niedziela, 22 lutego 2015

Kary cielesne

Mam wrażenie (jest to moja osobista opinia), że często pozytywnie w kwestii klapsa=bicia wypowiadają się osoby które w dzieciństwie były ofiarami takiego zachowania, nie chcą się same prze dobą przyznać, że było to dla nich upokorzenie. Wypierają z pamięci bolesne doświadczenia i udają, że nie miało to żadnego wpływu na ich życie ...

http://www.fronda.pl/a/czy-ojciec-swiety-zaleca-nam-bic-dzieci,47204.html


 http://m.bild.de/politik/ausland/papst/erziehungspapst-geht-auf-echten-papst-los-39675870,variante=L.bildMobile.html

Na facebooku, w grupie Montessori po polsku pani Róża Sawicka wykonała tłumaczenie, wyraziła zgodę na jego rozpowszechnianie
Zrobiłam tłumaczenie dla wszystkich krewnych i znajomych Doktora Korczaka, Marii Montessori i po prostu kochających dzieci właściwie. "Papież wypowiedział się w sprawie roli ojca w wychowaniu. Pochwalił przy tym ojca, który bije swoje dzieci, lecz nie po twarzy tak, by ich nie upokarzać. Stąpa po cienkim lodzie. Papież to inteligentny człowiek, na którym spoczywa także odpowiedzialność polityczna, dlatego nie chce uczynić afrontu milionom katolików, którzy naruszają cielesność swoich dzieci. Powiem jasno: Nie istnieje możliwość bicia dziecka bez ranienia jego godności i poczucia własnej wartości, bez względu na to w jaką część ciała się dziecko bije. Dlaczego twarz miałaby mieć więcej godności niż reszta ludzkiego ciała? To po prostu nieprawda. Poza tym, godność dziecka a także osoby dorosłej jest raniona nie tylko poprzez bicie, ale równie mocno przez przemoc werbalną. Kościół reprezentuje bardzo konserwatywne stanowisko, uznając przemoc fizyczną za instrument wychowania. Nic w tym dziwnego, zważywszy na fakt, że w Watykanie nie ma rodziców. Przesłanie moralne jakie dajemy naszym dzieciom bijąc je to po pierwsze to, że ranienie słabszych od siebie jest w porządku. Po drugie, że naruszanie integralności innych, gdy poddają w wątpliwość nasz autorytet też jest w porządku. Jeżeli chcemy przekazywać naszym dzieciom takie komunikaty szeroko otwieramy przed nimi drogę do przemocy. Przez zranienia fizyczne cierpi godność dziecka, lecz bardzo często słowa, których dorośli używają w stosunku do dzieci są o wiele bardziej niebezpieczne. szkodzą nie tylko godności, ale też poczuciu własnej wartości i podstawowemu zaufaniu do rodziców. Rodzice nie są doskonali i nawet dobrzy rodzice popełniają błędy. Jeśli poleci Państwu ręka w kierunku dziecka, powiedzcie mu: "Przykro mi, że straciłem/-łam panowanie nad sobą. To było złe z mojej strony, że chciałem/-łam ci zrobić krzywdę, to ja za to odpowiadam, nie ty." Nie pytajcie, ani nie proście o przebaczenie! Bo jeśli Wasze przeprosiny były właściwe to dziecko wam wybaczy, lecz jeśli takie nie były to Wasze dziecko bedzie cierpiało nie tylko z powodu bicia, ale także poczucia winy."

Autor Jesper Juul kritisiert die Äußerungen des Papstes. Kinder kann man nicht mit Würde schlagen, findet er.
m.bild.de

Zachęcam do przeczytania dyskusji na ten temat w grupie Montessori po polsku.

Ja pisałam o klapsie tu:
 http://naszerodzicielstwobliskosci.blogspot.com/2015/01/przemoc-kocham-nie-daje-klapsow.html

Nikt nie jest w stanie przekonać mnie o słuszności stosowania jakiejkolwiek kary wobec dziecka! Moje poglądy w tej sprawie pozostają niezmienne. 
Nie ma dla mnie znaczenia co papież miał na myśli, mówiąc o karach, papież jest dla mnie nieomylny w kwestiach wiary, a nie karania dzieci.

1 komentarz:

Buba Bajdocja pisze...

Napisałaś: "papież jest dla mnie nieomylny w kwestiach wiary, a nie karania dzieci"
Stanę po Twojej stronie!
Powiedziałabym nawet dobitniej:
"papież jest dla WIARYGODNY w kwestiach wiary, a nie WYCHOWYWANIA dzieci".
Żaden człowiek nie jest nieomylny, w żadnej kwestii.
Czy papież wychował jakieś dziecko?