczytajcie do czego potrzebne są te związki.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwasy_t%C5%82uszczowe_omega-3
http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/all/6/2052-nocne-karmienie-piersia
Tak, na pewno wolałabym spać bez przebudzania się ale czy dbałość zdrowie dziecka nie wymaga nasze wysiłku? Jeżeli wiem, że mogę pomóc mojemu dziecku uniknąć wielu chorób, rozwinąć jego inteligencję oraz dać mu poczucie mojej bliskość, to czym jest w porównaniu z tym te kilka tysięcy przebudzeń w ciągu zaledwie kilku lat...
Polecam nocne karmienie piersią tak długo jak tylko dziecko ma na nie ochotę :)

Spacer od godz ok 9-10 do 11-12 
Czy spacer jest konieczny? Czasami słyszę: "Chce Ci się codziennie tak z nimi wychodzić? Wychodzisz nawet kiedy pada deszcz?" "Po co tak daleko z nimi idziesz, przecież mogą pobawić się w domu albo na placu zabaw obok domu?" Mogłabym w tym czasie sprzątać, prać, gotować, prasować itd oczywiście pracy w domu z 3 dzieci nie brakuje ale ...
Uważam, że wyjście na świeże powietrze i zabawa na nim jest dla chłopaków niezbędna każdego dnia! To ważne aby mózg mógł dotlenić się na dworze, w tym czasie organizm nabiera odporności a nadmiar energii skumulowanej podczas snu może zostać zużyte w czasie aktywności fizycznej. To również czas na rozwijanie sprawności motorycznej.
MOTORYKA DUŻA: bieganie, skakanie, pokonywanie przeszkód, gra w klasy, gra w piłkę, zabawy równoważne, w których ważna jest koordynacja wzrokowo-ruchowa, związane z rzutem, celowaniem.
Rozwój motoryki jest bardzo istotny dla prawidłowego funkcjonowania dziecka. Jeśli przebiega bez zakłóceń jest doskonalą podstawą do nauki pisania i czytania, koncentracji, orientacji przestrzennej, koordynacji wzrokowo- ruchowej.
Motoryka nie jest dana nam z urodzeniem. Musimy ją wykształcać poprzez nieustanny, swobodny ruch i działania sterowane, dzięki którym poprawia się sprawność ruchowa ciała.
Aby prawidłowo stymulować rozwój ruchowy dziecka należy pamiętać, że zaczynamy od motoryki dużej, czyli rozwijania ogólnej sprawności ruchowej aby później przejść do rozwoju motoryki małej. Nie możemy zatem wymagać od dziecka, które nie potrafi przejść po wąskiej kładce lub złapać piłki, aby zgrabnym ruchem narysowało szlaczek lub napisało swoje imię.

Staramy się aby ok 2-3 razy w tygodniu odwiedzała nas w tym przedpołudniowym czasie osoba do pomocy w pracach domowych lub zabawy z chłopakami i Z. Jak łatwo przeczytać w tym i poprzednim poście na temat naszego przedpołudnia: http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/2014/08/nasz-nietypowy-dzien-od-ok-kwietnia-do.html nie ma w nim czasu na konieczne prace domowe które pozwoliłyby nam coś zjeść lub ubrać się w czyste ubrania leżące na swoich miejscach w szufladach :) Nie jesteśmy zamożną rodziną, należymy raczej do niewiele zarabiających. Mamy jednak ufność w to, że Bóg chce abyśmy dzielili się z innymi ludźmi pieniądzmi które On pozwala nam zarabiać. Dzięki temu wszyscy jesteśmy radośniejsi :) Sens zatrudniania osoby do pomocy mamie wspaniale opisują Sears'owie w książce "Księga Rodzicielstwa Bliskości" str 129-143 oraz 189-199. Nie zawsze nas stać na taką pomoc ale wszystkie te dni kiedy jest są radośniejsze ;)
Są też dni kiedy S zabiera chłopców i Z na przedpołudniowy spacer, jeżdżą najczęściej do ZOO, parku, wiejskiej zagrody lub na kryty plac zabaw np do BOBOLANDII. Ja mam wtedy czas na prace domowe.

Po powrocie do domu ok godz 12 - 12.30 mamy czas na:
- kąpiel, w upalne dni  lub po intensywnym pobycie w piaskownicy ;)
- chłopcy samodzielnie jedzą zupę, po wcześniejszej kąpieli (jeżeli taka miała miejsce) woda w wannie pozostaje na wypadek konieczności kolejnej kąpieli po zjedzeniu zupy:)

Drzemka od ok 12.30-13.00 przez ok 1-1,5 godz
Jak zasypiają bliźniaki?
Na początku zasypiali noszeni na rękach lub w chuście pojedynczo. Obydwaj jednocześnie zasypiali kiedy kołysałam ich na rękach siedząc na kanapie - tak do ok 4-5 miesiąca życia. Później od 5 do 8 miesiąca zasypiali kiedy nosiłam ich jednocześnie w 2 nosidłach, jeden na moim brzuchu a drugi na plecach, po odłożeniu dostawali jeszcze mleko z piersi i zasypiali twardym snem ;) Od ok 7-8 miesiąca zasypiają (najczęściej równocześnie) pijąc mleko z piersi !!! Tak bardzo chciałam aby mogli normalnie tak jak wszystkie ssaki rozluźniać napięte mięśnie, wytwarzać hormony szczęścia, leżeć blisko ciała mamy i zasypiać pijąc mleko z piersi i udało się !!! LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE !!!
Oczywiście dużo łatwiej byłoby gdybym od urodzenia po nakarmieniu kładła ich do wózka lub łóżeczka i wychodziła z pokoju lub kołysała wózkiem. Miałabym więcej czasu na prace domowe, na swój wygląd na rozmowy telefoniczne, na odpoczynek itd. Ale czy wtedy oni mieliby takie same szansę na rozwijanie w pełni swojego potencjału intelektualnego, ich maleńkie organizmy byłyby oddalone od ciepłego ciała mamy, nie mogli by regulować swojego napięcia nerwowego i mięśniowego moim ciepłem i zapachem mojego potu.
Przed spaniem mamy z chłopakami i Z chwilę na przejrzenie lub przeczytanie 2-3 książek.
Tak, na usypianie poświęcam swój czas, nie idę na skróty ale wiem że warto.

Polecamy: Bliźnięta  a karmienie piersią

W czasie kiedy usypiam chłopców (najczęściej przez ok 30 min) Z sama czyta fragment książki, później ten sam fragment czyta jeszcze raz, a ja słucham i rozmawiamy o nim, ćwiczymy czytanie ze zrozumieniem. W czasie drzemki chłopaków ja mam czas tylko dla Z, to czas na czytanie jej książki i naukę angielskiego.

http://joemonster.org/filmy/62892
Po co tyle chodzenia i uciekania do dzieci? Wystarczy pogodzić się z biologią, fizjologią organizmu mamy, dać dzieciom trochę czułości, pozwolić im przytulić się do mamy a one zasypiają jak tylko poczują senność. Chyba nie przypadkowo mleko mamy ma w swoim składzie substancje uspokajające i nasenne, a ssanie piersi wycisza i uspokaja. Nie walczmy z naturą :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Nasz (nie)typowy dzień (od ok kwietnia do dziś) PRZEDPOŁUDNIE

Z 5 lat, 9 miesięcy
A i J 19 miesięcy

Często słyszę lub czytam pytanie o to jak wygląda nasz typowy dzień, nasza codzienność z bliźniakami i Z. Każdy nasz dzień jest inny, nie mamy idealnie zaplanowanego harmonogramu zajęć ale ogólny plan jest taki sam. Każdy nasz dzień jest więc nie typowy i zupełnie inny niż poprzedni ale są w nim stałe elementy, tak więc:

Pobudka ok 7.30 - 8.30.  Staram się kiedy tylko mogę wstać 0,5 godziny - 15 min wcześniej przed pierwszym obudzonym dzieckiem. Mogę wtedy przygotować wszystkim ubrania na dany dzień i torbę do wyjścia na dwór (napełnić kubki niekapki wodą, włożyć do torby: 2 śniadanie- owoce, warzywa, jogurt itd, zmienne ubranie na wypadek totalnego zabrudzenia lub zalania, sweterki itd)

Po przebudzeniu często czytamy książki tnz opowiadam co znajduje się na ilustracjach językiem dopasowanym do poziomu rozumienia przez chłopaków, czytam podpisy pod obrazkami. Chłopcy nie budzą się zazwyczaj równocześnie, wspólne pobudki zdarzają się bardzo rzadko. Najczęściej ten który wstanie pierwszy czyta ze mną na kanapie lub w dużym pokoju na podłodze a reszta dosypia w sypialni.

W między czasie czytania staram się zdjąć pieluszkę i piżamkę, czasami uda się nawet ubrać delikwenta zaciekawionego czytaniem ale zdarzają się też sytuacje w których słyszę zdecydowany sprzeciw wobec rozbierania i należy z nim poczekać na bardziej sprzyjający moment poranka :)

Śniadanie, takiego typowego chłopcy nie jedzą zaraz po obudzeniu ponieważ piją mleko z piersi kiedy zaczynają się budzić i to jest cudowny czas delikatnego przebudzania się mojego i ich. Spada nam powoli poziom hormonów snu, budzimy się, przysypiamy i tak kilka razy, za każdym razem popijając mleko aż do chwili kiedy oczy zrobią się okrągłe a na buźce pojawi się uśmiech.
Typowe śniadanie zjada Z ok godziny 9-10. Staram się przygotować bardzo szybko śniadanie dla Z kiedy ona jeszcze śpi, najczęściej jest to owsianka, kanapka lub jajecznica. Jeżeli nie mam nawet wolnej chwili Z sama po obudzeniu się robi sobie jedzenie, najczęściej zjada wtedy mleko z płatkami, jogurt lub kanapkę z wędliną.
Tak, 4 letnia różnica wieku między dziećmi pozwala na taką samoobsługę starszego dziecka. Bardzo się cieszę, że mamy taki komfort ;)

Rano bawimy się też różnymi zabawkami np rysujemy na kartkach i znikopisach, układamy konstrukcje z klocków, badamy się zestawem lekarskim, ciastoliną, wozimy w wózkach maskotki, karmimy je, gotujemy dla nich, układamy piramidy z krążków itd.
Ubrania w których mają chodzić w ciągu dnia leżą od rana na kanapie lub na podłodze w zasięgu moich rąk. W czasie zabawy, kiedy razem siedzimy na podłodze np J stoi i układa wierze z klocków lub bawimy się figurkami zwierząt, ja go przebieram, to sprawia, że zajęty zabawą nie zwraca uwagi na rozbieranie i ubieranie.

Najczęściej ok godziny 9-10 wychodzimy na dwór, choć zdarzają się dni w które o można spotkać nas w piaskownicy, grających w piłkę lub wrzucających kamienie do rzeki już ok 8. Po ok 1,5 godzinie lub 2 godz od obudzenia się wychodzimy, godzina wyjścia uzależniona jest od godziny pobudki i nacisku na natychmiastowe opuszczenie pomieszczenia. Jeżeli do tej pory nie pozwolili się przebrać to nic nie szkodzi, kiedy bardzo chcą wyjść na dwór natychmiast pozwalają się ubrać :) Wystarczy, że powiem: "Jeżeli chcecie iść na dwór proszę przyjść do mnie i się ubrać". Stoją przy mnie i przepychają się do ubierania.

Przed południem na dworze jesteśmy ok 2 - 2,5 godziny. Bawimy się w parku na różnych placach zabaw, chłopcy i Z jeżdżą na hulajnogach, na naszym osiedlowym mini placu zabaw bawimy się w piaskownicy, jeździmy do Sielskiej Zagrody, chłopcy bardzo lubią kiedy wiozę ich nad rzekę i wrzucamy do niej razem kamyki, liście, patyki i obserwujemy jak odpływają, chodzimy na spacery do lasu i zbieramy leśne skarby, jeździmy w wózku na pobliski duży plac zabaw i zawsze wtedy wstępujemy do sklepu po bułki i kabanosy a latem też po lody ;)
Staramy się z S aby ten czas był spędzany przez dzieci aktywnie, atrakcyjnie i z dużą zmiennością, tak aby chłopcy i Z mogli zużyć nagromadzoną w nocy energię na zabawę, zdobywać nowe umiejętności, uczyć się i nie nudzić.
Z często zabiera ze sobą książkę do czytania (Elementarz sylabowy) lub z zadaniami logicznymi, kredki i kartki. Kiedy ma ochotę prosi o przeczytanie polecenia lub czyta je sama i rozwiązuje łamigłówki, rysuje lub koloruje, czyta czytankę lub pisze litery, wyrazy i cyfry.

Najczęściej ok godziny 11.30 - 12.30 wracamy do domu na drzemkę:)


czwartek, 26 czerwca 2014

Jedna z moich ulubionych książek "W głęgi kontinuum"




Po przeczytaniu tej książki stałam się dużo spokojniejszą mamą, zaufałam swojej intuicji i utwierdziłam się w przekonaniu, że moje postępowanie nie jest nienormalne, ja po prostu mam zachowane kontinuum, moje dziecko również!Z egzekwowała swoim zachowaniem wszystko to co było i jest jej potrzebne aby go nie utracić i przekazać kiedyś następnemu pokoleniu :)

- zaczynała marudzić kiedy próbowałam odłożyć ja do łóżeczka, dzięki temu noszona była właściwie cały czas do puki nie zaczęła chodzić, a i po tym też bardzo często była na naszych rękach, chyba tak do ok 2 lat, tyle potrzebowała czasu aby naładować emocjonalne i psychiczne akumulatory samodzielności. Czy było to dla nas męczące, oj pewnie, nie raz! Jednak świadomość konsekwencji pozostawienia jej płaczącej, odkładania do wózka, bujania i czekania aż się uspokoi lub podawanie jej smoczka (po 4miesiącu) - zamykacza buzi, nie pozwalała nam na takie traktowanie dziecka.

- nie chciała inaczej zasypiać jak tylko przy mojej piersi przez 3,5 roku, wszelkie próby innego usypiania kończyły się płaczem i wołaniem mamy. Mogliśmy ją złamać i mogła płakać aż by zasnęła, mogła ją uspokajać babcia, opiekunka, tata ale nie straciła zaufania do nas ani siły w swoje możliwości, jest pewna siebie! Łatwo jest dać smoczek, włożyć do wózka i czekać aż zaśnie. Trudniej jest nosić, głaskać, śpiewać, trzymać przy piersi 30 - 40 min a później nosić w chuście, czy warto rezygnować z siebie (oczywiście nie całkowicie) - WARTO !!!

- Z ma idealnie zachowany instynkt samozachowawczy i doskonale wie co jest dla niej najlepsze, jest bardzo czuła i opiekuńcza w stosunku do chłopaków, przez cały pierwszy rok ich życia nie wykazała cienia zazdrości, teraz wspaniale wyraża swoje emocje kiedy ją odczuwa. Ma zawsze dobre intencje, nigdy nie kłamie, nie wywyższa się i nie manipuluje innymi. Dlaczego tak się dzieje, myślę, że zawsze zaspokajane były jej podstawowe potrzeby, nauczyła się że świat jest dobry, przyjazny i ona też taka jest dla niego. Jasno i otwarcie mówiliśmy jej co nam odpowiada w jej zachowaniu a co nie, pozwalając na wszystkie dopuszczalne dla nas formy wyrażania jej uczuć i emocji np piszczenie (piszczała niemiłosiernie głośno :) ale bez oceniania jej osoby.

Włączając krytyczne myślenie, porównując życie plemion opisywanych przez J. Liedloff i nasze w cywilizowanym świecie, nie mogę jedynie poprzestać na biernym byciu z dziećmi, nie wystarczy że będą tylko obserwować moją codzienną pracę. Staram się angażować dzieci w prace które wykonuję np wkładanie i wyjmowanie ubrań z pralki, mycie truskawek, zawieszanie prania na suszarce (częściej zdejmują to które staram się zawiesić ale nie upominam ich, liczą się chęci pomocy :) Myją ze mną szyby w drzwiach balkonowych, nasypują mąkę do naleśników, ubijają kotlety, cały czas ze sobą rozmawiamy, zadaję im pytania a oni każdy w swoim języku mi odpowiada, dzięki temu nasza komunikacja jest idealna. Oprócz codziennych czynności bawimy się w zabawy mające na celu pozyskanie umiejętności potrzebnych w cywilizowanym świecie takich jak szybkie zapamiętywanie, skupianie uwagi na danej czynności, czy też zabawy adekwatnie do wieku w pisanie i czytanie.

http://dziecisawazne.pl/rozmowa-z-jean-liedloff-autorka-koncepcji-kontinuum/

Polecam ją wszystkim spodziewającym się dziecka oraz posiadającym już dzieci. Po lekturze rozpoczęłam poszukiwania innych książek opisujących taki sposób zajmowania się dzieckiem. Moja lista bestselerów wkrótce :)



środa, 25 czerwca 2014

Pierwszy miesiąc życia, część 1




Narodziny
Bardzo chciałam aby poród odbył się siłami natury ale zdawałam sobie świetnie sprawę z tego, że będzie graniczyło to z cudem i co? Stał się cud !!! Urodziłam naturalnie, od 1 skurczu do chwili wyjścia na świat 2 bliźniaka minęło 2 godziny i 10 minut J
Dlaczego nie cesarka? Byłoby bardziej przewidywalnie, bez takiego bólu, szybciej itd.
Otóż cesarka to operacja, czyli nienaturalna nagła ingerencja w ciało kobiety. Dziecko nie jest na nią przygotowane, jego organizm nie wysłał do organizmu matki a organizm matki do dziecka odpowiednich sygnałów (stężenia hormonów) informujących o gotowości do wyjścia na świat. Taka operacja powinna być wykonywana tylko w sytuacji zagrożenia życia a nie powszechnie stosowany sposób porodu. Jedynym jeszcze stosowanym przez niektórych lekarzy sposobem na prawie naturalny poród zakończony cięciem, moim zdaniem taka humanitarna cesarka jest kiedy cierpliwie czekamy na pierwsze skurcze porodowe które zakończy operacja.
Dokładnie zajmę się różnicami między operacją – cięciem cesarskim  a porodem siłami natury w osobnym poście.

Karmienie
Brak fachowego wsparcia w szpitalu i niechęć pielęgniarek do współpracy ze mną spowodowała, że karmienie chłopców zostało rozpoczęte niestety od sztucznej mieszanki. Ja karmiłam ich piersią kiedy byłam z nimi na Sali dla wcześniaków ale kiedy szłam do swojego pokoju pielęgniarki nie prosiły mnie na karmienie tylko same karmiły butelką. Pielęgniarki i lekarki twierdziły, że takim maluszkom trudno jest tak długo ssać pierś i bardzo się wtedy męczą, lepiej jest kiedy na początku stosuje się karmienie naprzemienne pierś/butelka. Radziły smoczki z których mleko będzie łatwo płynęło – TRUDNO SOBIE WYOBRAZIĆ TAKĄ KUMULACJIĘ TRAGICZNYCH RAD!!!  Moje mleko odciągałam w nocy co 2 godz i prosiłam o nie karmienie sztucznymi mieszankami ale i tak często w ich wózeczkach były butelki z szt. miesz.

Tak rozpoczął się nasz koszmar bliskościowo – żywieniowy. Z dala od ciała mamy w wózeczkach i do tego smoczek zamiast piersi!!!! Nikomu z personelu nie chciało się pomóc mi w karmieniu piersią, mimo iż miałam ze sobą w szpitalu poduszkę do podwójnego karmienia !!!
Po powrocie do domu koszmar szpitala się skończył ale jego zły wpływ (a raczej lekarzy i pielęgniarek) trwał nadal.

Sen
Chłopcy spali w nocy blisko siebie i blisko mnie, razem w 1 łóżeczku bez 1 boku przysuniętym do łóżka w którym spała pozostała część rodziny. W nocy na zmianę spali na brzuszku na mojej klatce piersiowej J uwielbiałam czuć tę bliskość (ten który był karmiony zostawał na mnie), żałowałam jednocześnie, że ten drugi śpi wtedy tak daleko od mojej skóry – ok. 50cm. W tym czasie chłopcy karmieni byli w sposób mieszany tnz w nocy pili mleko kt odciągnęłam z piersi lub szt mieszankę, starałam się aby pili te 2 mleka na zmianę. Jak łatwo się domyśleć spałam bardzo krótko, karmienie na żądanie 2 sposobami 2 dzieci – nie równocześnie, wtedy kiedy każdy z nich miała na to ochotę. Można synchronizować życie bliźniaków ale nie jest to zgodne z naturą a co nie jest z nią zgodne nie jest dobre choć dla nie byłoby dużo łatwiejsze  i właśnie dlatego tez tego nie robiłam.

Bliskość ciała rodzica – nawiązywanie więzi – noszenie w ciągu dnia
W ciągu dnia byli noszeni na rękach na zmianę przeze mnie, S i moją mamę. W pozycji horyzontalnej spędzali właściwie tylko noce J Nie posiadaliśmy wózka - gondoli, kupiliśmy wózek spacerowy kiedy chłopcy skończyli 3 miesiące. Nie wyobrażam sobie sytuacji uspakajania płaczącego noworodka kołysaniem w wózku – to całkowicie nienaturalny sposób wyciszania napięcia u dziecka, niezaspokajanie jednej z jego podstawowych potrzeb – bliskości ciała człowieka. W ciągu dnia starałam się aby byli blisko mnie obydwaj jak najczęściej najlepiej służyła do tego nasza super poduszka do podwójnego karmienia piersią, karmić wtedy często odbywało się równocześnie, obydwaj czując mój zapach pragnęli ssać pierś. Ale nadal miała w głowie słowa lekarzy, że długie ssanie może ich osłabiać i co 2 godz ściągałam mleko i dostawali je z butelek L
Uważam, że brak wiedzy wśród personelu medycznego na temat karmienia piersią jest w tych czasach skandaliczny. Koncerny farmaceutyczne robią tym ludziom wodę z mózgu !!! A później cierpią z tego powodu matki i dzieci, nic nie zastąpi samodzielnego poszukiwania i zgłębiania wiedzy na ten temat !!! Tylko świadome rodzicielstwo i jego propagowanie wśród znajomych, rodziny, sąsiadów i wszystkich których znacie może obalić te kłamliwe mity i pomóc w normalnym, zgodnym z naturą, zdrowym i szczęśliwym początku życia dziecka.
Pierwszy miesiąc (tak jak i kolejne) jest niezwykle ważny!!!
Dziecko posiada dokładną i cudowną percepcję emocji osoby, która bierze je na ręce, rozmawia z nim (albo nie rozmawia!!!), karmi je… Od tego w jaki sposób to wszystko się odbywa, z pośpiechem, niedbale czy spokojnie z wrażliwością w każdym ruchu, zależeć będą emocje dziecka, ilości wytwarzanych w jego organizmie hormonów które wpływają na rozwój jego mózgu, jego psychiki. Konsekwencje zachowania rodziców i personelu medycznego pozostają do końca życia w dziecku a później w osobie dorosłej.
Ważny jest każdy gest, każde spojrzenie, każda zmiana pieluszki, ubieranie, każde karmienie itd. Nadal brzmią mi w uszach słowa które kiedyś usłyszałam od lekarki o ironio pediatry!!
Sytuacja zupełnie wydawałoby się zwyczajna, byliśmy u znajomych Z zasnęła ( miała wówczas ok. 2-3 miesiące). Wśród gości było kilkoro głośno zachowujących się dzieci, postanowiłam położyć Z w sypialni gospodarzy na ich łóżku. Z spała ok. 1,5 – 2 godz to była dla mnie wyjątkowa sytuacja, zwykle po odłożeniu z moich ramion budziła się po 15- 20 min. Zaglądałam więc do sypialni dość często sprawdzając czy nie zaczyna się budzić. Wtedy jeden z gości – lekarka stwierdziła, że to zupełnie niepotrzebne tracenie czasu i myślenie o dziecku w czasie jego snu, ono po obudzeniu zacznie tak głośno płakać, że na pewno usłyszę … Dlaczego ludzie są tak mało empatyczni, dlaczego mimo posiadania „własnych” dzieci udzielają tak smutnych-destrukcyjnych rad? Odpowiedź wydaje się oczywista, otóż nie nawiązali ze swoimi dziećmi prawdziwej więzi, ważniejsza jest dla nich wygoda, kieruje nimi egoizm a nie altruizm. Często są to osoby które nie miały silnej więzi ze swoimi rodzicami, nie otrzymały od swoich rodziców tego czego nie dają teraz swoim dzieciom, nie jest to jednak usprawiedliwieniem takiego zachowania. Na rynku księgarskim jest kilka bardzo dobrych publikacji na temat nawiązywania więzi rodzic-dziecko, sile tej więzi i jej znaczeniu.
Więź jest często pojmowana jako coś oczywistego co pojawia się między matką a dzieckiem po narodzeniu ale jest to błędne rozumienie tego pojęcia. Nad prawidłową więzią trzeba często popracować. Silną więź może mieć rodzic z dzieckiem adoptowanym a inny rodzic z dzieckiem biologicznym może nie mieć jej w ogóle lub odwrotnie.
Świadomość rodziców na temat rozwoju ich dziecka widać w pierwszym miesiącu np w obszarach: karmienie, spanie i bliskość fizyczna dziecka z rodzicem.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Nasza codzienność - Co jest dla mnie najważniejsze na początku macieżyńskiej drogi?

Ostatnio wiele czasu spędziłam na czytaniu i rozmowach ze znajomymi i nieznajomymi na temat znaczenia opieki rodziców nad dzieckiem.

To co dla mnie jest najważniejsze i o co dbałam i dbam najbardziej od momentu narodzin naszych dzieci to:
1. Karmienie piersią.
2. Właściwe odczytywanie sygnałów wysyłanych przez dziecko i odpowiednie reagowanie na nie.
3. Spanie przy dziecku.
4. Noszenie dziecka.
5. Szybkie i troskliwe reagowanie na płacz.
6. Dbanie o prawidłowy przebieg rozwoju więzi między dzieckiem, rodzicami (przede wszystkim mamą) i rodzeństwem.
7. Rozwój duchowy (pięknie opisuje jego znaczenie i przebieg M. Montessori).
8. Ciągłe poszerzanie swojej wiedzy na temat rozwoju dziecka.

Ad. 1
Wiele energii i czasu w ciągu 3 pierwszych miesięcy poświęciłam na naukę prawidłowego ssania piersi przez chłopaków. Nie było to łatwe i przyjemne ale świadomość że jest to podstawowy środek do nawiązania prawidłowej więzi z dziećmi, nieocenione źródło bliskości i najlepszego pokarmu dała mi siłę. Myślę, że ogromne znaczenie miała tu więź jaką mam z Z i wiedza o tym jaki wpływ na to miało karmienie piersią oraz to jak karmienie wpłynęło na jej rozwój.
Opublikuję wkrótce osobny post na temat korzyści płynących z karmienia piersią dla dziecka i mamy oraz post na temat różnic między mlekiem z piersi i sztuczną mieszanką.

Ad. 2
W odczytywaniu i reagowaniu w prawidłowy sposób na sygnały wysyłane przez dziecko pomogło mi to czego dowiedziałam się czytając książkę "Psychologiczne portrety człowieka" A. Brzezińskiej.
Zrozumiałam jakie jest to istotne do wyposażenia dziecka w prawidłowy rozwój na całe życie. Bardzo polecam lekturę tej książki. Gdybym jej nie przeczytała byłabym na pewno bardziej sfrustrowaną i mniej empatyczną mamą. Moim maleńkim dzieciom byłoby trudniej nawiązać ze mną dialog. Dzięki niej nasze
starsze dziecko ukształtowało prawidłowy bezpieczny rodzaj przywiązania co było bardzo trudne ze względu na specyficzny temperament który występuje tylko u ok 20% dzieci.
Osiągnięcia 1 roku życia dają podstawę do dalszego rozwoju w kolejnych jego fazach i dużym stopniu określają jego kierunek.


Ad. 3 
Pisałam już o spaniu z naszymi dziećmi tu: https://www.blogger.com/blogger.g?blogID=1117903486470506244#editor/target=post;postID=3932356228834863838;onPublishedMenu=allposts;onClosedMenu=allposts;postNum=12;src=postname
Teraz kiedy śpimy często w 6 mam coraz większą pewność o słuszności takiego postępowania, pewnie podzielę się z wami moimi przemyśleniami ;) widzę, że prawdą jest stwierdzenie zawarte w książce "Mądrzy rodzice" o nie przyspieszaniu opuszczenia łóżka rodziców.

Ad. 4
Część informacji zawarłam w tym poście:  https://www.blogger.com/blogger.g?blogID=1117903486470506244#editor/target=post;postID=4290075377561289721;onPublishedMenu=allposts;onClosedMenu=allposts;postNum=16;src=postname
Dokładnie tym tematem mam zamiar zająć się w osobnym wpisie, jestem w trakcie pisania ale wymaga ono uporządkowania myśli.

Ad. 5
Bardzo ważne jest to aby (szczególnie przez przez pierwszy rok życia) jak najszybciej reagować na płacz, grymaszenie dziecka. W różnych źródłach znalazłam informację że do 6-10 tygodnia życia dziecka każda jego prośba wyrażana płaczem lub grymaszeniem powinna kończyć się podaniem piersi.Nie wyobrażam sobie sytuacji w której moje dziecko płacz, chce mi coś powiedzieć, a ja udaję, że go nie słyszę tłumacząc brak mojej reakcji tym, że dziecko musi poczekać. Ono nie może czekać!

Ad. 6
To od dorosłych opiekunów zależy z kim, jakiej jakości przywiązanie i poczucie bezpieczeństwa zostanie wytworzone pod koniec pierwszego roku życia dziecka. Nawiązywanie więzi (tworzenie się przywiązania) dokonuje się w kolejnych fazach rozwoju z 1 wybraną osobą (najsilniej w pierwszym roku życia (drugie półrocze) do ok 3-4 lat). Pozbawienie dziecka ciągłej opieki ze strony jednej bliskiej osoby-figury przywiązania, zerwanie bliskiego emocjonalnego związku i zmiana opiekuna na innego w tym czasie powoduje głęboko negatywne i nieodwracalne skutki w rozwoju człowieka.
Bezpośrednim czynnikiem warunkującym prawidłowy rodzaj przywiązania i poczucie bezpieczeństwa między dzieckiem a mamą zależy od wcześniejszej opieki, a dokładniej-macierzyńskiej wrażliwości na sygnały i komunikaty płynące od dziecka. Dziecko nawiąże więź z osobą która będzie potrafiła odczytywać sygnały które wysyła i będzie spędzała z nim odpowiednio dużo czasu. Kontakt dziecka z taką osobą wywołuje radość i poczucie bezpieczeństwa, w późniejszym czasie dziecko nie chce się z nią rozstawać, kurczowo do niej przywiera, płacze przy rozstaniu.
Chore dziecko powinno być pod opieką matki - potrzeba bliskości i siła nawiązywania więzi jest w tym czasie największa, potrzeba bliskości mamy zwiększa się w czasie choroby dziecka. Dziecko nawiązuje najsilniejszą więź z osobą która zajmuje się nim najczęściej i jeśli ta sama osoba troszczy się o nie w trudnym czasie choroby stanie się dla niego figurą przywiązania, najbliższą osobą na całe życie. Na szczęście nawet pracująca mama (zwolnienie lekarskie tzw L4) ma możliwość bycia blisko i troszczenia się o dziecko w czasie jego choroby minimum przez pierwszy tydzień chorowania.
Nie zawsze figurą przywiązania-"bezpieczną bazą" jest mama, może nią być inna osoba która spełnia powyższe kryteria.

Ad. 7
Rozwój duchowy moim zdaniem przez pierwsze kilka lat (ok 2-3), odbywa się poza świadomością dziecka. Polega głównie na obserwacji zachowania rodziców oraz naśladowaniu ich zachowania. Chłopcy często przed jedzeniem przypominają nam o modlitwie :) składają rączki i mówią aaaaa. Oznacza to, że teraz jest czas na modlitwę i amen. Z zaczęła zadawać wiele pytań na temat przebiegu mszy św. mając ok 3 lata, np. Dlaczego zjadamy ciało Pana Jezusa, dlaczego pijemy jego krew, czy tam naprawdę jest jego krew i ciało, bo ten opłatek wcale nie wygląda jak ciało.
Na wychowanie religijne spojrzałam z innej strony czytając książki M. Montessori.
Ten bardzo dla nas ważny temat poruszę w przygotowywanym osobnym poście.

Ad. 8
Uważam, że obowiązkiem każdego rodzica powinno być czytanie mądrych książek i prowadzenie rozmów na temat jakości sprawowania opieki nad dziećmi. Rodzice powinni czuć potrzebę poznawania swoich dzieci i poznawania sposobów na odpowiednie postępowanie z nimi. Chcieć wspierać rozwój dziecka i pomagać mu w rozwoju jego talentów. Bardzo smutne jest widzieć zaniedbane dzieci które nie mogą osiągnąć umiejętności odpowiednich do swojego etapu rozwoju z powodu egoizmu swoich rodziców. Myślę, że minimalna liczba przeczytanych ksiązek na ten temat do pierwszym roku życia dziecka to ok 20 (moja lista ukaże się w innym poście ;)
S mówi, że gdybym to ja miała decydować o tym kto może opiekować się dziećmi to nasza Ziemia byłaby już wyludniona.


To podobne priorytety rodzicielstwa które opisane są w książce "Księga rodzicielstwa bliskości" Sears jako 7 filarów rodzicielstwa bliskości, ich opis można przeczytać tu: http://dziecisawazne.pl/7-zasad-rodzicielstwa-bliskosci/
Ludzie wokół dziecka mogą być dla niego szansą rozwoju lub stanowić zagrożenie nie respektując autonomii niemowlaka, oczekując podporządkowania się każdej swojej decyzji, nie respektując zmieniających się potrzeb dziecka adekwatnie do jego wieku. Każdy rodzic ponosi konsekwencje i odpowiedzialność za wychowywanie dzieci. 
Pamiętajmy, że dzieci też ponoszą konsekwencje zachowania rodziców i to konsekwencje które towarzyszą im przez całe życie...


Sprawy które były dla mnie najmniej ważne w czasie kiedy przygotowywałam się do roli mamy to była moja praca zawodowa. Bardzo lubię mój wyuczony zawód, było to moje marzenie od szkoły podstawowej. W czasie 5 lat pracy zawodowej wiele wolnego czasu poświęcałam pracy, była to moja pasja. Od chwili kiedy zrozumiałam znaczenie jakości mojego rodzicielstwa byłam na L4. Na zwolnienie poszłam od 1 wizyty u ginekologa która potwierdziła obecność maluchów w moim brzuchu. Uważam, że mama ma obowiązek poświęcać jak największej ilości swojego czasu na dbanie o wielowymiarowy rozwój swojego dziecka, szczególnie przez pierwsze 7 lat jego życia. Najistotniejsze są pierwsze 3 lata i uważam, że mam obowiązek spędzić je pracując z dzieckiem. Moim zawodem nr 1 jest wtedy zawód - mama. Teraz ten zawód stał się To te lata decydują o jakości życia fizycznego, psychicznego i duchowego człowieka. Wspaniale opisuje to J. Liedloff w książce: "W głębi kontinuum", ostatni rozdział.
Od kiedy mamy dzieci mniej istotne stało się dla nas to w co się ubieramy, ja prawie zupełnie przestałam prasować i poświęcać czas na robienie makijażu :)
Czy to dobrze? Dla nas i naszych dzieci dobrze :)
Czy tak pozostanie już na zawsze? Nie, dzieci z czasem zaczynają być coraz mniej absorbujące, pewnie za kilka lat będę szalała na wyprzedażach kupując ubrania dla... dzieci :)